Sobota, 19 października 2019

imieniny: Piotra, Pawła, Ziemowita

RSS

Czy chore dzieci powinny być odsyłane? Rzecznik praw pacjenta sprawdza szpital w Raciborzu

13.05.2018 19:00 | 2 komentarze | ma.w

Rzecznik Praw Pacjenta sprawdza czy w raciborskim szpitalu nie dochodzi do naruszenia praw chorych.

Czy chore dzieci powinny być odsyłane? Rzecznik praw pacjenta sprawdza szpital w Raciborzu
- Każdy pacjent ma prawo do świadczeń zdrowotnych - podkreśla Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Coraz częściej odbieramy w redakcji głosy niezadowolenia ze sposobu obsługi na izbie przyjęć Szpitala Rejonowego w Raciborzu. Pacjenci skarżą się na kontrowersyjne ich zdaniem decyzje o odsyłaniu z Gamowskiej przy zgłoszeniach z udziałem małych dzieci.

Ostatnio zgłosił się do nas ojciec paroletniego dziecka, które przy śniadaniu poparzyło się gorącą herbatą. Rodzice widząc jak ich pociecha cierpi, niezwłocznie udali się z nim na izbę przyjęć raciborskiego szpitala. Tam lekarz dyżurujący odesłał ich do oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów szpitala w Rybniku. Dziecko uzyskało pomoc, której udzielił... ratownik medyczny (ci są również na Gamowskiej). Za tą rodziną pojechała do Rybnika inna odesłana z raciborskiej lecznicy – tym razem z dziewczynką, która miała złamaną rękę. – Lekarz, który zajmował się w Rybniku naszym dzieckiem, gdy tylko usłyszał, że przyjechaliśmy z Raciborza, odesłani stamtąd, bardzo lekceważąco wypowiedział się o naszej lecznicy – przekazał nam Czytelnik.

Już wcześniej opisywaliśmy sprawę odesłania rodziców paromiesięcznego dziecka, które spadło z tapczanu (rodzice poskarżyli się dyrekcji, zażądali by lecznica informowała w internecie, kogo nie obsłuży gdy zgłosi się po pomoc) jak również przypadek dorosłego pacjenta, który z krwotokiem z nosa też był odesłany do rybnickiej placówki po pomoc (sam musiał w tym stanie prowadzić samochód).

Czytelnicy są rozgoryczeni tymi sytuacjami, a dyrekcja lecznicy tłumaczy, że nie ma zakontraktowanych z NFZ zakresów leczenia (brak tu oddziałów dziecięcych) i nie może udzielać specjalistycznej pomocy na miejscu. Inna sprawa, że kierujący szpitalem Ryszard Rudnik rozkłada ręce w takich sytuacjach, bo nie ma oficjalnego zgłoszenia od poszkodowanych pacjentów. Tylko z takim „śladem” jest w stanie podjąć trop i sprawdzić czy wszystko odbyło się w zgodzie ze sztuką leczenia. – Kto do nas trafia nie może być odesłany „z progu” tylko ktoś ocenia jego stan. Trzeba zabezpieczyć przed odesłaniem dalej. Tylko w przypadku zagrożenia życia dziecka wykonujemy zabiegi na miejscu, mamy wtedy do tego prawo i możemy to rozliczyć w NFZ. Decyduje lekarz – zaznacza R. Rudnik. Zwróciliśmy się do Rzecznika Praw Pacjenta z pytaniem czy faktycznie nie ma możliwości by w szpitalu rejonowym izba przyjęć funkcjonowała tak by nie wysyłano pacjentów (zwłaszcza najmłodszych) do ośrodków oddalonych o godzinę jazdy samochodem? Mimo, że zgłaszają się osoby z: krwotokiem, poparzeniem, złamaniem czy podejrzeniem niepożądanych zmian wewnętrznych? Co rzecznik sądzi o praktykach jakie mają miejsce na izbie przyjęć w Raciborzu?

(ma.w)


Ryszard Rudnik dyrektor szpitala tak odpowiedział na zapytanie ws. poparzonego dziecka odesłanego z Gamowskiej: prowadzimy dokumentację na izbie, odmowy ewidencjonujemy. Mogę się odnieść do konkretnego przypadku dopiero gdy otrzymam zgłoszenie pacjenta. Do tego co ludzie mówią dziennikarzom nie mogę się odnieść, muszę znać konkretny przypadek. Kto ma pretensje i uwagi musi to określić pisemnie. Inaczej nie jestem w stanie ocenić takich sytuacji.


Oto treść odpowiedzi jaką uzyskaliśmy od Rzecznika Praw Pacjenta – Bartłomieja Chmielowca

Po otrzymaniu informacji o sytuacji jaka ma miejsce w Szpitalu Rejonowym w Raciborzu Rzecznik Praw Pacjenta wystąpił m.in. do dyrektora tego szpitala z prośbą o wyjaśnienia. Po ich otrzymaniu zostaną one poddane dokładnej analizie czy w tym podmiocie leczniczym nie dochodzi do naruszenia praw pacjenta.

Zaznaczę, że każdy pacjent, bez względu na wiek, ma prawo do uzyskania świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej. Prawo to gwarantują zapisy ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Lekarz natomiast ma obowiązek ocenienia czy pacjentowi powinna zostać udzielona pomoc natychmiast (tzw. stan nagły), czy jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Stan nagły polega na nagłym lub przewidywanym w krótkim czasie pogorszeniu się zdrowia, mogącym prowadzić do śmierci i wymaga podjęcia natychmiastowych czynności medycznych. Tym samym pacjent ma prawo do natychmiastowego udzielenia świadczenia zdrowotnego jeśli zagrożone jest jego zdrowie lub życie.

Często zdarza się, że u dzieci choroby postępują bardzo dynamicznie dlatego uważam, że w przypadku tej najmłodszej grupy pacjentów należy przyjrzeć się każdej sytuacji zdrowotnej ze szczególną dużą uwagą. Jedynym kryterium kwalifikującym pacjenta do udzielenia mu świadczeń zdrowotnych jest jego stan zdrowia. Decyzja o tym jakie leczenie zostanie podjęte zawsze powinna odbyć się po przeprowadzeniu szczegółowego wywiadu z pacjentem (lub jego opiekunami) oraz po jego osobistym zbadaniu. Lekarz nie może odesłać żadnego pacjenta bez wstępnej diagnozy i badania, nawet w sytuacji jeśli ten zgłosił się z błahego powodu.

Jeśli szpital nie posiada oddziału czy też specjalisty, który mógłby pomóc pacjentowi, powinien niezwłocznie podjąć decyzję o przewiezieniu, za pomocą transportu sanitarnego, pacjenta do innego najbliższego podmiotu, tak aby zapewnić choremu pomoc medyczną. Jeśli natomiast stan zdrowia danej osoby nie wymaga natychmiastowej pomocy medycznej, lekarz ma prawo wskazać inną drogę udzielenia świadczenia np. w poradni specjalistycznej czy podstawowej opieki zdrowotnej. Po zakończeniu udzielania świadczeń zdrowotnych w izbie przyjęć pacjent powinien otrzymać kartę informacyjną z leczenia szpitalnego wraz ze skierowaniem do innego podmiotu leczniczego, receptą czy też zleceniem na transport sanitarny.