Sobota, 23 marca 2019

imieniny: Oktawiana, Pelagii, Zbisława

RSS

Ściany straszą

09.10.2002 00:00
Do tej pory wszystko było niby w porządku. Spółdzielnia mieszkaniowa dawała farby, a mieszkańcy we własnym zakresie malowali klatki schodowe. Część z nich pyta jednak, dlaczego mają to robić, skoro co miesiąc płacą spółdzielni ponad 40 zł na tzw. fundusz remontowy.

Sprawa dotyczy bloków, którymi administruje Spółdzielnia Mieszkaniowa „Orłowiec”. Przez 21 lat nasze klatki nie były odnawiane. Proszę zobaczyć jak tutaj wygląda - skarży się jeden z lokatorów. Dlaczego mamy sami je malować, skoro co miesiąc płacimy spore pieniądze na remonty? To nie jest w porządku. Pracownicy spółdzielni tłumaczą, że na remont nie ma pieniędzy, a mieszkańcy osiedla sami wielokrotnie zwracali się do nich po farby, deklarując chęć pomalowania klatek na własną rękę.

Chcę podkreślić, że spółdzielnia istnieje niespełna osiem lat, a wcześniej bloki należały do Rybnickiej Spółki Węglowej. Majątek przejęliśmy w nie najlepszym stanie technicznym i w pierwszej kolejności musieliśmy ratować kondycję substancji mieszkaniowej - mówi Iwona Zganiacz, wiceprezes Zarządu SM „Orłowiec”. Pieniądze z funduszu remontowego wykorzystywane są zgodnie z przeznaczeniem. Wykonujemy wiele prac, których nie widać, a wynikają one z wymogów zawartych w normach prawa budowlanego. Chodzi w tym przypadku o remonty, wynikające z okresowo dokonywanych przeglądów, jak również o usuwanie skutków i przyczyn występujących awarii, zagrażających bezpieczeństwu mieszkańców. Ponadto zaangażowaliśmy się w remont chodników i budowę miejsc postojowych na osiedlu. Przed nami są jeszcze prace związane z kontynuacją wymiany okien. Sprawa malowania klatek, w hierarchii potrzeb, nie została pominięta, ale zajęła dalsze pozycje. Inicjatywę wcześniejszej jej realizacji przejęli sami mieszkańcy, proponując wykonanie prac we własnym zakresie, pod warunkiem dostarczenia przez spółdzielnię farby - dodaje I. Zganiacz. Lokatorzy klatki nr 48, 27 września, zwołali nawet zebranie i postanowili, że każdy z dziesięciu mieszkańców, do 10 października, powinien zapłacić 45 zł na pomalowanie klatki. Pewnie, że dam, pożyczę ale dam, bo co mam zrobić? Pytam tylko, czy to jest w porządku? Wydaje się, że nie. Czy obowiązkiem najemcy lokalu jest przeprowadzanie tam remontu? Przecież o to powinna zadbać strona, która czerpie korzyści majątkowe, a nie odwrotnie. Wreszcie proszę mi powiedzieć, skąd będzie ten malarz? Może poleci nam go spół-dzielnia, a my zapłacimy? - pyta zniecierpliwiony mieszkaniec. Na pewno nie jest tak, że klatki schodowe malują pracownicy spółdzielni w godzinach pracy i dodatkowo biorą za to pieniądze od mieszkańców - odpowiada I. Zganiacz.

Sytuacja jest niezrozumiała dla wielu mieszkańców, jednak większość z nich mówi o tym nieśmiało, wybierając święty spokój. Niech im będzie, choć mam poważne wątpliwości co do wykorzystania naszych pieniędzy, to zapłacę - w końcu będzie czyściej - mówi kolejna z osób. Należy dodać, że w planowaniu zakresu robót finansowanych ze środków funduszu remontowego kierujemy się głównie opinią Rady Osiedlowej, którą raz na pięć lat wybiera Zebranie Grupy Członkowskiej. Tworzą ją przedstawiciele mieszkańców. Wnioski o uwzględnienie malowania klatek w planowaniu budżetu na każdy kolejny rok, mieszkańcy mają prawo składać do swojej Rady. Sprawa była już przedstawiana na zebraniu mieszkańców i nie znalazła poparcia. Zebrani odrzucili wniosek o realizację tego zakresu robót w zamian za inne podejmowane remonty - wyjaśnia I. Zganiacz. Tak więc problem pozostaje. Jeżeli mieszkańcy nie zapłacą, będą żyli pomiędzy brudnymi i odrapanymi ścianami swoich klatek schodowych. Warto się jednak zastanowić, czy owe ściany są wizytówką jedynie ich samych, czy także spółdzielni, która budynkami na Orłowcu administruje.

Rafał Jabłoński

  • Numer: 41 (161)
  • Data wydania: 09.10.02