Poniedziałek, 25 marca 2019

imieniny: Marioli, Dyzmy, Wieńczysława

RSS

Tajemnicze promieniowanie, nadmierna prędkość czy źle wyprofilowany zakręt? Mieszkańcy Turza mają dosyć ciągłych wypadków

10.12.2018 13:00 | 3 komentarze | mad

Najpierw pisk opon, a później zgrzyt zgniatanej karoserii oraz płotu. To już stały dźwięk słyszany przez państwa Piechulów oraz ich sąsiadów z naprzeciwka. Na ich posesjach co rusz jakiś kierowca kończy jazdę. – Jeszcze nikomu nic się nie stało, ale to moment, kiedy ktoś zginie – alarmują zmartwieni. Problem dotyczy sołectwa Turze w gminie Kuźnia Raciborska.

Tajemnicze promieniowanie, nadmierna prędkość czy źle wyprofilowany zakręt? Mieszkańcy Turza mają dosyć ciągłych wypadków
Państwo Piechulowie mają dość ciągłego „łatania” płotu
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Państwo Piechulowie mieszkają przy ulicy Raciborskiej 18. To droga powiatowa. Problem z wypadkami nie pojawił się nagle, trwa już kilkanaście lat. Ze sporządzonej przez nich notatki wynika, że wypadki przy ich posesji to już stały element. Od 2014 do 2018 roku naliczyli aż sześć zdarzeń. Najczęściej dochodzi do nich wiosną oraz jesienią.

Problem zaczął ich na tyle niepokoić, że zwrócili się kilka lat temu z prośbą o pomoc. O ich zmartwieniu wie sołtys Marcelina Waśniowska, radny gminny Gerard Depta, Urząd Miejski w Kuźni Raciborskiej oraz Powiatowy Zarząd Dróg.

List za listem

Jedno z pism wystosowano 3 września 2012 roku. Jego nadawcą był Krzysztof Kusz, czyli sąsiad państwa Piechulów. – W związku z bardzo licznymi wypadkami samochodowymi na zakręcie w miejscowości Turze (przy ul. Raciborskiej na skrzyżowaniu z ul. Kościuszki), zwracam się o naprawienie zakrętu poprzez odpowiednie jego wyprofilowanie – pisał do Powiatowego Zarządu Dróg. K. Kusz zauważał w korespondencji, że „wadliwe wyprofilowanie jest przyczyną wielu wypadków, bowiem kierowcy jadący w stronę Raciborza wyjeżdżając z zakrętu, wypadają z niego i uderzają w napotkane przeszkody, czym jest systematyczne niszczone ogrodzenie mojej (jak również sąsiadów) posesji”. – Każdy prawidłowo wykonany zakręt winien być ze strony zakrętu usypany minimalnie wyżej, aby zapewnić samochodom pozostawanie w jezdni. W tym przypadku jest inaczej – w miejscu zakrętu łuk drogi wyprofilowany jest w odwrotnym kierunku, niż powinien, co powoduje wypadanie z niego samochodów – argumentował. Zauważał również, że prośby o częstsze kontrole prędkości również nic nie dały, a monity wysłane do Urzędu Miejskiego w Kuźni Raciborskiej „także nie dały żadnych efektów”. Napisał również, że do zdarzeń dochodzi już od około 10 lat. – Podjęcie działań dopiero w momencie, gdy dojdzie do tragedii, będzie dalece spóźnione. Liczę na zrozumienie i zdrowy rozsądek Zarządu Dróg Powiatowych, proszę o wyeliminowanie przyczyny całej sytuacji, którą jest zniszczony fragment drogi – zakończył list.

Odpowiedź nadeszła miesiąc później. Obecna dyrektor PZD (ówcześnie p.o. dyrektora) Monika Mużelak odpowiedziała, że „od chwili powstania tutejszego zarządu w wyniku reformy administracyjnej państwa w 1999 r. nie dokonano żadnych zmian w profilu podłużnym i poprzecznym drogi. Najistotniejszym jednak faktem jest to, że przedmiotowy odcinek drogi znajduje się w obszarze zabudowanym [...]”. – Wydarzenia drogowe, które mają miejsce w opisywanym rejonie, są skutkiem nieprzestrzegania przepisów ruchu drogowego przez kierujących pojazdami, podobnie jak poruszanie się po przedmiotowym odcinku drogi samochodów ciężarowych – ciągników siodłowych – stwierdziła p.o. dyrektora, dodając, że PZD zwróci się do raciborskiej policji z prośbą o dokonanie częstszych patroli oraz kontroli prędkości w tym rejonie.

To była jedna z wielu korespondencji, w kolejnych mieszkańcy w dalszym ciągu prosili o pomoc, m.in. o egzekwowanie ograniczenia prędkości, czy postawienie tam fotoradaru. Pisali do Powiatowego Zarządu Dróg i Urzędu Miejskiego w Kuźni Raciborskiej. Pomoc jednak nie nadeszła, bo problem do dnia dzisiejszego nie został zażegnany.

Nie mamy już sił

– Jesteśmy już tym zmęczeni, ciągle to samo. Musimy zgłaszać szkodę, prosić fachowców o naprawę płotu, tak w kółko. Tę całą energię moglibyśmy poświęcić na coś innego – mówi nam pani Edyta Piechula.

Do ostatniego wypadku w tym miejscu doszło 20 października. Jego przyczyną, jak się dowiadujemy od Mirosława Szymańskiego – rzecznika raciborskiej policji, było „niedostosowanie prędkości do warunków”. Pani Edyta zauważa, że kilka dni wcześniej zakończyli naprawę płotu po poprzednim zdarzeniu, do którego doszło 9 września. Problem jednak szybko powrócił.