Poniedziałek, 25 stycznia 2021

imieniny: Tatiany, Miłosza, Pawła

RSS

Trzynaście lat za podcięcie gardła kobiecie

06.03.2018 07:00 | 1 komentarz | acz

To już pewne. Krzysztof W. spędzi w więzieniu trzynaście lat. Sąd Apelacyjny w Katowicach utrzymał karę dla nożownika z Żor. Wyrok jest prawomocny.

Trzynaście lat za podcięcie gardła kobiecie
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Sprawa dotyczy brutalnej próby zabójstwa z sierpnia 2016 roku. Piekarz z Jastrzębia zakochał się bez wzajemności w 22-latce. Zaczaił się na nią kiedy szła do pracy i podciął jej gardło. – Mogłaby zdechnąć. Skoro ja nie mogę jej mieć, to nikt by nie miał – powiedział koledze kilka dni wcześniej. 32-letni Krzysztof W. pewnego dnia zdobył się na odwagę i wyznał miłość 22-latce. Kobieta nie była zainteresowana związkiem, Krzysztof W. jednak nie dawał za wygraną. Początkowo wysyłał jej liściki z wyznaniami miłości, obserwował na portalach społecznościowych w internecie. W końcu zaczął ją szykanować i oczerniać przed pracodawcą. Nie udało się. Sam stracił pracę.

Ciąłem lewą ręką

5 sierpnia 2016 roku Sylwia P., jak co dzień, wyjechała rano do pracy. Samochód zostawiła pod Miejskim Ośrodkiem Kultury w Żorach. Idąc ulicą Pszczyńską, na wysokości szkoły języków obcych usłyszała jak ktoś do niej podbiega, po czym chwyta ją od tyłu i przecina jej gardło. Kobieta osunęła się na chodnik po czym odwróciła się i zauważyła uciekającego mężczyznę ubranego w bluzę, w którym rozpoznała Krzysztofa W. Po chwili podbiegł do niej mężczyzna, który szedł tamtędy do pracy. – Zastał pokrzywdzoną, która siedziała na chodniku, płakała i krzyczała jednocześnie oraz przyciskała do rany koszulkę – napisze potem w akcie oskarżenia prokurator. Świadek wezwał pogotowie ratunkowe i policję. Policjanci zaczęli poszukiwania nożownika. Udało się go zatrzymać na ulicy Rybnickiej, w autobusie linii 101. Napastnik nie miał przy sobie noża, ale wskazał policjantom miejsce, gdzie go wyrzucił. – Ciąłem lewą ręką, bo lewą mam silniejszą. Piszę prawą, ale np. rzucam piłką lewą – tłumaczył niezwykle szczegółowo sądowi przebieg zajścia Krzysztof W. – Po zdarzeniu zamierzałem wrócić do domu i się powiesić lub podciąć sobie żyły – wspominał.