Wtorek, 13 kwietnia 2021

imieniny: Przemysława, Hermenegildy, Marcina

RSS

Marian Czerner wyjaśnił na sesji dlaczego raciborzanie muszą płacić więcej za śmieci

31.12.2019 00:00 red

14 radnych zdecydowało o podwyższeniu o 7,5 zł opłaty śmieciowej – z 13,50 zł na 21 zł. Opozycja pytała prezydenta Polowego o niedotrzymanie obietnicy wyborczej – tańszych opłat komunalnych. Wiceprezydent Konieczny obwinia ekipę Lenka o konieczność godzenia się teraz na warunki jedynego oferenta w przetargu na wywóz śmieci. Historię PK przypomniał Marian Czerner, były prezes spółki.

Dominik Konieczny nazwał zaproponowaną przez prezydenta Polowego cenę „aktualną, rzeczywistą opłatą jaką powinni ponosić mieszkańcy aby system się zbilansował; aby dochody zrekompensowały koszty, w szczególności odbioru odpadów, zagospodarowania ich na RIPOK-u, rekompensatę dla kompostowni i obsługę administracyjną systemu (stanowiącą 6% kosztów jego funkcjonowania).

Rynek jednego oferenta

– Nie jestem szczęśliwy z kwoty 21 zł, bo to nie jest niska kwota. Można się pocieszać, że inne miasta płacą więcej: Wodzisław 26 zł, Rybnik 22 zł. Zapłacimy 7,5 zł więcej niż dotychczas. Możemy się zastanawiać skąd taka podwyżka? Skąd ta niekorzystna zmiana? W ostatnim czasie miał miejsce drugi przetarg na odbiór odpadów, jeszcze nie jest rozstrzygnięty. W pierwszym zaoferowana kwota znacznie przekroczyła kwotę przygotowaną przez samorząd. W stosunku do przetargu z 2017 roku ceny wzrosły o 110%. Dlatego prezydent miasta podjął słuszną decyzję o unieważnieniu przetargu – mówił D. Konieczny.

Następnie stwierdził, że w wyniku drugiego postępowania również pojawiła się jedna oferta, „ale ciut korzystniejsza”. Na 8 miesięcy, do końca sierpnia 2020 roku. Konieczny wyjaśnił, że nie spowoduje to poprawy zaproponowanej wysokości stawki opłaty śmieciowej. Dlaczego? – Pomimo naszych wystąpień do firm tej branży, przedsiębiorcy nie byli zainteresowani. Wyraźnie podkreślali, że nie będą tu zgłaszać ofert. Rynek jest podzielony, a wpływ na to mają poprzednie władze Raciborza, które dopuściły do tego, że spółka miejska została z rynku wyeliminowana – podkreślił wiceprezydent.

Poprawa, bez pogorszenia

Zdaniem Koniecznego „to co dziś przeżywamy to pokłosie tamtych krótkowzrocznych decyzji”. – Trzeba podejmować w przyszłości lepsze decyzje. Zrobimy wszystko, aby te ceny w perspektywie czasowej wrzesień 2020 i dalszym czasie, aby one uległy poprawie, a przynajmniej nie pogorszyły się – zadeklarował D. Konieczny.

Zastępca Dariusza Polowego przekazał radnym, że planuje zmiany w regulaminie utrzymania porządku w mieście. Prowadzone będą również poszukiwania konkurencyjnego oferenta usług wywozu. – Nie obiecuję że się uda, ale będziemy dążyć aby tak było – stwierdził Dominik Konieczny. Prosił o przyjęcie uchwały o podwyżce, bo ta musi być podjęta i od lutego obowiązywać. Komisja gospodarki miejskiej negatywnie opiniowała projekt podwyżki. Komisja budżetowa odniosła się do niej pozytywnie.

Daleko nie zajedziecie

Głos zabrał Mirosław Lenk ubolewając, że obecna władza buduje autorytet na krytyce poprzedników. – Można tak pojechać, ale tylko jakiś czas – skomentował. Jako były włodarz oznajmił, że poprzednia władza podchodziła do gospodarki odpadami bardzo poważnie i ważyła jej koszty. – Nikt nie wygasił PK żeby lukę zrobić na rynku konkurencji. Doceniam tu starania Mariana Czernera kiedy był prezesem PK, ale rynek dyktował warunki. Gratuluję panu prezydentowi Polowemu, że drugi przetarg wyszedł taniej. Opłacało się spróbować. 237 zł za tonę to jedna z najniższych cen. 250 – 300 zł średnia cen w PL – skwitował. Według radnego Lenka oczekiwanie, że posiadając własne przedsiębiorstwo do wywozu śmieci samorząd zapłaci mniej jest nieuprawnione. – Zamówienia „in house” dla PK pokazują, że koszty usług znacząco rosną – widać to po schronisku i zieleni miejskiej. Dlatego wiele miast polikwidowało spółki i szuka usług na wolnym rynku – kontynuował radny.

Pomysł na dziurę

Mirosław Lenk nazwał 21 zł ogromną podwyżką, choć to stawka jedna z najniższych na rynku. – Niestety nie mówimy z czego to wynika, nie mówimy mieszkańcom, że mamy tak dobry system. Apeluję, by jak najszybciej wyjść do mieszkańców z informacją, bo ludzie nie wiedzą o zmianach w gospodarce odpadami – uważa były prezydent.

Do Lenka dołączył Michał Kuliga określając jako niedobre stwierdzenie, że poprzednia ekipa coś zawaliła. – W kampanii mówiliście, że 13,50 zł to drogo za śmieci, że trzeba obniżyć. Co zrobiliście panowie przez rok żeby ochronić mieszkańców przed podwyżką na 21 zł? – pytał Kuliga. Zwrócił uwagę, że trzeba pracować nad uszczelnieniem systemu poboru opłat, gdzie 6 tys. zameldowanych raciborzan jej nie płaci. – To jest potężna dziura! Jaki macie na to pomysł? – zwrócił się do prezydentów.

Kiedy śmieci były filarem

Do wypowiedzi zgłosił się wiceprzewodniczący rady Marian Czerner. W latach 2015 – 16 był prezesem PK. Starał się wtedy, by transportem odpadów zajmowała się spółka miejska i nadal uważa, że powinna to robić. – Uważałem, że misją PK jest realizować zadania własne gminy. Nie dane jednak było mi realizować zamiary. Pamiętam, że cenę usług transportowych mogłem dać taką samą jak później w przetargu konsorcjum PK i Empolu. Nowy zarząd nie kontynuował moich planów. Tłumaczono, że działalność transportowa jest stratą na tej działalności. Kupiłem śmieciarki i ciągniki, które potem za pół darmo oddano do Empolu. Nastąpiło trzykrotne zwiększenie straty spółki. Nowy prezes mówił, że odpady to kula u nogi dla PK i dalsza działalność jest nieopłacalna. Czy było warto? Kiedyś odpady to był filar PK, bo komunikacja miejska jest nierentowna zawsze – podsumował M. Czerner. Radny ma nadzieję na nowe rozwiązania i szersze spojrzenie władz na gospodarkę odpadami.

Mały gracz

Do wystąpienia Czernera odniósł się Mirosław Lenk. Przypomniał czas, gdy Miasto Racibórz twierdziło, że 100% gospodarki odpadami zrobi samo. – Pilnowali tego radni, optował za tym przewodniczący Tadeusz Wojnar. To była dość rentowna działalność. Ale w 2012 roku system się zmienił (zaczęła się tzw. rewolucja śmieciowa). Gmina stała się wtedy na rynku małym graczem – podkreślił M. Lenk. Przywołał dzieje powstania RIPOK-a, który miał kosztować 20 mln zł i nie udało się powołać w celu jego budowy związku gmin. – Odstąpiliśmy od tego zamiaru i szukaliśmy partnera prywatnego. Empol zbudował RIPOK za 12 mln zł – powiedział radny.

Chwalił Czernera, że ten sprowadził „w miarę sensowny sprzęt z zagranicy, ale trudno konkurować z dużymi, zagranicznymi przewoźnikami”. – Gmina musiałaby kupić 6 – 7 śmieciarek. Zrobiłaby umowę „in house”. Czy PK dziś dopłaca do śmieci? Prezes Mucha zszedł z systemu, poniósł koszty z wygaszeniem tej działalności. Dziś nie ma tej straty – podsumował Mirosław Lenk.

Zeszli przed metą

Marian Czerner podkreślił, za jego kierownictwa spółka przetrwała najgorszy moment żeby w latach 2016 – 17, gdy rynek się unormował, Miasto dość lekkomyślnie pozbyło się tej działalności. – Dopiero wtedy można było zmierzyć koszty i byłoby nas stać na to samo co prywatnych przedsiębiorców. Trzymałem się kurczowo, by transport pozostał w PK. Ja uważam, że PK było większym, a nie małym graczem na rynku. Uważam, że wycofaliśmy się z wyścigu przed jego metą – zakończył M. Czerner.

Marcin Fica domagał się od Dariusza Polowego wytłumaczenia jego zobowiązania z kampanii – Dziesiątki Polowego. Tam obiecywał on obniżenie kosztów gospodarki komunalnej. – Czy to obniżenie czy podwyższenie? Jakie działania podjęliście? – dociekał.

Kusy dziękuje

Wystąpienia opozycjonistów podirytowały przewodniczącego Leona Fiołkę. – Roztrząsamy na sesji to, co powinno być powiedziane na komisjach. Rozumiem, że nie ma tam kamer, ale są dziennikarze i piszą – ironizował szef rady. Paweł Rycka zauważył, że na komisjach brakuje prezydenta miasta.

Podziękowania dla Mariana Czernera złożyła Magdalena Kusy, za to, że wyjaśnił mieszkańcom skąd jest podwyżka opłaty na 21 zł, za to, że powiedział jak pozbyto się majątku PK na rzecz Empolu i „dlaczego teraz nie mamy wpływu na cenę”. – Mieszkańcom to się należało – podsumowała.

Wieżowce nie segregują

Stanisław Borowik zaznaczył, że nie ma szans żeby uszczelnić system segregacji i poboru opłat. – Głosowanie nic nam nie da, bo mieszkańcy nie segregują, nie są do tego przyzwyczajeni. Na osiedlach, w sklepach to w ogóle się nie segreguje i wrzuca do śmietników Bóg wie co. Co innego domki jednorodzinne – tam segregują, bo tam jest dyscyplina. Bo ludzie wiedzą, że będą płacić więcej jak nie będzie sortowania. Mieszkańcy wieżowców tego nie czują. Będziemy płacili jeszcze więcej – ostrzegał radny Razem dla Raciborza.

Praca na darmo

Drugi ze strażaków w radzie Raciborza Michał Szukalski przypomniał, że w minionej kadencji specjalna komisja (pod przewodnictwem jego siostry Anny) pracowała przez pół roku nad wyborem najskuteczniejszego systemu poboru opłaty śmieciowej i jej praca była na darmo.

Rządzących zaatakował Marcin Fica. – Rok już rządzicie i nic nie zrobiliście by obniżyć koszty odbioru śmieci. Można było w tym czasie przygotować PK do przetargu. Czy Miasto rozważało w ogóle takie scenariusz z PK? Prezydent obiecywał w wyborach obniżenie kosztów za odbiór śmieci. Nie mówił wtedy, że się nie da – stwierdził M. Fica.

Gmina z piekarnią?

Mirosław Lenk odpowiadał na uwagi radnego Szukalskiego. – Ta komisja wypracowała zmianę w poborze opłat, wskazując system od rachunków za wodę. Mierzalność i sprawiedliwość były tu logiczne, ale mieszkańcy nie rozumieli tego. Większość radnych była przeciwna (Klub prezydenta). To jest gotowe, ten system jest, ale nadal trudno będzie przekonać mieszkańców do niego. Ja wtedy bałem się, że raciborzanie będą mniej wody zużywać by oszczędzać na opłacie śmieciowej – stwierdził były włodarz Raciborza. Jego zdaniem podwyżka opłaty doprowadzi do spadku liczby płacących o 500 osób. Uwagi Magdaleny Kusy skwitował: ta dyskusja prowadzi do nikąd. – Jak drożeje chleb i mięso to samorząd powinien zainwestować w piekarnie, chlewnie i obory? Tak to nie działa, realia kształtuje wolny rynek – zaznaczył.

Różnica w zapłacie

Paweł Rycka zapytał czy obietnice Dariusza Polowego były tylko kiełbasą wyborczą?

Anna Ronin poparła koleżankę z koalicji rządzącej miastem – Magdalenę Kusy. Także podziękowała Marianowi Czernerowi za obrazowe wyłuszczenie procesu oddania w ręce prywatne sektora z rąk miejskich. – Znaleźliśmy się pod ścianą i mamy monopolistę. Kiedy poprzednie władze były za tym, ja byłam przeciwna nawiązaniu współpracy z Empolem. Dla mnie jest różnica komu płacę – prywatnemu czy miejskiemu. Alternatywą jest powrót PK do wywozu śmieci – stwierdziła szefowa komisji skarg. Jej wypowiedź przerwał M. Lenk pytając czy Ronin woli płacić drożej?

Poszukać oferentów

Prezydent Raciborza Dariusz Polowy odpowiedział na zarzuty dotyczące jego obietnic wyborczych. – Deklarowałem podjęcie działań na rzecz obniżenia kosztów. Odwołanie przetargu i przeprowadzenie drugiego było takim działaniem. Cena została obniżona. Nie poruszamy się w sferze wolnego rynku, bo gmina skazana jest na pojedynczego oferenta. Dlatego dalsze działania muszą się koncentrować na zwiększeniu liczby ofert usługi. Pracujemy nad tym w skali powiatu, jesteśmy w kontakcie z sąsiednią gminą – podsumował włodarz.

Mariusz Weidner


Wiceprezydent Dominik Konieczny o przyszłości odpadów

Dlaczego zdecydowaliśmy się na przetarg tylko na 8 miesięcy? To wynika z aktualnych przepisów. Od 6 września 2019 roku weszła w życie nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości w gminach. Tam jest zobowiązanie gmin, by w rok wprowadzić nowe regulaminy gminne. Do sierpnia włącznie możemy działać na starych przepisach. Przez te 8 miesięcy chcemy podejść do tematu jeszcze raz. Będą nowe deklaracje, nowe regulaminy i nowe przetargi. Być może w lepszych warunkach wprowadzimy system od września.

W urzędzie zakończyła się w grudniu kontrola NIK-owska. Sprawdzano umowę PPP z firmą Empol. Nie będę się odnosił do wyników, za około 1,5 miesiąca będzie wystąpienie pokontrolne. Będą wykazane ewentualne uchybienia lub niedociągnięcia i rada będzie musiała się nad tym pochylić.

Co zrobić by obniżyć ceny? Ten czas, okres roku, funkcjonowaliśmy na obowiązującej umowie z Empolem. Nie można było jej rozwiązać, zmienić czy cokolwiek. Umowa wygasa i dopiero po przetargu, z jedyną firmą otrzymaliśmy takie, a nie inne warunki. Jak pan Fica uważa, że w 2 – 3 miesiące można kupić śmieciarki i zatrudnić ludzi, to gratuluję. Według mnie to niemożliwe.

Czy możliwe jest utrzymanie stawki czy jej obniżenie? Życzymy sobie obniżenia stawek. W nowym regulaminie możliwe jest obniżenie stawki dla posiadających własne kompostowniki. Należy się jednak liczyć z tym, że odpad zielony nie będzie już od takich raciborzan zbierany.

W sprawie uszczelnienia systemu jesteśmy w kontakcie z miastem Świdnik, szukamy też doświadczeń innych samorządów. Trudno jest szczelność tego systemu utrzymać w oparciu o pogłówne. Trzeba się zastanowić czy nie rozważyć alternatywy w poborze opłaty.

Problemem jest segregacja w zabudowie wielorodzinnej. To podraża funkcjonowanie systemu.

  • Numer: 53 (1443)
  • Data wydania: 31.12.19
Czytaj e-gazetę