środa, 20 lutego 2019

imieniny: Leona, Ludomiła, Lubomira

RSS

Patrol

Policjanci znikają spod numeru 997. Teraz odbierze operator 112

22.11.2017 12:09 | 0 komentarzy | acz

Operatorzy Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Katowicach jako pierwsi w kraju obsługiwać będą zgłoszenia alarmowe kierowane dotychczas na policyjny numer 997. Kilka dni temu numer przełączono w Rybniku. To eksperyment w skali kraju. Czy to spowoduje chaos w przyjmowaniu zgłoszeń?

Policjanci znikają spod numeru 997. Teraz odbierze operator 112
W naszym województwie telefony wykonywane na 112 odbierane są w tej sali
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Materiał wideo:

Informację o połączeniu numeru 112 i 997 przekazał 9 listopada wojewoda śląski Jarosław Wieczorek, komendant wojewódzki policji nadinsp. Krzysztof Justyński oraz zastępca dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego Tomasz Michalczyk.- Zostaliśmy wytypowani przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Komendę Główną Policji, by przeprowadzić pilotaż przejęcia obsługi numeru alarmowego 997 przez Centrum Powiadamiania Ratunkowego – podkreślił wojewoda Jarosław Wieczorek. Pilotaż to pierwszy etap ujednolicenia sposobu dokonywania zgłoszeń na podstawowe numery alarmowe: 997, 998 i 999. Numer 997 Komendy Miejskiej w Katowicach został przejęty przez Centrum Powiadamiania Ratunkowego, w kolejnych dniach do systemu dołączać będą 2 do 3 miejskich komend policji, aż obejmie on obszar całego województwa śląskiego.

Jesteśmy gotowi
Numer alarmowy 997 będzie w dalszym ciągu funkcjonował, jednak po jego wybraniu obywatel połączy się nie z dyżurnym policji, a z operatorem numeru alarmowego 112. Operator zbierze wszystkie informacje dotyczące zgłoszenia alarmowego i przekaże je w postaci elektronicznej formatki do dyżurnego policji. Dyżurny na podstawie otrzymanych informacji podejmie decyzję w zakresie zadysponowania patrolu. To udogodnienie ma przede wszystkim usprawnić jak najszybsze uzyskanie pomocy przez zgłaszającego, a także posłużyć odciążeniu dyspozytorów służb ratowniczych, którzy będą mogli skupić się wyłącznie na rozdysponowaniu sił i środków tych służb. – Służby dyżurne policji mają cały katalog zadań, a obsługa telefonu 997 była tylko jednym z nich – mówił nadinsp. Krzysztof Justyński, podkreślając, że nowe rozwiązanie pozwoli na przyjęcie zgłoszenia przez operatora błyskawicznie, bez zbędnej zwłoki, a dyżurnemu na podjęcie niezbędnych działań. - Nie boimy się tego zadania, tego wyzwania. Czujemy ogromną odpowiedzialność, wdrożenie pilotażu spowoduje, że trochę więcej informacji trafi do nas, ale i z tym sobie poradzimy – deklarował Tomasz Michalczyk, szef CPR w Katowicach, wyjaśniając obszernie, jak wygląda praca operatorów numerów alarmowych.

Czytanie, słuchanie, dzwonienie
Tyle teorii. Jak rozwiązanie będzie funkcjonowało w praktyce, pokażą kolejne tygodnie. O ile entuzjazm występuje na poziomie władz wojewódzkich, to nie ma go w komendach powiatowych i miejskich w regionie. Aby zrozumieć gdzie tkwi problem, warto wyjaśnić jak dziś działają operatorzy numeru 112. Każdy z nich odbierając telefon wypełnia specjalny formularz zwany formatką. Ten przesyłany jest następnie do odpowiednich służb. Dyżurny policji czy pogotowia otrzymuje w formatce opis operatora, zapis rozmowy, przybliżoną lokalizację dzwoniącego oraz jego numer. Niestety twórczość operatorów 112 obrosła już w komendach legendą. – Zdarzają się formatki z opisem, którego nie można zrozumieć nawet po trzykrotnym przeczytaniu. W efekcie i tak musimy przesłuchać całą dołączoną do formatki rozmowę a często jeszcze raz dzwonić do zgłaszającego aby dopytać o szczegóły – mówi nam dyżurny z jednej z komend powiatowych w regionie, który prosi o anonimowość. Doświadczony policjant czy strażak odbierający zgłoszenie po latach służby jest w stanie wyłapać istotne szczegóły w rozmowie, które mogą umknąć uwadze młodych dopiero co przeszkalanych dyspozytorów 112. – Dzwonią osoby zapłakane, bełkoczące po alkoholu jak również chore psychicznie. Niekoniecznie telefon od zapłakanej osoby musi dotyczyć bardzo poważnego zdarzenia jak i na odwrót. Zdarzały nam się zgłoszenia niepozorne, a dotyczące bardzo dramatycznych zdarzeń. Inną kategorią są telefony od dzieci, trzeba wyczuć czy to żart czy poważne zgłoszenie – mówi jeden z oficerów dyżurnych z kilkunastoletnim stażem w policji.

Plusy i minusy
Faktem jest, że policja, a w przyszłości kolejne służby zostaną odciążone od odbierania lawiny telefonów. – Z drugiej strony, na poziomie miasta czy powiatu dyżurni poznali przez lata osoby regularnie dzwoniące na numery alarmowe z mniej lub bardziej poważnymi problemami, również psychicznymi. Rozpoznają adresy gdzie funkcjonują meliny a w przypadku poważnych zdarzeń szybko dysponują patrolami aby złapać sprawców – mówi nam policjant. – Nowe rozwiązanie pozwoli operatorom numeru 112 na odrzucanie fałszywych zgłoszeń. Jest to zintegrowany system, który pozwala na poinformowanie wszystkich niezbędnych służb ratowniczych w jednym czasie – przekonuje Alina Kucharzewska, rzeczniczka wojewody śląskiego. – Daje on także możliwość przekierowania zgłoszenia do operatora władającego danym językiem obcym, pracującego w dowolnym CPR w kraju. Jednymi z efektów wdrożenia tego rozwiązania będą: ograniczenie skutków prowadzenia długotrwałych rozmów, np. z osobami z myślami samobójczymi (które powodowało długotrwałe zaangażowanie w rozmowę dyżurnego na stanowisku kierowania), a także kojarzenie zgłoszeń podobnych (w przypadku wielu zgłoszeń dotyczących tego samego zdarzenia, dyżurny otrzyma tylko jedną taką informację o zdarzeniu) – zachwala urzędniczka.

Czas formatek
Po telefonie na numer 112 czeka nas jeszcze jedna rozmowa, z operatorem dyspozytorni medycznej. On ma zadawać kolejne pytania, tym razem natury medycznej. W dyspozytorniach medycznych również trwają usprawnienia. Od listopada cały kraj ma funkcjonować w systemie „formatkowym”. – Od ponad roku operatorzy numeru alarmowego 112 współpracują z policją i strażą pożarną w systemie formatkowym. Uruchomienie ratownictwa medycznego jest dopełnieniem całego systemu – wyjaśnia zastępca dyrektora w śląskim Centrum Powiadamiania Ratunkowego Tomasz Michalczyk. Z punktu widzenia szybkości i współpracy ze służbami ratowniczymi formatka ma niebagatelne znaczenie. Operator w trakcie rozmowy telefonicznej ze zgłaszającym nie musi się z nim rozłączać po to, by zadzwonić do pogotowia – jeszcze w trakcie rozmowy zgłasza zdarzenie elektronicznie do dyspozytora medycznego wysyłając mu zestaw najpotrzebniejszych informacji. Jakie dane operator zbierze od zgłaszającego, by wypełnić formatkę? - Przede wszystkim imię, nazwisko, miejsce zdarzenia, dane lokalizacyjne oraz wstępnie zakwalifikuje zdarzenie. Zgłaszający nie powinien więc być zdziwiony, że operator potrzebuje od nas aż tylu informacji – podkreśla Tomasz Michalczyk dodając, że operator 112 przełącza następnie zgłaszającego do dyspozytora medycznego, który zbiera już głównie dane medyczne. W przypadku Rybnika, Wodzisławia i Raciborza właściwą dyspozytornią medyczną jest ta zlokalizowana w Gliwicach.

Nie ta Szkolna
Niestety do dziś zdarzają się przypadki dysponowania karetek w niewłaściwe miejsce. Podstawowy argument przeciwników wielkich dyspozytorni medycznych to fakt, że personel słabo zna topografię poszczególnych miast. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Kilka tygodni temu rybnicka policja i straż pożarna otrzymały formatkę od operatora numeru 112 o stojącym w poprzek drogi samochodzie z nieprzytomnym kierowcą w środku. Zgodnie z zapisem adresu w formatce, na ulicę Szkolną w Rybniku skierowano straż pożarną i policję. Służby nie odnalazły takiego pojazdu. Wkrótce okazało się, że chodzi o ulicę Szkolną nie w Rybniku a w Świerklanach. – Przykłady takich pomyłek można mnożyć. Nikt nie skrytykuje tego głośno, bo jest parcie przełożonych i ministerstwa na unowocześnianie systemu. W przypadku ulicy Szkolnej pomogła wiedza dyżurnego, który skojarzył, że kilka godzin wcześniej taki samochód był sprawdzany przez patrol w Świerklanach – mówi nam jeden z policjantów z KMP Rybnik.

Molochy ratownicze
Zgodnie z planami Ministerstwa Zdrowia w 2018 r. będą funkcjonowały 42 skoncentrowane dyspozytornie z 226 stanowiskami. Docelowo w 2028 r. będzie działało tylko 18 wielkich dyspozytorni medycznych. Koncentracja dyspozytorni ma: poprawić zarządzanie informacją dotyczącą ratowania życia i zdrowia obywateli, zapewnić sprawne przekazywanie danych między służbami ratownictwa i porządku publicznego (przyjmowanie zgłoszeń z numeru alarmowego 112 oraz pozostałych numerów alarmowych i kierowanie ich do właściwej jednostki Policji, PSP i PRM), przyczynić się do rozwoju systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego w oparciu o nowoczesne technologie teleinformatyczne. Dyspozytornie medyczne będą dysponowały zwiększoną liczbą zespołów ratownictwa medycznego. W praktyce spowoduje to, że do zdarzenia wysyłany będzie ten zespół, który znajduje się najbliżej.

Adrian Czarnota