Piątek, 22 marca 2019

imieniny: Katarzyny, Bogusława, Kazimierza

RSS

Jak palić w piecu i nie smrodzić?

11.03.2017 07:26 | 5 komentarzy | woj

W minionym tygodniu w rudnickim Gminnym Centrum Informacji odbył się wykład/szkolenie przeprowadzone przez Juliana Olewicza ze stowarzyszenia „Rybnik bez dymu”. Pan Julian wraz ze swoim ojcem jeżdżą po całym Śląsku i przekazują wiedzę, dzięki której właściciele nawet starych pieców węglowych mogą w nich palić znacznie oszczędniej i przy okazji ekologicznie.

Jak palić w piecu i nie smrodzić?
Na potwierdzenie skuteczności metody rozpalania od góry J. Olewicz rozpalił w dwóch "kozach", przed budynkiem GCI. W jednym piecyku tradycyjnie rozpalił drewienka, które potem zasypał węglem. W drugim na odwrót. Najpierw węgiel, na górze podpalił stos drewienek. Po pół godzinie było widać efekty. Dym z pierwszego komina był gęsty i miał ciemny kolor. to przez uciekające gazy. Z drugiego komina dym był przezroczysty, gdyż węglowe gazy spaliły się w ogniu. Na zdjęciu również Jan Deńca z urzędu gminy, który przyznał po warsztatach, że zastanawia się nad zmianą opału i metody palenia.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Wszystko zleży od metody palenia w piecu. J. Olewicz podał szereg argumentów za stosowaniem metody rozpalania od góry. Polega ona na tym, że najpierw wsypujemy do pieca węgiel, a na jego wierzchu rozpalamy drewno. W ten sposób ogień przemieszcza się od góry do dołu, czyli odwrotnie niż podpowiada doświadczenie. Dlaczego to tak ważne?

– W węglu jest 30 proc. gazów a w drewnie aż 70! Kiedy paliwo to układamy nad ogniem, cały gaz utlenia się i umyka przez komin wraz z dymem. To właśnie te gazy są najbardziej szkodliwe dla zdrowie i to one odpowiadają za ciemny kolor dymu w kominie – tłumaczył specjalista. Wyjaśnił, że kiedy opał spala się od góry, wtedy gazy, unoszące się do góry, trafiają na płomienie, w których są spalone. W ten sposób dokładniej spalamy węgiel lub drewno, możemy zaoszczędzić na opale nawet do 30 procent i od 50 do 80 proc. mniej zanieczyszczamy środowisko.

Wśród niewielkiej grupy słuchaczy obecny był Gerard Panek, radny gminy Nędza, który przyznał, że tę metodę stosuje od dwóch lat. – Oszczędności to jedno, ale ja dokładam tylko raz na dobę – mówił z dumą choć przyznał, że nie każdy musi być w tym tak dobry. J. Olewicz przyznał, że rozpalanie od góry wymaga zmiany wielu nawyków. – Przy tej metodzie, w tradycyjnych piecach górnego spalania, faktycznie trzeba dokładać częściej, ale mniejszymi porcjami, tak żeby nie zasypać ognia. Jednak na pewno będzie trzeba częściej rozpalać niż dodawać – sprecyzował.

Oczywiście można kombinować i zamiast rozpalać od nowa, wykorzystać trochę żaru, który najpierw trzeba wyjąć z paleniska, a potem przykryć nim wsypany do pieca węgiel. Takich problemów nie mają posiadacze pieców dolnego spalania, w których opisany wyżej proces odbywa się automatycznie, dzięki konstrukcji pieca. Z kominów tych pieców nie wydostaje się brudny dym.

(woj)


Typy węgla i ich właściwości

Julian Olewicz wyjaśnił, że często kupujący węgiel kieruje się jego kalorycznością, co nie jest dobrą wskazówką. – Wskaźnik kaloryczności dla węgla nie powinien przekroczyć 28 MJ/kg. Najlepszym typem węgla jest 31, ale jest on bardzo trudno dostępny. Kolejny to typ 32, który wydobywa się w kopalni w Chwałowicach i ten węgiel jest również godny polecenia. Kolejne typy 33 (kopalnia Marcel i Jankowice), 34 i 35 (kopalnie Anna i Rydułtowy) to rodzaje opału, które odradzam. Wysokie typy to węgle koksujące, których nie powinno się używać w gospodarstwach domowych. Jednak często taki węgiel otrzymują górnicy w deputacie – mówił przedstawiciel „Rybnika bez dymu”.


Metoda rozpalania od góry nie nadaje się do zastosowania przy paleniu flotem lub mułem. Jednak zgodnie z nowym prawem antysmogowym wysokoemisyjne typy opału zostaną wycofane z rynku detalicznego, a zakup i palenie nimi będą nielegalne już od przyszłej zimy.

Ludzie:

Gerard Panek

Gerard Panek

Radny gminy Rudnik.