środa, 19 grudnia 2018

imieniny: Gabrieli, Dariusza, Urbana

RSS

Hazard w Wodzisławiu nadal kwitnie

14.10.2018 19:00 | 5 komentarzy | acz

Nielegalne salony gier zamykane przez mundurowych znów działają. Ich właściciele grają na nosie policji i celnikom. Swoje biznesy zaczęli prowadzić w ostrożniejszy sposób.

Hazard w Wodzisławiu nadal kwitnie
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

W marcu opublikowaliśmy tekst dotyczący hazardu w powiecie wodzisławskim. Między innymi dzięki wskazówkom naszej czytelniczki kryminalni i krajowa administracja skarbowa zamknęli kilka punktów, gdzie czerpano zyski z nielegalnych gier na automatach. Jak się okazuje, problem nie zniknął. Nasza czytelniczka ponownie skontaktowała się z nami, prosząc o anonimowość. – Po artykule, który ukazał się na łamach Nowin, wydawało mi się, że sprawy wkraczają na odpowiedni tor. Niestety, jak się później okazało, to była tylko krótko mówiąc „zasłona dymna” – pisze nasza czytelniczka Anna (imię zmienione). – Właściciele nielegalnych salonów gier, o których wspominałam, nie zaprzestali swojej działalności, stali się jedynie bardziej ostrożni i czujni na ewentualne kontrole. Tak było np. w przypadku kasyna, mieszczącego się w samym sercu miasta Wodzisławia Śląskiego, przy rynku, gdzie pokaźnych gabarytów reklama świetlna nagle przestała świecić. Trwało to niespełna miesiąc. To, że reklama nie była oświetlana, nie znaczy, że salon był nieczynny, wprost przeciwnie – prężnie działał, tyle, że z większą ostrożnością. Obecnie bez żadnych zahamowań reklama jak najbardziej świeci i zaprasza naiwnych ludzi do grania – pisze w liście do redakcji.

Hazard przy rynku

Jak pisaliśmy już w marcu, to, czy dana osoba wejdzie do lokalu jest zależne od tego, czy jest znana personelowi salonu. Potencjalny klient jest weryfikowany w umieszczonej nad drzwiami kamerze, gdy jest rozpoznany, zostaje wypuszczony do środka. Jeśli personel nie rozpoznaje osoby – ta nie zostaje wpuszczana. Doszło do tego, że funkcjonariusze policji i skarbówki znajdowali swoje zdjęcia pod barem. Obsługa porównywała je z obrazem z kamery i dopiero wówczas otwierała lokal. – Salon przy wodzisławskim rynku działa to po dzień dzisiejszy. Wiem to na pewno, ponieważ mój mąż niestety nie wytrzymał długo w postanowieniu i znowu zaczął grać. Pomimo terapii, na które uczęszczał i jego zapewnień, że nie wróci do hazardu, bo przez to niemal nie stracił rodziny – znowu zaczął grać – pisze kobieta.