Wtorek, 23 lipca 2019

imieniny: Bogny, Sławosza, Żelisława

RSS

Przed chorym dzieckiem miasto chowa się za paragrafami

14.07.2017 07:00 | 11 komentarzy | mak

Mały Michał z Wodzisławia choruje na autyzm. Rodzice chłopca dowożą go każdego dnia do placówki w Rybniku. Poprosili wodzisławski magistrat, by dofinansował im koszty dojazdów. Spotkali się z odmową, choć inne miasta taką pomoc oferują. – Boli nas to, że innym dzieciom daje się szanse, a naszego syna traktuje inaczej – nie kryją żalu rodzice chłopca.

Przed chorym dzieckiem miasto chowa się za paragrafami
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Magdalena Węglarz z Wodzisławia jest matką małego Michała. Chłopiec ma już prawie 5 lat. Choruje na autyzm dziecięcy. - A co za tym idzie, ma całe spektrum zaburzeń, które towarzyszą chorobie. Wymaga szczególnej opieki - mówi matka dziecka.

Autyzm nie jest w pełni uleczalny, jednak poddaje się różnym formom leczenia, które mogą istotnie poprawić funkcjonowanie chorego. Dlatego rodzice Michałka zapisali dziecko do Ośrodka Medyczno-Terapeutycznego „Syriusz” w Rybniku, które pełni również funkcję przedszkola. Chłopiec uczęszcza tam od dwóch lat. Rodzice wożą go na własną rękę. Od poniedziałku do piątku. Trasę z Wodzisławia do Rybnika i z powrotem pokonują dwa razy dziennie. Dlatego zwrócili się o wsparcie do wodzisławskiego urzędu miasta. Liczyli na dofinansowanie z miejskiego budżetu. Taka praktyka w samorządach jest czymś naturalnym, choć oczywiście tego rodzaju pomoc obwarowana jest przepisami. W Wodzisławiu rodzice chłopca otrzymali odmowę.

Pierwsza próba

– Pierwsze pismo z prośbą o dofinansowanie dojazdów dziecka złożyliśmy w wodzisławskim urzędzie miasta w grudniu ubiegłego roku. Dostaliśmy odmowę. Odpisano nam, że w Wodzisławiu działa Przedszkole nr 19 z oddziałami integracyjnymi, w tym z oddziałem dla dzieci z autyzmem. Zaproponowali, że możemy przenieść tam dziecko, bo placówka dysponuje wolnym miejscem - mówi Magdalena Węglarz. Wówczas rodzice przyjęli odmowę do wiadomości i dalej wozili dziecko na własną rękę, w całości pokrywając koszty transportu z własnej kieszeni.

Niestety, sytuacja materialna rodziny w ostatnim czasie się pogorszyła. - Utraciliśmy dużą część dochodów. Dowozy dziecka stały się dla nas naprawdę dużą uciążliwością finansową. Pomoc ze strony miasta byłaby dla nas ogromnym odciążeniem. Dlatego w czerwcu tego roku ponownie poprosiliśmy o dofinansowanie dojazdów. Przyszła ta sama odpowiedź, odmowna - nie kryje żalu matka dziecka.