Sobota, 20 października 2018

imieniny: Ireny, Kleopatry, Witalisa

RSS

Zapewniają, że chcą ograniczyć uszkodzenia dróg

25.02.2014 23:26 | 0 komentarzy | art

Bardzo prawdopodobne, że większość budulca, który zostanie użyty przy budowie korpusu zapory zbiornika Racibórz trafi na plac budowy drogami technologicznymi. Nie oznacza to jednak, że drogi publiczne w ogóle nie będą wykorzystywane.

Zapewniają, że chcą ograniczyć uszkodzenia dróg
W konferencji prasowej na temat budowy zbiornika udział wzięli m.in. Tomasz Cywiński, dyrektor RZGW Gliwice, Augustyn Bombała, kierownik projektu, Czesław Burek, wójt Lubomi.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Na budowę samego korpusu zapór zbiornika potrzebnych będą miliony ton kruszyw. Wykonawca zbiornika chce go pozyskiwać głównie z hałdy, która znajduje się na granicy Bukowa i Krzyżanowic. Podczas konferencji prasowej, która 20 lutego odbyła się w siedzibie Zarządu Zlewni Górnej Odry w Raciborzu, Augustyn Bombała, kierownik projektu budowy zbiornika powiedział, że generalny wykonawca zbiornika, hiszpańska firma Dragados przesłała do akceptacji Banku Światowego aneks, na mocy którego możliwe będzie transportowanie kruszyw z hałdy tylko i wyłącznie drogami technologicznymi. W tym celu muszą jednak powstać tymczasowe mosty na Odrze i Psinie. - Wówczas ani jeden kamień nie będzie musiał być transportowany po drogach publicznych, bo od razu cały transport zostanie skierowany na drogi technologiczne – mówi Bombała.

 

Porozumienie z samorządami gotowe, ale jeszcze nie podpisane

Zarazem przedstawiciele RZGW Gliwice zastrzegają, że na budowę trzeba dostarczyć jeszcze inne materiały budowlane. Z materiałów RZGW wynika, że będzie to około 200 tys. ton betonu, 80 tys. ton kamienia, 120 tys. ton stali. - Z nieba nie spadną. Muszą tu jakoś dojechać. Na pewno więc ruch ciężki na drogach dojazdowych do zbiornika będzie większy niż do tej pory – mówi Witold Krochmal, szef Biura Koordynacji Projektu Ochrony Przeciwpowodziowej Dorzecza Odry. Są jednak zapewnienia, że samorządy i mieszkańcy zostaną zabezpieczeni przed ewentualnymi skutkami zwiększonego natężenia ruchu. Drogi zostały już na zlecenie wykonawcy zinwentaryzowane. Gotowe jest w tej sprawie porozumienie z samorządami. Zgodnie z nim drogi mają zostać przywrócone do stanu sprzed budowy zbiornika. - Na pewno to porozumienie zostanie wkrótce podpisane – zapewnia Bombała. Gwarantem jego przestrzegania ma być Bank Światowy, który w znacznej mierze finansuje realizację zbiornika. - Bank bardzo pilnuje kwestii społecznych. Kładzie na ich przestrzeganie duży nacisk – zapewnia Krochmal. Trwa również inwentaryzacja budynków, które mogą ucierpieć w efekcie sporego natężenia ruchu samochodów ciężarowych. O tej sprawie szerzej pisaliśmy w zeszłym numerze.

 

Optymistyczne plany

Budowa zbiornika rozpoczęła się faktycznie w lipcu. W trakcie spotkania z dziennikarzami przedstawiciele inwestora i konsultanta projektu zapewnili, że przebiega ona bez większych przeszkód. - Na razie wykonywane są mniej widowiskowe prace. Ale jeszcze w tym roku zostanie zrobionych około 70 procent zapór. W szczycie będzie tu pracować około 1000 osób – mówi Augustyn Bombała. Nie wszystko jednak przebiega zupełnie bezproblemowo. Tylko w ostatnich dwóch tygodniach nadzór archeologiczny dwukrotnie wstrzymał część prac, ze względu na ważne znaleziska. W sumie odnaleziono kilkadziesiąt tysięcy artefaktów historycznych, w tym znaną już w całym kraju figurkę Śląskiej Wenus. - Na dzień dzisiejszy nie widzę jednak, żadnych poważnych zagrożeń dla realizacji tej inwestycji – zapewnia Bombała. Przypomnijmy, że zbiornik ma być gotowy w 2017 roku.

W drugiej połowie ubiegłego roku pojawiły się informacje o tym, że jedna z polskich firm z Sosnowca złożyła do sądu wniosek o upadłość firmy Dragados. Sprawa ma związek z budową odcinka autostrady A1. Firma składająca wniosek twierdzi, że choć była podwykonawcą Dragadosa, ten nie zapłacił za wykonane zadania. - My nie obserwujemy by ta sprawa miała jakikolwiek wpływ na realizację inwestycji w Raciborzu, która przebiega planowo. Zatem przyjmujemy, że ta kwestia jest wewnętrzną sprawą generalnego wykonawcy - mówi Jan Wawrzyniak, specjalista ds. komunikacji społecznej Biura Koordynacji Projektu Ochrony Przeciwpowodziowej Dorzecza Odry.

Artur Marcisz