Czwartek, 25 kwietnia 2019

imieniny: Jarosława, Marka, Elwiry

RSS

Bieruń ratuje raciborską mleczarnię

19.11.2015 15:32 | 0 komentarzy | żet

Gdy Zott obwieścił, że raciborska mleczarnia zostanie zamknięta, nikt tak naprawdę nie wierzył, że zakład ma przed sobą jakąkolwiek przyszłość. Tymczasem znalazł się chętny na kupno mleczarni. Dowiedzieliśmy się, kiedy ruszy produkcja, co stanie się z pracownikami i czy twarożek raciborski wróci na nasze stoły.

Bieruń ratuje raciborską mleczarnię
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Bieruniu jest już oficjalnie właścicielem zakładu produkcyjnego w Raciborzu. Szczegóły transakcji trzymane są w tajemnicy, można jednak przypuszczać, że pieniądze, które na zakup mleczarni wyłożył Bieruń, były mniejsze od tych, które przed trzema laty za kupno mleczarni zapłacił Zott (wówczas nieoficjalnie mówiło się o 13,5 mln zł). Taki stan rzeczy jest pokłosiem forsowanej przez niemieckiego giganta strategii, zakładającej specjalizację raciborskiego zakładu w produkcji twarogu.

W praktyce wiązało się to z demontażem parku maszynowego, którym mleczarnia dysponowała w momencie jej przejęcia przez Zott – w 2012 roku.

Kiedy ruszy produkcja?

Na dziś trudno określić dokładną datę, kiedy raciborska mleczarnia zacznie znowu funkcjonować. – Chętnie ruszylibyśmy od zaraz, ale zakład jest praktycznie pusty. Pozostała tylko jedna linia, na której można produkować twaróg. Innych rzeczy nie można produkować, bo nie ma na czym – mówi Zofia Mielnik, członek zarządu oraz kierownik handlu i marketingu w OSM Bieruń.

Ogołocenie raciborskiej mleczarni w ciągu ostatnich trzech lat z wirówek, pasteryzatorów, aparatowni, urządzeń ciężkiego chłodzenia itd. stawia OSM Bieruń w obliczu poniesienia ogromnych nakładów inwestycyjnych. – Zamierzamy inwestować w nowoczesne linie produkcyjne, w nowoczesny park maszynowy. Zrobimy to, ale nie z dnia na dzień, na to potrzeba czasu – mówi Z. Mielnik, dodając, że istniejąca linia do produkcji twarogu zostanie uruchomiona najprawdopodobniej na początku nowego roku. OSM Bieruń nie zamierza również rezygnować ze sklepu firmowego, który od lat działał przy ulicy Starowiejskiej.

Dla ilu osób praca?

Braki w parku maszynowym przekładają się na skalę zatrudnienia. – Na początek zatrudnimy około 30% fachowców z mleczarni. Bardzo cenimy tych ludzi, gdyż wiemy ile potrzeba czasu, aby wykształcić dobrego mleczarza. Wiemy, że w Raciborzu pracowali dobrzy ludzie, znający się na tym. Chętnie zatrudnilibyśmy ich jak najwięcej i jak najszybciej, ale teraz nie ma po prostu takiej możliwości – mówi Zofia Mielnik, dodając że OSM Bieruń będzie się starać o odtworzenie miejsc pracy w jak najkrótszym czasie. – Nam też zależy na tym, żeby zakład funkcjonował, a nie stał – wyjaśnia.

Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że pracę w kupionej przez OSM Bieruń mleczarni znalazły 24 osoby (4 elektryków i 20 pracowników produkcyjnych). Dodajmy, że w momencie ogłoszenia przez Zott Polska grupowych zwolnień, w mleczarni pracowały 92 osoby (64 pracowników produkcji, 12 techników, 5 laborantów, 5 logistyków i magazynierów, 4 osoby zatrudnione w sklepie firmowym oraz 2 osoby w administracji).

Zott wypłacił odprawy

Byli pracownicy raciborskiej mleczarni ostrożnie podchodzą zarówno do planów OSM Bieruń, jak i szans na ich realizację. – Na dzień dzisiejszy nie można tam robić niczego poza twarogiem. Liczba osób, która została zatrudniona, z ledwością wystarczy na obsadę dwóch zmian. Tam trzeba inwestycji idących w miliony euro, aby wszystko wróciło do stanu sprzed 2012 roku – wylicza chcący zachować anonimowość były pracownik mleczarni. – Tymczasem myślenie jest takie, jak u każdego pracodawcy, który kupił zakład – jak najszybciej uzyskać zwrot poniesionych kosztów – dodaje.

Co z resztą pracowników? Większość byłej załogi Zott Polska ostatnią pensję i odprawy otrzymała 10 listopada. – Póki co z głodu nie umieramy. Otrzymaliśmy odprawy. Nie tyle ile chcieliśmy, ale i tak dwa razy więcej niż to, co proponował nam Zott początkowo – mówi były pracownik mleczarni.

Ponadto udało nam się dowiedzieć, że przejęciem fachowców z Raciborza był zainteresowany koncern Danone, którego najbliższy zakład produkcyjny funkcjonuje w strefie ekonomicznej nieopodal Bierunia i Tychów, jednak z racji odległości, na pracę w nim miały zdecydować się tylko dwie osoby.

Twarożek Raciborski musi poczekać

Nowy właściciel raciborskiej mleczarni jest pełen optymizmu. Zamierza powrócić do marki Racibórz, którą będzie sygnował wytwarzane w naszym mieście produkty. – Absolutnie nie odcinamy się od Raciborza – to była znana, ceniona i dobra marka. Wiemy też jakim sentymentem darzą ją mieszkańcy Raciborza oraz pracownicy mleczarni. Na pewno będziemy produkować twaróg raciborski – zapewnia Zofia Mielnik.

Niestety, nie mamy dobrych wieści dla amatorów twarożku raciborskiego. – Był on robiony na innej linii, niż ta która pozostała w zakładzie i na tę chwilę nie ma możliwości produkowania tego twarożku – wyjaśnia OSM Bieruń.

Odkładając na bok twarożek, pozostaje mieć nadzieję, że fachowcy z Bierunia podołają wielkiemu wyzwaniu, jakie rysuje się przed nimi po zakupie raciborskiej mleczarni i z czasem odtworzą produkcję. Odbyłoby się to z korzyścią zarówno dla pracowników mleczarni, jak i wszystkich mieszkańców Raciborza (a bodajby i całej Polski), którzy po latach znowu mogliby rozkoszować się wyjątkowym smakiem krajanki, twarożku, i innych „raciborskich” produktów.

Wojtek Żołneczko
Mariusz Weidner


Wanda Swierczyna, była prezes RSM, 37 lat doświadczenia w branży mleczarskiej

Ucieszyłam się na wieść o tej transakcji. Młody pan prezes z Bierunia podjął odważną decyzję. Będę kibicować raciborskiej mleczarni. Mówiłam niedawno, że bardzo ciężko będzie osiągnąć sukces na tutejszym rynku i zdania nie zmieniam. Opieram swój sceptycyzm na znajomości terenu i doświadczeniu w branży. Mam świadomość ogromnych trudności przed jakimi staje OSM Bieruń. Dobrze pamiętam jak sama przejmowałam zarządzanie mleczarnią w latach 90-tych ubiegłego wieku, gdy ta znalazła się w sytuacji z nożem na gardle. Tylko silna determinacja pozwoliła zbudować tak silny zakład. Tego samego życzę nowemu właścicielowi. Niestety ma do dyspozycji wyszabrowany zakład. Nie ma już na rynku lokalnych produktów, z których mleczarnia słynęła. W Raciborzu sprzedawaliśmy tylko 10% tej produkcji. Reszta trafiała do konsumentów z Polski i zagranicy. Niestety te osiągnięcia w ciągu ostatnich lat gdy zakład przejął Zott, zostały zmarnowane.

Bogusław Berka, szef przedsiębiorstwa Agromax

Dobrze się stało, dobrze dla Raciborza. To przykład odważnej decyzji. Tą transakcją naprawiono błąd jaki popełniono przed 3 laty. Wówczas OSM Bieruń też była zainteresowana zakupem, ale gdy Prezes Herbut proponował zakup potraktowano go  niczym intruza. Byłem i pozostałem orędownikiem przejęcia raciborskiej spółdzielni przez polski zakład z branży mleczarskiej. Branża ta ma w tym mieście swoją tradycję. Cieszę się, że udało się ich przekonać. Znam Prezesa Herbuta, wiem jak działa ta spółdzielnia i o los zakupionej raciborskiej mleczarni jestem spokojny. Potrafią ratować zakłady w kryzysie, udowodnili to w podobnej mleczarni w Kadłubie w woj. opolskim. Zdaję sobie sprawę, że kupiono przede wszystkim budynki  po mleczarni i trzeba sporo zainwestować w ten zakład. Jestem pewny, że uda się im go rozbudować, ale jak, to jest  już strategia i tajemnica OSM Bieruń. Raciborszczyzna jest zagłębiem mleka, mam tu na myśli  potencjał jakim dysponują: Agromax, firma Danko czy wielu rolnikach indywidualnych, jak Pan Wiencierz, który otworzył właśnie nowoczesną oborę w Budziskach. Dochodzi do tego Kombinat Rolny  w Kietrzu. Wierzę, że uda się odzyskać to, co zostało utracone przed 3 laty i mam nadzieję, że to początek odrodzenia  się  przemysłu rolno-spożywczego w mieście.  Racibórz został ogołocony z tej branży.