Sobota, 8 maja 2021

imieniny: Stanisława, Lizy, Dezyderii

RSS

Skrzywdzono panią prezes

08.09.2015 00:00 red

Działacze Dobra Ojczyzny napisali list w obronie byłej szefowej Raciborskiej Spółdzielni Mleczarskiej

Ostatnio wiele się mówi i pisze o Raciborskiej Spółdzielni Mleczarskiej. Z jednej strony mówi się o zaniechaniu produkcji jednego tylko asortymentu, czyli tradycyjnych twarożków, a z drugiej o zamknięciu zakładu w ogóle. Są to niemiłe wieści zwłaszcza dla lokalnych patriotów, a może i patriotów w ogóle. Zakład ten był chlubą Raciborza i rodzimej, jeszcze polskiej produkcji. Były to wyroby smaczne i zdrowe. Szukaliśmy je w sklepach, uważaliśmy bowiem, że są lepsze od produktów innych firm, zwłaszcza zachodnich, które w imię tzw. postępu ubogacały swoje wyroby chemią, środkami konserwującymi czy kara genem. Z wielkim smutkiem przyjęliśmy przeto wiadomość o przejęciu RSM przez niemiecką firmę Zott.

Trzeba pracy żeby żyć

Wiedzieliśmy, że w miejsce naturalnych, raciborskich produktów wkracza nowoczesność, czyli chemia. Dobra renoma polskiej żywności w świecie bazuje właśnie na tym, że są to produkty naturalne i dlatego smakują lepiej niż te zachodnie, pochodzące z często z chemicznych laboratoriów. W przypadku RSM mieliśmy po prostu do czynienia z tzw. wrogim przejęciem zakładu. Często decydują o tym względy finansowe, ale nie tylko. Tuż po przejęciu w pierwszej kolejności pomniejsza się czy ogranicza dotychczasowy zakres produkcji, usprawiedliwiając to głównie względami ekonomicznymi bądź konkurencją na ranku, by w następnym kroku zlikwidować dany zakład. I to ma właśnie miejsce w Raciborzu. Ile to już tu tą metodą zamknięto zakładów. A ludzie, aby żyć potrzebują pracy. Dlaczego zatem praca jest za granicą, a nie w Polsce. Ano właśnie dlatego, że polskie firmy się zamyka, likwiduje czy wygasza, a u siebie produkuje się nadal. Było to bardzo widoczne już w czasie wielkiego kryzysu światowego w latach trzydziestych ubiegłego wieku, kiedy to firmy francuskie i belgijskie tak właśnie w Polsce postępowały. W Polsce jest coraz mniej rodzimych zakładów, coraz mniej pracy, którą młodzi Polacy muszą szukać w obcych krajach, przyczyniając się tam do ich wzrostu gospodarczego i zapewnienia emerytur koniecznych dla starszego pokolenia. Przy prowadzeniu działalności gospodarczej trzeba uwzględniać wiele aspektów i to nie tylko ekonomicznych.

Brutalne odwołanie

Często trzeba właśnie dokonać wyboru między aspektami ekonomicznymi a socjalnymi. Nieraz na wszystko nie wystarcza pieniędzy. Przed takim właśnie dylematem stała pani Wanda Świerczyna, a była za to znana, że brała wszystko pod uwagę, nie tylko unowocześnianie zakładu i ciągów produkcyjnych, ale również troszczyła się o załogę, o ludzi i ich potrzeby, szczególnie zaś o to, by nadal mieli pracę. Wielką zatem krzywdę wyrządzono pani prezes odwołując ją w brutalny sposób z tego stanowiska, niczym bowiem sobie na to nie zasłużyła, chyba nie tym, że nie chciała dopuścić do zwalniania pracowników, co w wielu wypadkach jest najłatwiejszym sposobem poprawienia sytuacji finansowej zakładu, a co obecnie bardzo wyraźnie widać w przypadku firmy Zott. Ile to już pracowników odeszło od tej firmy tracąc miejsce pracy. Być może już ta resztka, pozostałych 90, będzie musiała pójść do domu i rozpocząć poszukiwania nowego zatrudnienia, co, jak wiadomo, nie jest dziś zadaniem łatwym lub pojechać na zmywak do Londynu. My, członkowie Stowarzyszenia „Dobro Ojczyzny” bardzo ubolewaliśmy, kiedy pani prezes odchodziła z RSM, ponieważ zawdzięczaliśmy jej wiele dobrego. Zawsze była skłonna spotkać się z nami, porozmawiać, umieścić artykuł sponsorowany w naszym miesięczniku. Jej odejście było dla nas przykrym, a także niesprawiedliwym wydarzeniem. Cieszymy się, że w związku z ostatnimi losami firmy Zott, nadarzyła się okazja do zabrania głosu w tej sprawie.

To było do przewidzenia

Pragniemy jeszcze raz podkreślić, że odwołanie pani prezes przed paru laty było niesłuszną i zbyt pochopną, a co gorsza, krzywdzącą dla niej, decyzją. My zachowaliśmy o niej jak najlepsze wspomnienia i wyrażamy życzenie, by los wynagrodził ją sowicie za to, co się wówczas stało. A to co się obecnie dzieje z firmą Zott, było przecież do przewidzenia. Mimo to, życzymy jej i jej pracownikom jak najlepiej, głównie z myślą o naszym mieście i jej mieszkańcach, mając zwłaszcza na uwadze miejsca pracy.

Józef Sadowski
prezes Stowarzyszenia „Dobro Ojczyzny”

  • Numer: 36 (1216)
  • Data wydania: 08.09.15
Czytaj e-gazetę