Wtorek, 17 września 2019

imieniny: Franciszka, Hildegardy, Roberta

RSS

Bractwo Kurkowe ma nowego króla

18.07.2015 08:26 | 0 komentarzy | KP

Bractwo Kurkowe Miasta Rybnika obchodzi dwudziestolecie swojej reaktywacji. Główne uroczystości odbyły się 3 lipca na rybnickim rynku. W tym samym dniu dokonano też wyboru nowego króla kurkowego anno domini 2015, którym został Krzysztof Urbańczyk.

Bractwo Kurkowe ma nowego króla
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Umarł król, niech żyje król

Bractwo Kurkowe Miasta Rybnika zostało założone w 1924 roku, a celem było skupienie odpowiednich obywateli w obronie praw cywilnych i miasta, a także wychowanie społeczeństwa w duchu karności i poczucia obowiązku wobec ojczyzny. W nawiązaniu do tej tradycji w roku 1995 organizację reaktywowano. W swojej działalności Bractwo propaguje historię, barwę, tradycje i obrzędy miasta Rybnika i ziemi rybnickiej poprzez organizację widowisk plenerowych, wystaw i koncertów muzycznych. Uroczystości związane z obchodami dwudziestolecia istnienia Bractwa Kurkowego dobyły się na rybnickim rynku 3 lipca, a poza głównymi bohaterami uczestniczyli w nich zaproszeni goście z wielu bractw kurkowych ze Śląska i województw ościennych, a także przedstawiciele policji, wojska, nadleśnictwa, władz miejskich i gminnych oraz posłowie.

Zgodnie z tradycją wybrano też króla kurkowego anno domini 2015. Został nim Krzysztof Urbańczyk, który objął stanowisko po Stefanie Zaiku. – W tradycji brackiej są dwa rodzaje mianowania na króla kurkowego. Jest albo tzw. król strzelany, albo mianowany przez walne zgromadzenie członków, które w bractwie kurkowym nazywa się wielką ławą bracką. I właśnie ta wielka ława w tym roku, na wniosek zarządu i hetmana zdecydowała, że to właśnie ja dostąpiłem tej godności bycia królem kurkowym. Jest to tytuł honorowy, przyznawany na jeden rok. Z tego tytułu nie ma żadnych przywilejów, jest to funkcja stricte reprezentacyjna. Król ma natomiast prawo brać udział w posiedzeniach, mimo, że nie jest członkiem rady brackiej – mówi Krzysztof Urbańczyk, który wyjaśnia, że Bractwo Kurkowe to organizacja paramilitarna, ale przede wszystkim patriotyczna, a jej członkami są przedstawiciele różnych zawodów i z różnym wykształceniem. – Członkowie Bractwa to ludzie, którzy chcą się ze sobą spotykać i podejmują różne akcje w służbie miastu i ziemi rybnickiej. Takim najbardziej dobitnym przykładem naszej działalności, który widać na ulicach, jest motocykl ratunkowy dla miasta Rybnika. To niezwykle precyzyjna, droga i wyposażona w specjalistyczny sprzęt medyczny maszyna, która w czasie korków i innych niedogodności jest dwa razy szybsza od zwykłej karetki – dodaje nowo mianowany król kurkowy.

Ćwicz oko i dłonie w ojczyzny obronie

Bractwo bierze udział we wszystkich miejskich uroczystościach, podczas których wciąga na maszt flagę Rybnika. Od niedawna wystawia też swój poczet flagowy. To również z inicjatywy bractwa prezydent miasta po zaprzysiężeniu dostał na swoje barki łańcuch, a więc insygnia, które popularne były w przeszłości. Bractwo Kurkowe Miasta Rybnika to organizacja niespełna trzydziestoosobowa, w której składzie znajdują się aktualnie sami mężczyźni i jedna kobieta. – Spotykamy się na strzelnicy, która od maja jest już nasza, i która znajduje się w gminie Jejkowice. Tam, zawsze w ostatnią niedzielę miesiąca, jest brackie strzelanie. Trwa to już od wielu lat i jest to w pewnym sensie taka bracka liga. Aby być klasyfikowanym, to na dwanaście strzelań, które odbywają się w ciągu dwunastu miesięcy, trzeba wziąć udział w co najmniej ośmiu. Wszystko w myśl zasady „ćwicz oko i dłonie w ojczyzny obronie”. Cały czas mamy jednak tą nadzieję, że te nasze umiejętności strzeleckie będą wykorzystywane tylko na strzelnicy. Aczkolwiek żyjemy w takich czasach, że wszystko jest możliwe – twierdzi król Urbańczyk. Żeby stać się członkiem Bractwa Kurkowego, trzeba po prostu chcieć. Wystarczy przyjść do siedziby organizacji, która znajduje się w Zespole Szkół Technicznych w Rybniku. – Tam w czwartki są zawsze dyżury i jest otwarty sekretariat. Wszystkich chętnych serdecznie zapraszamy. Jakie są wymagania? Trzeba po prostu chcieć być z nami. Kwestia strzelania jest dobrowolna. Jeśli ktoś nie umie, a chce, to nauczymy. Poza tym mamy również szwadron kawalerii brackiej, czyli ludzi jeżdżących na motorach – tłumaczy król kurkowy anno domini 2015.

Honor, a nie honorarium

Czy w obecnych czasach uzasadnione jest istnienie organizacji, która wielu może wydawać się dziś nieco archaiczna? – Podczas intronizacji, w czasie tak zwanej mowy tronowej, powiedziałem, że ktoś może stwierdzić, że żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku i coś takiego już nam nie przystoi. Ale Bractwo Kurkowe zawsze starało się i będzie się starać, żeby takie słowa jak patriotyzm, godność i honor miały swoją wagę. Chodzi o to, żeby komuś nie mylił się honor z honorarium. Pewne słowa zostały dziś mocno zdyskredytowane. Nie ważny jest honor, ważne jest kto co ma. A my staramy się pokazać, że jest odwrotnie. Żyjemy na Śląsku i w oratorium Ernesta Brylla i Katarzyny Gaertner, w jednej z prostych piosenek, są takie słowa: „na Śląsku żyją ludzie, dla których nie to znaczy nie i tak to znaczy tak.” Chciejmy to szanować, utrzymywać i pokazać, że zawsze byliśmy Polakami i patriotami – podsumowuje Krzysztof Urbańczyk, król Bractwa Kurkowego Miasta Rybnika.

Kuba Pochwyt