Niedziela, 16 maja 2021

imieniny: Andrzeja, Jędrzeja, Adama

RSS

Kultura

Zapiski z pamiętnika Łukasza podróżnika: Krótki traktat estetyczny

29.09.2019 07:00 | 2 komentarze | red

Jeszcze raz, obiecuję, że to już raz ostatni, proszę pozwolić mi powrócić do mojego tegorocznego pobytu w Niemczech. Tym razem dlatego, iż parę slów chciałbym skreślić na temat estetyki, że tak ją dookreślę, kościelnej, z którą tam, na Zachodzie, się zetknąłem. Otóż estetykę tę chciałbym opisać - pisze ks. Łukasz Libowski.

Zapiski z pamiętnika Łukasza podróżnika: Krótki traktat estetyczny
Wnętrze kościoła przy uczelni Sankt Georgen we Frankfurcie nad Menem
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Amor vacui

Podstawową cechą estetyki, z jaką ma się do czynienia, odwiedzając rozmaite kościoły Niemiec, jest, w moim przynajmniej odczuciu i przekonaniu, minimalizm; dotyczy to przede wszystkim niemieckiego budownictwa sakralnego najnowszego, tj. powojennego, ale także starszego, zabytkowego, albowiem Niemcy i w dostojnych, historycznych swoich przybytkach chętnie umieszczają, i czynią to nierzadko, przyznać trzeba, szykownie wcale i zgrabnie, umiejąc całość doskonale zorganizować i zharmonizować, elementy nowoczesne – modernistycznie urządzają, ot, chociażby prezbiteria.

Tak, estetyka świątyń zachodnich naszych sąsiadów to estetyka minimalistyczna, estetyka poprzestająca na minimum. W zagospodarowywaną przez się przestrzeń, jakakolwiek przestrzeń by to nie była, a więc czy to w przestrzeń architektoniczną, dajmy na to, chóru czy nawy kościoła, czy to w przestrzeń płaszczyzny, przykładowo, szaty liturgicznej lub też stronicy używanej w kulcie księgi, wprowadza estetyka owa mało elementów; precyzyjniej: w kreowaną, urządzaną przestrzeń estetyka ta wprowadza elementów nader, nadzwyczaj niewiele, skrajnie mało.

Omówioną tendencję eksperci od sztuki nazywają amor vacui, to znaczy: miłość pustki – a jako jej przykład paradygmatyczny wskazują sztukę japońską. Amor vacui, dodajmy tu dla porządku, to tendencja przeciwna względem predylekcji, którą znawcy tematu określają mianem horror vacui, co się tłumaczy: strach, lęk przed pustką – jako zaś sztampowy przykład owej zgoła odmiennej inklinacji, niepozwalającej na to, by choćby skrawek dysponowanej przestrzeni pozostawić niewypełnionym, rzeczeni znawcy podają najczęściej sztukę grecką okresu geometrycznego.

Nieszybko przebrzmi

Ponieważ minimalizm to fundamentalna właściwość kościelnej sztuki niemieckiej, warunkuje on, rzecz to, sądzę, w pełni zrozumiała, pozostałe cechy tejże sztuki, to, jakie pozostałe cechy sztuki tejże są: skoro bowiem sztuka owa pod względem ilościowym tak dalece jest nasamprzód ograniczona, dalsze jej własności muszą być dokładnie takie, jakie są, inne być nie mogą – żeby były inne, nie da po prostu rady.

Mam tu na myśli trzy fakty. Mianowicie, iż zajmująca mnie w niniejszym tekście sztuka, po pierwsze, koncentruje swojego odbiorcę na tym, co najważniejsze, po wtóre, że wykonana jest, raz, z dobrego materiału, dwa, po mistrzowsku i, trzy, prosto oraz, po trzecie, że zawsze wprzęgnięta jest w służbę jakiejś idei.

Trzy wymienione fakty czynią, w moim mniemaniu, niemiecką sztukę sakralną, oczywiście, do jakiegoś tylko stopnia, ponadczasową, nieśmiertelną: nie wątpię, że przetrwa ona jakiś, z pewnością niekrótki, czas, nie wątpię, że nieszybko ona przebrzmi, że nieszybko zdezaktualizuje się.