Niedziela, 17 lutego 2019

imieniny: Donata, Łukasza, Zbigniewa

RSS

Zbiornik Racibórz wzbudził niepokój

02.07.2013 08:33 | 0 komentarzy | art

Przedstawiciele Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach na ostatnim posiedzeniu rady gminy w Lubomi przekazali wiele interesujących spraw, dotyczących budowy zbiornika Racibórz. Niektóre z nich poważnie zaniepokoiły mieszkańców i samorządowców.

Zbiornik Racibórz wzbudził niepokój
Czołowa zapora z zaznaczonymi zmianami jakie zajdą na Odrze i kanale Ulga
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Gotowy obiekt ma zagwarantować, że nie powtórzy się sytuacja z 1997 roku, kiedy nasz region nawiedziła powódź tysiąclecia. Budowa zbiornika wiązać się będzie m.in. z częściową korektą biegu Odry w czaszy zbiornika i zasypaniem części kanału Ulga w Raciborzu. Wśród wielu ciekawostek pojawiła się również informacja o tym, że poza wałami zbiornika powstaną trzy małe zbiorniki, które w razie powodzi będą zbierać wodę z okolicznych potoków. Od lokalizacji zbiorniki będą nazwane pogrzebieńskim, lubomskim i bukowskim. Samorządowców z Lubomi ta informacja zaskoczyła. Nie kryją obaw, że zbiorniki mogą być przyczyną kłopotów mieszkańców Lubomi, posiadających domy w ich sąsiedztwie.

Cały zbiornik Racibórz będzie się składał z 5 obiektów – zapory czołowej z budowlą przelewowo-spustową zlokalizowanej na terenie Raciborza, zapory lewobrzeżnej zlokalizowanej na terenie gminy Krzyżanowice, zapory prawobrzeżnej, która znajdzie się na terenie gmin Lubomia, Kornowac i Racibórz, zaplecza eksploatacyjnego zbiornika wraz z budynkami administracyjnymi i bytowymi osób, obsługujących zbiornik, oraz z czaszy zbiornika. Najciekawszym obiektem będzie niewątpliwie zapora czołowa, a w zasadzie budowla przelewowo-spustowa, przez którą woda kanałem odprowadzającym będzie odpływać do kanału Ulga. Z budową tej budowli wiązać się będzie przełożenie koryta Odry co ma umożliwić dopływ wody do budowli zrzutowej, oraz zasypanie części kanału Ulgi w górnym jego biegu czyli niemal na samym początku kanału. Ponadto zbudowany zostanie upust do Odry Miejskiej i przepust do potoku Plinc. Powstanie też staw Plinc, w którym umieszczone zostanie 10 procent flory i fauny przeniesionej z czaszy zbiornika.

Zbiornik zniweluje wodę tysiąclecia

Piętrzenie wody za pomocą budowli przelewowo-spustowej będzie każdorazowo rozpoczynane kiedy na Odrze pojawi się fala o przepływie 1210 m3/sekundę. - To woda, która występuje średnio raz na 20 lat – wyjaśnia Adam Grotowski, konsultant i ekspert Banku Światowego, który uczestniczył w budowie wielu obiektów hydrotechnicznych m.in. zbiornika na górze Żar. Sam zbiornik będzie w stanie przyjąć falę o przepływie 3120 m3/sekundę (tzw. woda tysiąclecia) czyli taką jaka wystąpiła w kulminacyjnym momencie powodzi w 1997 roku. Gdyby doszło do zagrożenia powodzi zbiornik będzie napełniał się nawet przez 2 tygodnie, a spuszczanie wody potrwa miesiąc. - Budowa zbiornika wraz z projektowaniem, wykupami ziemi, odszkodowaniami pochłonie około 2 mld zł. Straty wywołane powodzią w 1997 roku wyceniono wówczas na 12 mld zł. To uzmysławia ile byśmy zaoszczędzili gdyby zbiornik był już wtedy gotowy – podkreśla Grotowski.

Sporo wyjaśnień goście z RZGW poświęcili na konstrukcję zapór, czyli obwałowań zbiornika. Ich budowa rozpocznie się od wykonania tzw. nieprzepuszczalnych przesłon, które umieszczone zostaną na 14 metrów w głąb ziemi aż do strefy nieprzepuszczalnej. Ma to uniemożliwić przesiąkanie wody pod wałami, a w efekcie ma zapobiec ich podmyciu. Również same wały zostaną wzmocnione specjalnymi ekranami uszczelniającymi. W 30 procentach budulcem zapór zbiornika będzie skała płonna.

Dodatkowe zbiorniki budzą niepokój

Wzdłuż prawobrzeżnej zapory powstaną trzy małe zbiorniki – pogrzebieński, lubomski i bukowski. Będą one ograniczone 3-metrowej wysokości wałem. Największy z tych zbiorników tzw. lubomski pomieścić ma 140 tys. m3 wody i jego zadaniem będzie uchwycenie wody płynącej potokiem Lubomka. Zostanie on zlokalizowany w okolicach Paprotnika, nieopodal skrzyżowania ulicy Granicznej z Wiejską, za budynkiem piekarni. Pozostałe dwa mają za zadanie uchwycić wody z potoków spływających z Pogrzebienia i Bukowa. Zbiorniki są potrzebne bo w momencie piętrzenia Odry w zbiorniku, potoki te nie będą miały możliwości swobodnego spływu do zbiornika. - Pod górkę woda nie popłynie – mówi Grotowski. Dlatego woda będzie zbierana w dodatkowych mniejszych zbiornikach, a stąd przepompowywana. Dodatkowym zbiornikiem, wykorzystywanym do zbierania nadmiaru wód z potoków będzie staw należący obecnie do JSW S.A w Bukowie(przy dyskotekowej plaży).

Wizja budowy dodatkowych zbiorników przeraziła tych, którzy mają lub budują domy w ich pobliżu, a jak twierdzą nie mieli o tym zielonego pojęcia, m.in. radnego Dariusza Matuszka i Gerarda Drobnego, sołtysa Ligoty. - Obawiam się, że przeszliśmy z terenów zalewowych na tereny również zalewowe, ale jeszcze gorsze. Bo z Odrą jakoś żyliśmy, a tu nie wiemy czego się spodziewać – nie krył zaniepokojenia Gerard Drobny, sołtys Ligoty Tworkowskiej. Podobnie jak kilku innych mieszkańców Ligoty i Nieboczów ma zamiar przeprowadzić się właśnie na Paprotnik. Grotowski zapewniał jednak, że wszystko jest tak zaprojektowane, by do zagrożenia nie doszło. - Mogę uspokoić. Wedle wyliczeń katastrofy na pewno nie będzie – mówi. - Pan ma swoje wyliczenia i symulacje, a my znamy to od strony życia. Nie rozumiem dlaczego pozwolono nam budować w tym miejscu skoro zaprojektowano tu jakieś dodatkowe zbiorniki, o których my nic nie wiedzieliśmy. Niech pan powie co się stanie jeśli zabraknie prądu? Czym napędzicie te pompy, które mają wypompowywać wodę z tych zbiorników? - pytał Drobny. - Ja nie jestem energetykiem tylko wodniakiem i zawsze podkreślam, że jedynym prądem na jakim się znam jest prąd rzeki – odparł Grotowski. Zapewnił jednak, że wszystko zostało zaprojektowane z dodatkowym zapasem i na pewno zbiorniki nie przebiorą. - Projekt zbiornika przeglądali eksperci o międzynarodowej sławie, m.in. z Włoch, Francji, Kanady. I ja im wierzę, że został on zaprojektowany w oparciu o najwyższe standardy bezpieczeństwa. Miejmy swoje obawy, ale miejmy też pokorę wobec własnej wiedzy, a raczej niewiedzy – powiedział Czesław Burek, wójt Lubomi. - Most w Mszanie też projektowali i oceniali wielcy eksperci. A wszyscy widzimy jak wyszło – odparł radny Andrzej Godoj.

Artur Marcisz