Czwartek, 6 maja 2021

imieniny: Judyty, Juranda, Benedykty

RSS

Kultura

Wielkie zmiany w Kornowacu. Wieloletnia dyrektorka ośrodka kultury przeszła na emeryturę

09.01.2020 07:00 | 0 komentarzy | mad

Z wykształcenia jest pielęgniarką, choć większość życia zawodowego inicjowała kulturę w gminie Kornowac. Jak podkreśla, przez wszystkie lata swoją pracę traktowała jako służbę drugiemu człowiekowi. Mowa o Wiesławie Bochynek (na zdj.), która wraz z końcem 2019 roku przestała dyrektorować Gminnemu Ośrodkowi Kultury w Kornowacu, bo przeszła na zasłużoną emeryturę. W jej fotelu zasiadła natomiast dotychczas związana z Raciborskim Centrum Kultury Alicja Ploch-Burda.

Wielkie zmiany w Kornowacu. Wieloletnia dyrektorka ośrodka kultury przeszła na emeryturę
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Z Niedobczyc do Kobyli

Wiesława Bochynek (z d. Florkowska) pochodzi z Rybnika – Niedobczyc, tam też uczęszczała do szkoły podstawowej. Liceum wybrała już w Raciborzu, była to szkoła medyczna, gdzie po pięciu latach wykształciła się na pielęgniarkę. – Nie wiem dlaczego, ale zawsze marzyłam o tym zawodzie – opowiada nam o swoim wyborze, mimo że ten nie do końca podobał się jej ojcu. Po ukończeniu szkoły najpierw podjęła pracę w wodzisławskim szpitalu, a później w przychodni zdrowia w swojej rodzinnej miejscowości. Pracowała tam jako pielęgniarka pediatryczna.

Do Kobyli przeprowadziła się w czerwcu 1992 roku, wówczas była już zamężna oraz miała dzieci. Przenosiła się, bo w Kobyli od kilku lat mieszkał jej ojciec, który właśnie tam poznał swoją kolejną miłość. Jego pierwsza żona zmarła, było to w chwili, kiedy pani Wiesława miała 14 lat. Przyczynkiem do przeprowadzki było również smutne zdarzenie. Kolejna śmierć w rodzinie, tym razem jej ojca. Nie chcąc pozostawiać macochy samotnie, nasza rozmówczyni przenosiła się do Kobyli wraz z rodziną, zwalniając się również z pracy w przychodni zdrowia. – Początki nie były łatwe dla całej rodziny. Moja córka była mała, miała niecałe pięć lat. Syn chodził już do czwartej klasy. Nagle zmieniliśmy dobrze nam znane otoczenie – wspomina pani Wiesława, zaznaczając, że w końcu cała rodzina odnalazła się w nowym miejscu. – Szybko się tutaj zaaklimatyzowaliśmy – podkreśla w trakcie rozmowy.

Bezrobotna przez trzy miesiące

1992 rok, to jeszcze czas, kiedy cała gmina Kornowac nie istniała jako samodzielny samorząd, a wszystkie jej obecne sołectwa były połączone z Lyskami*. Trzy miesiące po przeprowadzce Wiesława Bochynek została zaproszona przez ówczesnego wójta gminy Konrada Kuźnika na spotkanie, podczas któego zaproponował jej pracę w domu kultury w Kobyli. Zwolniło się tam miejsce na stanowisku instruktora, który zarazem był szefem tej placówki. Jak przyznaje, do dzisiaj nie wie, dlaczego to właśnie ona otrzymała tę propozycję, jednak ochoczo ją przyjęła, bo zawsze uwielbiała pracę z ludźmi. Decyzji tej towarzyszyła jednak obawa, bo do końca nie wiedziała, co ją czeka.

– To były zupełne inne czasy. Choć działo się tutaj dużo, to na początku nie wiedziałam, od czego mam rozpocząć działania – opowiada nam Wiesława Bochynek.

Aby dowiedzieć się, czego oczekuje od niej lokalne społeczeństwo, zaczęła od rozmów. Najpierw wybrała się do sołtysa wioski, później do prezesa miejscowej OSP, a następnie do szkoły podstawowej. – Tak zaczęła się moja praca. Od mieszkańców uczyłam się wszystkiego, od nich nauczyłam się tej wsi – pani Wiesława powraca z sentymentem do jej początków pracy, zauważając, że przez wszystkie przepracowane lata traktowała to jako służbę. – Ta praca polega na tym, aby wsłuchać się w to środowisko – akcentuje.

Potrzebna była zgoda

Na mocy rozporządzenia Rady Ministrów z 19 grudnia 1992 r. ponownie utworzono gminę Kornowac, która oficjalnie zaczęła działać 1 stycznia 1993 roku. Obecnie w jej skład wchodzi pięć sołectw: Kornowac, Kobyla, Łańce, Pogrzebień i Rzuchów. Wiesława Bochynek wspomina, że po połączeniu, ale też wcześniej, wsie, które obecnie tworzą jedną gminę, nie chciały ze sobą współpracować.

– Każda wioska działała sama sobie. Ludzie między wsiami nie chcieli ze sobą współpracować – opowiada nam. Wówczas jednak zaprosiła do współdziałania wszystkie szefowe poszczególnych domów kultury działające w obszarze Kornowaca. Nawiązano wtedy również współpracę z powstającą Gminną Komisją Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, której Wiesława Bochynek była członkiem. – Komisja ma za zadanie przeprowadzać działania profilaktyczne, szczególnie wśród dzieci i młodzieży. A przez co najlepiej je szerzyć? Przez kulturę – mówi W. Bochynek. I to przyniosło zamierzony efekt, bo tak wioski zaczęły ze sobą współpracować. Z czasem w skład komisji weszły wszystkie szefowe poszczególnych domów kultury. – W kulturze w pojedynkę nie da się nic zrobić. Musi być współpraca, bo jeśli jej nie ma, to z góry skazane jest dane działanie na niepowodzenie – zastrzega nasza rozmówczyni.

Po nawiązaniu współpracy, w domach kultury zaczynały powstawać liczne koła zainteresowań. Podczas wakacji i ferii zimowych organizowano kolonie. – Jeździło bardzo dużo dzieci z rodzin ubogich i tych z problemami. Zawsze jeździliśmy nad morze, my byłyśmy tam wychowawczyniami – wraca pamięcią pani Wiesława. To zrodziło kontynuowaną do dzisiaj tradycję, kiedy to na ferie zimowe i wakacje przygotowywany jest specjalny program z wycieczkami, w których uczestniczą całe rodziny. – Wstrzeliliśmy się w lukę potrzeb – dostrzega doświadczona szefowa.