Wtorek, 18 maja 2021

imieniny: Eryka, Aleksandry, Feliksa

RSS

Nowe i już za małe. Pat w przedszkolu

11.09.2017 07:00 | 3 komentarze | art

Nowe przedszkole okazuje się za małe. Rodzice dowiedzieli się o tym dopiero tydzień przed rozpoczęciem roku szkolnego. Dlaczego tak późno?

Nowe i już za małe. Pat w przedszkolu
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Oddział przedszkolny w szkole podstawowej? Niby nic nadzwyczajnego. W Turzy rozwiązanie takie praktykowano przez kilka lat, do czasu kiedy półtora roku temu otwarto tu nowe, piękne, pięciooddziałowe przedszkole. Nowa placówka miała rozwiązać problemy lokalowe maluchów z Turzy. Nic z tego. W nadchodzącym roku szkolnym w przedszkolu ma działać 7 oddziałów. 28 sierpnia rodzice dowiedzieli się, że jeden z nich trafi do szkoły. Wśród części rodziców zawrzało.

Na pięć godzin? To do szkoły

– Proszę przyjechać do przedszkola na spotkanie w sprawie naszych dzieci, które mają zostać wysłane do oddziału w szkole podstawowej – zadzwonił do nas jeden z rodziców. Jak tłumaczy, jego dziecko chodziło od półtora roku do nowego przedszkola w Turzy. - I nagle wyrywa się je z dotychczasowej grupy i wysyła do oddziału w szkole podstawowej, na pięć godzin i bez wyżywienia – mówi nam jedna z matek. Dlaczego?

Jak wyjaśniono rodzicom, do oddziału przyszkolnego wybrano te dzieci, których rodzice zadeklarowali pobyt w przedszkolu na czas 5 godzin. Oddział ma dzielić miejsce pobytu ze szkolną świetlicą. Zajęcia przedszkolaków nie mogą odbywać się tam dłużej, bo po południu przychodzą do świetlicy szkolne dzieci. Dyrekcja placówki wyjaśniła rodzicom, że właśnie z tego powodu kryterium doboru dzieci do oddziału przyszkolnego stał się deklarowany czas pobytu dzieci w przedszkolu, czyli 5 godzin.

– Czemu nie powiedziano nam od razu, że deklarując pięć godzin, nasze dzieci trafią do szkoły? Gdybyśmy wiedzieli, że tak będzie, to deklarowalibyśmy większą ilość godzin – nie kryli rozgoryczenia rodzice. - Naszym zadaniem jest zapewnienie dzieciom opieki przedszkolnej zgodnie z życzeniem rodziców. I to staramy się robić – mówi Marzena Zimny, dyrektor placówki.