Sobota, 5 grudnia 2020

imieniny: Saby, Kryspiny, Wilmy

RSS

Epidemia koronawirusa:

Zdalna nauka, duże wyzwanie

08.04.2020 07:00 | 1 komentarz | AgaKa, juk

Zdalne nauczanie w dobie epidemii koronawirusa budzi sporo kontrowersji wśród rodziców, dyrektorów szkół i samych nauczycieli. Ci pierwsi uważają, że nauczyciele obciążają dzieci zbyt wieloma treściami. Z kolei pedagodzy podkreślają, że nikt do e-edukacji wcześniej ich nie przygotowywał.

Zdalna nauka, duże wyzwanie
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

POWIAT Epidemia koronawirusa spowodowała zamknięcie wszystkich szkół. Jeszcze niedawno uczniowie mogli dobrowolnie uczestniczyć w zajęciach online, które przygotowywali im nauczyciele. Od 25 marca obowiązkowa stała się e-edukacja. W praktyce oznacza to, że pedagodzy w całej Polsce mają obowiązkowo realizować zdalnie podstawę programową. Z nauczaniem w takim trybie wiąże się jednak wiele problemów zarówno dla samych uczniów, jak i nauczycieli. Wysłuchaliśmy się głosy wszystkich stron.

Współpraca na linii nauczyciel-uczeń to wyzwanie

W Szkole Podstawowej nr 1 w Marklowicach, żeby uniknąć przeciążenia uczniów zdalną nauką, dyrektor Halina Winkler wprowadziła zarządzenie zmieniające ilość lekcji w danym dniu z zachowaniem ramówek nauczania. - W tej chwili w ciągu jednego dnia uczniowie na poziomie klas 1-3 mają dwa godziny zajęć, uczniowie klas 4-5 trzy godzin, a klasy starsze cztery godziny - tłumaczy dyrektor Winkler. Dodaje, że taki system powoduje, że dzieci nie są zasypywane ogromną ilością wiadomości, czy zadań do wykonania. Z kolei działania nauczycieli są w miarę uporządkowane i systematyczne. Pani dyrektor podkreśla, że sama współpraca na linii nauczyciel-uczeń jest ogromnym wyzwaniem dla obu stron. Pedagodzy marklowickiej SP nr 1 pracują w domach w większości na własnym sprzęcie komputerowym. Uczą z wykorzystaniem różnych platform. Wykorzystują m.in. dziennik elektroniczny, czy zintegrowaną platformę edukacyjną. - Niektórzy pracują wspólnie z uczniami w chmurze nad udostępnionymi dokumentami lub prezentacjami. Są nauczyciele, którzy nagrywają swoje filmiki i później je przesyłają uczniom - wymienia dyrektor Winkler. Dodaje, że jej zdaniem brakuje konkretnej platformy edukacyjnej, która umożliwiałaby prowadzenie lekcji online na żywo, w kontakcie z uczniami. - Aplikacja Classroom w Google wymaga rejestracji i stan oczekiwania na udostępnienie zasobów do prowadzenia lekcji w formie video trwa 2-3 tygodnie, więc nadal „stoimy w kolejce” - zauważa pani dyrektor. Dodaje, że ze sprzętem, którym dysponują uczniowie, bywa różnie. - Niektórzy rodzice zgłaszali nam problemy, jak na razie udostępniliśmy kilka tabletów, które były na stanie szkoły, aby wesprzeć rodziny w tym trudnym czasie - mówi. Podkreśla, że dzięki staraniom włodarzy gminy na początku kwietnia szkoła otrzymała kilkanaście laptopów w ramach programu ministerialnego. Po przeprowadzeniu rozeznania przez wychowawców zostaną one czasowo udostępnione najbardziej potrzebującym uczniom, później trafią na wyposażenie placówki.

Alternatywny sposób kształcenia młodych ludzi

– Nie traktowałabym kształcenia e-learningowego jako nowości i zaskoczenia - uważa Maria Lach, dyrektor Zespołu Szkół Ekonomicznych w Wodzisławiu Śl. Dodaje, że wielu tamtejszych nauczycieli wspólnie z uczniami od wielu lat wykorzystuje do pracy narzędzia internetowe. - Jeśli mamy mówić o wyzwaniu, to jest nim masowa skala tego nauczania, która musiała zostać wdrożona zaledwie w ciągu kilku dni - mówi pani dyrektor. - Epidemia skutecznie uniemożliwia nam kontakt bezpośredni, co nie znaczy, że odebrała szansę na inny, alternatywny sposób kształcenia młodych ludzi. Uruchomiła pokłady kreatywności i możliwości, z których uczniowie i nauczyciele Ekonomika potrafią korzystać - zapewnia. Również nauczyciele wodzisławskiego ZSE pracują w warunkach domowych. Maria Lach nie uważa jednak, żeby uczniowie byli nadmiernie obciążeni wiedzą i wymaganiami. Zauważa że, to poczucie może wynikać z faktu uświadomienia, jak obszerny jest zakres materiału, który pedagodzy muszą zrealizować, a który teraz w zdalnej formie dociera do uczniów. - I to jest właśnie zasadnicza różnica pomiędzy nauczaniem w szkole, kiedy w znacznej mierze trud przekazania wiedzy i kierowania procesem edukacyjnym znajduje się po stronie nauczyciela. Tymczasem edukacja zdalna wymaga od ucznia zaangażowania, samodzielności w organizacji czasu i procesu uczenia się - podkreśla Maria Lach.