Niedziela, 1 sierpnia 2021

imieniny: Justyna, Nadii, Piotra

RSS

Lenk: w urzędzie nikt nie wie ile kosztują śmieci z nieruchomości niezamieszkałych

19.06.2021 08:26 | 13 komentarzy | ma.w

Prezydent Polowy doprowadził do spotkania dla przedsiębiorców w sprawie wyłączenia z miejskiego systemu nieruchomości niezamieszkałych (m.in. sklepów i firm). Wziął w nim udział domagający się takich rozmów z biznesem radny Mirosław Lenk. Włodarz zdania nie zmienił - nadal chce systemu "chudszego" o sklepy i firmy, bo jego zdaniem obciąża on mieszkańców. Lenk także obstaje przy swoim, a dodatkowo powziął wiedzę od urzędników, że wyliczenia Polowego "są hipotetyczne".

Lenk: w urzędzie nikt nie wie ile kosztują śmieci z nieruchomości niezamieszkałych
Dariusz Polowy nie chce obciążać raciborzan kosztami wywozu śmieci ze sklepów i firm. Mirosław Lenk należy do oponentów włodarza i czeka na ruchy rządu w sprawie wyższych stawek opłat za wywóz śmieci z nieruchomości niezamieszkałych
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Dariusz Polowy od kilkunastu miesięcy zabiega w radzie miasta o wyłączenie z systemu nieruchomości niezamieszkałych. Policzył, że w tym roku mieszkańcy dopłacili do wywozu śmieci ze sklepów i firm już prawie pół miliona złotych. Symbolicznie ogłosił to, wręczając na majowej sesji "czek" głównemu oponentowi takich zmian - przewodniczącemu rady Marianowi Czernerowi. Szef rady twierdzi, że niedługo zmienią się przepisy państwowe, które aktualnie narzucają samorządom niską (w stosunku do cen rynkowych) stawkę opłaty za wywóz śmieci z nieruchomości niezamieszkałych. To połowa faktycznych kosztów ponoszonych przez Miasto. Resztę dopłacają mieszkańcy. Według Polowego deficyt się pogłębia z każdym miesiącem, a na koniec roku wyniesie ponad milion złotych, które można byłoby wydać na inne miejskie cele niż ulgę w kosztach funkcjonowania sklepów i firm.

Trzeba poznać zdanie zainteresowanych

Rada już parokrotnie podchodziła do głosowania nad "odchudzeniem" miejskiego systemu odbioru odpadów, ale za każdym razem jest przeciwna postulatom Dariusza Polowego. Lider największego w radzie miasta klubu "Razem dla Raciborza" Mirosław Lenk twierdził, że musi poznać zdanie na temat wyłączeń od bezpośrednio zainteresowanych. Wpierw spotkał się w komisji budżetowej z przedstawicielami Raciborskiej Izby Gospodarczej. Potem domagał się od prezydentów organizacji spotkania z przedstawicielami największych przedsiębiorstw i sieci handlowych. Włodarze i sprzyjający im radni sądzili, że spotkanie zorganizuje sam Lenk. Doszło do ostrej wymiany zdań na sesji i ostatecznie spotkanie zorganizował prezydent Polowy.

Odbyło się ono 16 czerwca w magistracie. - Wzięło w nim udział 7 podmiotów, kilku radnych oraz ja z urzędnikami. Przekazałem obecnym, że moje stanowisko jest niezmienne, ale zorganizowałem spotkanie, aby odpowiedzieć na wniosek przewodniczącego komisji budżetu Mirosława Lenka. Przedsiębiorcy "głosują nogami", bo nie wychodzą z naszego systemu, który widać im odpowiada. Cały system miejskiego odbioru i zagospodarowania odpadów nam się bilansuje. Jeden z jego elementów jest jednak deficytowy, co znaczy, że z innego elementu trzeba do niego dokładać i to mieszkańcy dopłacają sklepom i firmom do wywozu śmieci - powiedział nam Dariusz Polowy.

Kolejny warunek spełniony

Według włodarza Raciborza spotkanie w urzędzie nic nowego nie wniosło w dyskusji nad przyszłością systemu miejskiego.

- Poświęciliśmy sprawie godzinę z okładem. Oczekiwane rozmowy odbyły się, więc uważam, że kolejny warunek, jakiego domagała się ode mnie rada, został przeze mnie spełniony, bo wcześniej koniecznością takich rozmów warunkowano podjęcie przez radnych decyzji w sprawie wyłączenia z systemu nieruchomości niezamieszkałych - podsumował prezydent Raciborza.

Dariusz Polowy przekazał nam, że sami przedsiębiorcy nie byli przekonani do rozmów z magistratem, bo dyrektor Henkla Adrian Wycisk zapytał, po co właściwie zorganizowano spotkanie na temat śmieci?

"Takie hipotetyczne dane"

Mirosław Lenk przyznał nam, że między nim a prezydentem występuje różnica w poglądzie na temat zagospodarowania odpadów w mieście i nadal każdy trzyma się swojej wersji.

- Uważam, że dane prezentowane radnym na sesjach przez prezydenta Polowego są takie hipotetyczne. One nie są pewne. Poprosiłem wydział komunalny o przysłanie informacji o przychodach i kosztach związanych z nieruchomościami niezamieszkałymi. Okazało się, że takich danych w urzędzie nie ma, bo system nie wygeneruje takich danych - stwierdził Mirosław Lenk.

Były prezydent wskazał, że Dariusz Polowy posługuje się wiedzą ze sprawozdań firmy Empol (ma umowę z Miastem na wywóz śmieci), gdzie przelicza liczbę pojemników na odpady przez wagę zapełnionego śmieciami pojemnika i tak uzyskuje swoje dane. - Ale rzeczywistych ilości nie ma, bo tych śmieci się nie waży. Te koszty szacuje się tak, jakby zakładać, że każdy ma w kuble tyle samo śmieci. Przecież tak nie jest - kwituje Lenk.

Jego zdaniem żaden system gospodarowania odpadami nie będzie sprawiedliwy, niezależnie od metody naliczania opłaty śmieciowej, jaką się przyjmie. - Moi sąsiedzi dopłacają do mnie czy ja do nich. To jest system solidarnościowy i to samo dotyczy przedsiębiorców. Oni w tej chwili płacą to, na co ustawa pozwala, według jaką stawki rada może obecnie uchwalić - kontynuuje M. Lenk.

Ludzie:

Dariusz Polowy

Dariusz Polowy

Prezydent Raciborza

Mirosław Lenk

Mirosław Lenk

Radny Miasta Racibórz, były prezydent.