Niedziela, 25 sierpnia 2019

imieniny: Ludwika, Luizy, Patrycji

RSS

Mazurek niewinny, Ganita nie składa broni

22.09.2011 08:31 | 94 komentarze | tora

Czesław Mazurek i Iwona Zganiacz, byli prezes i członek zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej Orłowiec odetchnęli z ulgą. Spółdzielnia zarządza blokami w Rydułtowach, Pszowie i Raciborzu.

Mazurek niewinny, Ganita nie składa broni
Mariusz Ganita w ostatnim czasie często spotykał się z Czesławem Mazurkiem i jego wspólpracownikami w sądach
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

 

Sąd uniewinnił ich od zarzutu podstępnego wprowadzenia notariusza w błąd. Natomiast wątek dotyczący narażenia spółdzielni na szkody finansowe został umorzony. Taki jest nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Wodzisławiu z 6 września. Wszystkie strony procesu czyli Prokuratura Rejonowa w Wodzisławiu jako autor aktu oskarżenia, Spółdzielnia Mieszkaniowa Orłowiec jako oskarżyciel posiłkowy a także obrońcy pozwanych wnieśli o uzasadnienie wyroku. Może to oznaczać apelację.

Przypomnijmy, że doniesienie do prokuratury złożył Mariusz Ganita, obecny prezes SM Orłowiec. Prokurator zakończył śledztwo dwoma zarzutami. Pierwszy dotyczył podstępnego wprowadzenia w błąd notariusza przez Czesława Mazurka i Iwonę Zganiacz. Według prokuratora już po odwołaniu z funkcji kierowniczych w spółdzielni stawili się u notariusza przedstawiając się jako prezes i zastępca. Uzyskali dwa akty notarialne cofające pełnomocnictwa osobom zajmującym się z ramienia spółdzielni sprzedażą mieszkań za złotówkę. Oskarżeni w sądzie tłumaczyli, że absolutnie nie wprowadzili notariusza w błąd, ale o wszystkim mu powiedzieli, w tym o odwołaniu. Kluczowe w procesie miało więc być wyjaśnienie samego rejenta. Ten stawił się w sądzie 6 września. Powiedział, że doskonale wiedział, co robi. - Mógł nawet odmówić wykonania czynności – mówi adwokat Stefan Zientek, obrońca Czesława Mazurka. Informacje rejenta były na tyle przekonujące, że sam prokurator wniósł o uniewinnienie oskarżonych od zarzutu wyłudzenia od notariusza poświadczenia nieprawdy. - Gdyby prokurator zadał sobie trud i przesłuchał notariusza podczas śledztwa, najpewniej w ogóle nie doszłoby do tego procesu. Sąd naprawił błąd prokuratora i przesłuchał notariusza. Po jego zeznaniach jasne stało się, że nie doszło do przestępstwa – komentuje adwokat Stefan Zientek.

- My nie komentujemy opinii obrony. Nie mogę na chwilę obecną powiedzieć, co skłoniło prokuratora do wniesienia o uniewinnienie – mówi prokurator Rafał Figura, zastępca prokuratora rejonowego w Wodzisławiu.

- Zgadzam się z wyrokiem odnośnie pierwszego zarzutu. Sąd wykazał, że nie doszło do podstępnego wprowadzenia notariusza w błąd, skoro wiedział o wszystkim. Pretensje mam do notariusza, że świadomie poświadczył nieprawdę i takie dokumenty wprowadził do obiegu. Podjąłem decyzję o złożeniu do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez notariusza – mówi Mariusz Ganita.

Sąd umorzył rozpatrywanie drugiego zarzutu narażenia spółdzielni na straty finansowe. Wziął pod uwagę nowelizację prawa spółdzielczego z lipca tego roku. Na jej mocy został uchylony artykuł 267a, który dawałby podstawy pociągnięcia członków zarządu do odpowiedzialności. - Tutaj uważam, że jest sukcesem spółdzielni, iż nie uniewinnił pana Mazurka i pani Zganiacz. Samą nowelizację uważam za kuriozum. Nie wiem, dlaczego posłowie zdecydowali się usunąć jedyny bat na członków zarządu. Teraz mogę za pieniądze mieszkańców spółdzielni kupić sobie plazmę, samochód i nawet jak to wyjdzie na jaw, to nie ma podstaw do wszczynania postępowania karnego – mówi Mariusz Ganita.

To nie koniec sprawy. - Czekamy na uzasadnienie. Ocenimy, czy wyrok jest słuszny. Zastanowiy się, czy będziemy składali apelację – mówi prokurator Figura.

Wniesienia odrębnej apelacji nie wyklucza prezes Ganita jako oskarżyciel posiłkowy. – To nie jest tak, że chcę się jakoś mścić na panu Mazurku. Prywatnie nic do niego nie mam, uważam nawet, że nasze relacje ostatnio bardzo się poprawiły. Ale jako prezes spółdzielni muszę pilnować interesu członków. Nie mogę więc pozwolić, by spółdzielnia ponosiła straty finansowe, bo ostatecznie te straty ponoszą mieszkańcy – mówi Ganita.

Oczekiwanie uzasadnienia wyroku przez stronę przegraną jest zrozumiałe. Bez tego o apelacji nie ma mowy. Ale po co stronie zwycięskiej? - Zawsze wnoszę o uzasadnienie, jeśli czyni to również oskarżyciel – tłumaczy mecenas Zientek.

Do tej pory wszystkie potyczki sądowe prezesów Ganity i Mazurka i jego współpracowników kończyły się zwycięstwem tego pierwszego. Teraz role się odwróciły.

 

 

Ludzie:

Mariusz Ganita

Mariusz Ganita

Były Radny Miasta Wodzisławia Śląskiego, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej "Orłowiec" w Rydułtowach