Wtorek, 28 lutego 2017

imieniny: Romana, Makarego, Lutomira

RSS

Pij prosto z kranu

29.05.2012 00:00 red

Raciborskie wodociągi nie ustają w lansowaniu swego produktu – wody pitnej. Radzą ją gazować, a na promotorów idei wybrali starostę i radnych.

 

Prezes ZWiK Krzysztof Kubek przekonał już do picia „kranówki” żonę i syna, pracuje jeszcze nad teściową. W zakładzie pracownicy wolą raciborską wodę od butelkowanych specjałów choćby najwyższej marki.

Radni powiatowi, po tym jak obejrzeli w kwietniu dogłębnie oczyszczalnię ścieków, wybrali się w minioną środę na teren Zakładu Wodociągów i Kanalizacji. Zobaczyli ścisłe centrum zarządzania gospodarką wodną w mieście. – Koledzy z rady miasta też powinni wybrać się na taką wizytę by wiedzieć czym zarządzają – podkreślał starosta Adam Hajduk. W zakładzie byli z nim członkowie komisji rolnictwa i urzędnicy starostwa. Spotkali się ze Stanisławem Janikiem, kierownikiem działu produkcji wody. W pomieszczeniu z wielkimi monitorami LCD prezentował gościom z powiatu jak czuwa się nad sprawnym działaniem sieci wodociągowej w Raciborzu. Tam poczęstowano przybyszów wodą, która z podziemnych ujęć płynie rurami do kranów. Za pomocą nowoczesnego syfonu napój zyskał bąbelki. Rajcy chwalili sobie smak „kranówki”. – Ludzie narzekają na kamień w tej wodzie, ale twarda woda jest zdrowa – zapewniał ekspert z ZWiK. Miejskiej spółce marzy się wprowadzenie swej wody do sprzedaży w formie butelkowanej i poszerzenie wachlarza swych usług. Każdy klient wodociągów może jej spróbować odwiedzając punkt obsługi klienta, gdzie stale pełna karafka czeka na spragnionych. – Nasz zamiar nie podoba się jednak lobby producentów wód mineralnych, zaznaczyli swoje stanowisko na piśmie do nas. ZWiK jako komunalnej spółce nie jest łatwo się tym zająć ale prywatny przedsiębiorca nie miałby żadnych ograniczeń – zachęca prezes Krzysztof Kubek. Wyjawia, że wstępne rozmowy w tej sprawie przeprowadzono z miejscowym Browarem Zamkowym.

Szef ZWiK promuje pomysł z wodą raciborską wśród samorządowców. Prezydent Lenk już wcześniej dostał od niego urządzenie do gazowania wody z kranu by częstować nią swych oficjalnych gości. 22 maja taki prezent wręczono staroście Hajdukowi aby wprowadził taki obyczaj w swoim urzędzie. – Uroczyście ślubuję pić odtąd tylko wodę z kranu – z uśmiechem oświadczył w siedzibie ZWiK, a wtórował mu Ryszard Winiarski szef komisji rolnictwa. Ich śladem nie mogli pójść ani Brygida Abrahamczyk, ani Józef Stukator bo to radni mieszkający poza Raciborzem.

Formą promocji picia „kranówki” mogłoby być ustawienie na Rynku zdroju z wodą – urządzenia z kranem, gdzie poznałoby się smak potencjalnej „Raciborzanki”. Takie rozwiązanie postulował np. Dawid Wacławczyk, radny miejski z NaM. Było to wiele miesięcy temu, pomysł spodobał się prezydentowi ale nie wdrożono go w życie. – Pracujemy nad tym, oglądamy takie instalacje w innych miastach i wyciągamy wnioski. Są dwie koncepcje: rodzaj psikacza z wodą tylko do skosztowania i bardziej rozbudowana wersja z nieograniczonym pompowaniem wody. W drugim przypadku istnieje ryzyko nadużyć, niewykluczone, że zaczęto by napełniać tam jakieś większe zbiorniki, a ktoś musi przecież zapłacić za tę wodę – zaznacza prezes Kubek.

Jak różni się cena wody z ZWiK i minerelnej – butelkowanej?

  • 3,66 zł kosztuje metr sześcienny wody w  Raciborzu, razem ze ściekami płaci się tu 12,66 zł za kubik
  • od 600 do 800 zł trzeba byłoby zapłacić za metr sześcienny wody mineralnej, którą można kupić w sklepach

Co mówi ulica?

Przechodniów spytaliśmy o jakość płynącej z kranu wody i potencjalne zainteresowanie butelkowaną „Raciborzanką”.

Jagoda Kulej: Niestety, nie pijam tej wody, trudno mi mówić o jej smaku, bo nigdy jej nie piłam. Boję się bakterii jakie znajdują się w takiej wodzie. Leci przez te rury, wodociągi i krany. Wydaje mi się niezdrowe jej picie. Kupuję wody butelkowane w sklepie i gdyby pojawiła się lokalna raciborska marka to bym jej z chęcią skosztowała.

Joanna Kulej: Nie piję wody z kranu. Dlaczego? Obrzydzenie mnie bierze po prostu. Zrobiłam kiedyś test tej wody i takie rzeczy powychodziły, że nie chcę jej pić i nikomu bym jej nie podała. Gdyby „Raciborzanka” pojawiła się na rynku wód to zapewne bym ją piła. Piwo raciborskie wypijam z przyjemnością, myślę, że podobnie byłoby z tutejszą mineralną.

Monika Duśko: Prosto z kranu nigdy nie piję, jak już to przegotowaną. Wtedy ją mieszam z sokiem. Nie zastanawiałam się nigdy dlaczego nie piję tej wody prosto z kranu, choć słyszałam opinie, że jest dobra. Może zacznę ją pić, przekonałyby mnie jakieś wyniki badań podane publicznie. Woda w butelkach „Raciborzanka”? Myślę, że bym taką kupowała.

Henryk, raciborzanin: Ta woda to sam chlor. Jak się naleje do szklanki i zamiesza to widać ten chlor na spodzie. I jest droga, jak tak dalej będą podwyższać jej cenę to zrówna się z ceną piwa. Surową wodę bym nie wypił, tylko przegotowaną. Kiedyś się tak piło, z kranu, bo człowiek nie miał innej. Gdyby w sklepach pojawiła się „Raciborzanka” musiałaby być lepsza niż te wody co są sprzedawane. Tylko wtedy by wygrała z konkurencją. Klient kieruje się jakością.

Józef Łupicki: Raciborska woda jest dobra, nie narzekam na jej jakość. Takiej z kranu nie piję bezpośrednio, przegotowuję, schładzam i wypijam. W przeszłości się nieraz piło, przyznaję. Człowiek był młodszy i się nie zastanawiał czy to zdrowe. „Raciborzanka” sprzedawałaby się dobrze. Rodzina kupuje dużo mineralnych i na pewno wybrałaby miejscową gdyby taka była.

Ewa Scholz: Mam wrażenie, że jest w porządku. Kiedyś wodę filtrowałam ale przestałam. Na pewno nie jest chlorowana, bo bym to wyczuła. Od razu bym rozpoznała, bo u krewnych w Warszawie nie potrafiłam wypić herbaty z chlorowaną wodą. Kupuję mineralną, niegazowaną. Gdyby była taka miejscowa to na pewno bym spróbowała. Musiałaby mieć dobry skład.

Ewa Serafin: Piję tylko mineralną z butelek, niewiele wiem o tej z kranu. Według mnie nie nadaje się do picia, lepiej zaufać tym markowym w butelkach. Wody „Raciborzanki” chyba bym nie wybierała specjalnie. Kupuję różne marki nie jestem przywiązana do konkretnej.

Stanisław, raciborzanin: Nie napuszczam tej wody do czajnika za dużo. Bo ma dużo kamienia. Co drugi dzień trzeba czyścić ten czajnik. Fatalnej jest jakości, lura! W przeszłości bez problemu piłem tą wodę, prosto z kranu. Teraz nie da rady. Tak jest od powodzi. W zapewnienia o nowoczesnych stacjach, filtrach nie wierzę.

(ma.w)

 

  • Numer: 22 (1046)
  • Data wydania: 29.05.12