Czwartek, 20 czerwca 2019

imieniny: Bogny, Florentyny, Bożeny

RSS

997

17.01.2001 00:00
 
Cicha noc
W Nieboczowach nie wszyscy zasiadali tego wieczoru do wigilijnego stołu. Byli i tacy, którzy uznali to na najlepszy czas do „pracy”. Poprzez wybicie szyby w sklepie przemysłowym, pracusie ci dostali się do środka. Skradli przedmioty warte blisko 2,5 tys. zł. Dobór dóbr był dosyć dziwny. Można zrozumieć kradzież dekodera TV SAT - o wiele rozsądniej jest oglądać zagraniczne obrazki w telewizorze, niż dokonywać kolejnych włamań. W tym czasie skradziona pralka automatyczna może coś uprać, choć na pewno nie sumienie. Szlifierka od biedy może służyć do szlifowania znajomości języków obcych. No, ale kosiarka? Zimą? Przecież nie do wykoszenia konkurencji. 

Przedsiębiorczy inaczej
Można kochać inaczej, można i sprawy działalności gospodarczej traktować inaczej. W Radline jest Inkubator Przedsiębiorczości. W jego budynku znalazły siedzibę małe przedsiębiorstwa, a nawet instytucja pod nazwą Promocja Ziemi Wodzisławskiej. Ten to właśnie gmach odwiedzili w poświąteczną noc złodzieje. Bardzo dokładnie zwiedzili parokondygnacyjny budynek. W wyniku penetracji uznali za swoje: kasetkę z zawartością (sumaryczna wartość - 410 zł), drukarkę EPSON (940 zł.), zegar ścienny, telewizor z radiem, 5 paczek kawy, a nawet etui do okularów (warte razem 1.580 zł.) i poszli sobie w siną dal. Ich odmienność polegała na tym, że porzucili dwa komputery (jeden wart 5,5 tys. zł.). Czyżby ulegli złośliwej opinii o kiepskiej jakości oprogramowania promującego ziemię wodzisławską? 

Alo, ało
Firmy oferujące telefony komórkowe nastawiają się, jak wszyscy, na zyski. A tu proszę - firma C.  poniosła w Rydułtowach straty w wysokości 6.600 zł. Ktoś bowiem 6 stycznia ukradł im 10 aparatów. Teraz pewnie rozda je wśród znajomków, albo dla szpanu będzie nosił codziennie przy sobie inny. Tylko dla szpanu. Chyba, że jest jeszcze głupszy niż przewiduje ustawa.

Lichy wóz
2 stycznia bryka o nazwie Mazda spodobała się złodziejom. Przez tydzień jeździli nią sobie po ulicach Wodzisławia jak własną. Wszystko co piękne trwa jednak krótko. Nawet pościg drogówki za podejrzanym samochodem. Odzyskanie auta dokonało się przy współpracy natury. Uciekający złodzieje, nie widząc dla siebie szans w kontynuowaniu jazdy po szosie, skręcili w polne ścieżki. Praktyka pokazała, że źle ocenili szanse auta, które ugrzęzło w błocie przestając tym samym pełnić swą podstawową funkcję, do której zostało stworzone. Złodziejom nie pozostało nic innego jak salwować się ucieczką, a policji wezwanie pomocy drogowej.

Odciął się
Kokoszyckiemu „Naprzodowi” źle się rozpoczął ten rok. Ktoś złośliwy uszkodził im szafkę rozdzielczą prądu, powodując tym ponad 1,5 tys. złotowe straty. Wierzymy, że mając dobry zespół, kokoszyczanie potrafią sami „dokopać” temu złośliwcowi. Tylko czy przez to nie popadną w jeszcze większe kłopoty?

Lubomscy piwosze
Włamywacze do lubomskiej hurtowni, o których pisaliśmy tydzień temu, odpoczywają już za kratkami. 6 amatorów złotego płynu, w tym dwóch 16-to latków, jest mieszkańcami Lubomi. Okazało się, że brak reakcji na wybicie przez nich szyby w budynku hurtowni, umocnił ich w przekonaniu, że mogą swobodnie dysponować cudzą własnością. Historia paru kolejnych dni skorygowała ich tok myślenia. Teraz muszą intensywnie kombinować jak spić piankę z piwa, które sami sobie naważyli. Na pewno różni się ono znacznie smakiem od tego, które pili parę dni wcześniej.

Nowalijki ?...
W pierwszą środową noc tego roku, nieznani dotychczas sprawcy, udali się do rydułtowskiego sklepu po towar. Niezapraszani przez nikogo wtargnęli do wnętrza przez służbowe drzwi. Zabrali produkty pierwszej potrzeby - czyli alkohole i papierosy, i dyskretnie oddalili się. Sprawdzać zapewne ich walory smakowe. Można zrozumieć nieodpartą chęć spróbowania nowalijek, zwłaszcza w styczniu. Ale od kiedy to używki zaliczamy do tego rodzaju artykułów spożywczych. Oj, wagarowało się chyba w szkole.

Siła
Jak sama nazwa wskazuje drzwi z systemem antywłamaniowym zabezpiecza użytkownika lokalu przed włamaniem do czasu, aż zostaną wyłamane. Zmieniają wtedy swą nazwę na anty-ki i nadają się tylko na podpałkę. Przekonał się o tym właściciel jednego z rydułtowskich sklepów. Nakłady finansowe poniesione przy instalacji takich drzwi nie były groszowe, a i późniejsze straty niemałe - bo około 2 tys. zł. Rozsądniej traktują tę sprawę niektóre nacje (na przykład mongołowie) nie zamykając w ogóle na klucz drzwi. A temu poszkodowanemu pozostaje teraz zbierać długo grosz do grosza na doskonalsze urządzenia antywłamaniowe. Chyba, że poda do sądu producenta tych sforsowanych.

Żółte cacka
To, że amatorzy cudzej własności biorą co się da, wiadomo nie od dziś. Nie może być jednak dziełem przypadku fakt kradzieży pięknych, żółtych ciągników siodłowych marki Volvo, wartych 150 tys. zł każdy. Nie może być, gdyż działo się to jednego dnia (27 XII ub. r.), w pół godzinnych odstępach czasu i w dodatku w dwóch różnych miejscach. Niby Pszów i Rydułtowy nie są od siebie zbytnio oddalone ale musi panie zaciążyło nad tymi ciągnikami jakieś fatum. ...że o naczepie, wartej 100 tys. zł, nie wspomnę.

Sarna na drodze
Fatalnie skończyło się dla pewnego mieszkańca Raciborza spotkanie z sarną na drodze krajowej nr 49 koło Rzuchowa. Kierujący fordem mężczyzna uderzył w spłoszone zwierzę, po czym wpadł na jadące z przeciwnej strony tico. W wyniku zdarzenia złamania nogi i urazu kręgosłupa doznał pasażer kierowcy forda, on sam ucierpiał mniej, ale i tak ogólne obrażenia ciała były poważne.
  • Numer: 3 (71)
  • Data wydania: 17.01.01