Poniedziałek, 22 lipca 2019

imieniny: Magdaleny, Bolesławy, Marii

RSS

Ładują kasę w Stadion Śląski. A dróg nie ma za co naprawić

09.07.2013 11:50 | 5 komentarzy | art

Dlaczego możemy zapomnieć o remontach dróg wojewódzkich, przebiegających przez nasz region? Bo to bardzo kosztowne przedsięwzięcia – odpowiada administrator tych dróg. To jednak tylko pół prawdy. Pieniądze być może by się znalazły, gdyby nie topiono setek milionów złotych gdzie indziej.

Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Jak już informowaliśmy drogi w naszym regionie, szczególnie w gminie Lubomia i okolicach mogą bardzo ucierpieć wskutek budowy zbiornika Racibórz. Inwestycja wymagać będzie dostarczenia na budowę kilku milionów ton budulca, który zostanie zużyty do budowy obwałowań zbiornika. A nie uda się go dostarczyć bez wykorzystanie dróg publicznych, w tym będących już i tak w fatalnym stanie dróg wojewódzkich. W tej sprawie do marszałka województwa zwróciła się z apelem Rada Powiatu Wodzisławskiego. Radni  zwrócili uwagę, że bez gruntownego remontu, na skutek zwiększonego natężenia samochodów ciężarowych, stan dróg jak również bezpieczeństwo kierowców, a także stan zabudowań zlokalizowanych przy drogach wojewódzkich ulegnie znacznemu pogorszeniu.

 

Potrzebują 1,5 mld zł

Marszałek na apel rady powiatu nie odpowiedział. Nam rzecznik Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach przesłał kilka danych odnośnie dróg, którymi zarządza ta instytucja. Po ich analizie wychodzi na to, że możemy zapomnieć o tym, że doczekamy się znaczącej poprawy dróg wojewódzkich w Pszowie, na Wilchwach czy w Kokoszycach. - Mimo wielu inwestycji i remontów przeprowadzonych w ostatnich latach, ciągle jeszcze ok. 380 km z ogólnej liczby ponad 1200 km dróg, jakimi zarządzamy jest w stanie krytycznym. Te drogi, w tym także DW 936 (z Krzyżanowic do Kokoszyc), DW 933 (od Jastrzębia do Pszowa) i wiele innych wymaga natychmiastowej przebudowy. Niestety, aby wykonać to zadanie potrzebujemy od 1,2 do 1,5 mld złotych. A to oznacza, że gdybyśmy otrzymywali na remonty dróg i ich bieżące utrzymanie ok. 500 mln zł rocznie, to za 10 lat nie notowalibyśmy technicznych problemów ze stanem technicznym dróg wojewódzkich – wyjaśnia Ryszard Pacer, rzecznik prasowy ZDW.  Tymczasem budżet tej instytucji ustalany przez Sejmik Województwa Śląskiego na rok 2013 wynosi ok. 250 mln zł. A trzeba pamiętać, że nie wszystkie te pieniądze trafiają na inwestycje - gro przeznaczonych jest na bieżące utrzymanie dróg, na sprawy administracyjne.

 

 

Stadion Śląski i koleje – studnie bez dna

Pieniędzy na drogi nie ma. Są za to na Stadion Śląski, którego modernizacja okazuje się studnią bez dna. Z informacji przekazanych nam przez biuro prasowe Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach wynika, że do końca 1999 roku na modernizację tego obiektu wydano 50 mln zł. W latach 1999-2008 było to kolejne 227 mln zł (z tego 184 mln zł to środki zewnętrzne – z budżetu państwa oraz UKFiS). W roku 2008 założono, że ostatni etap modernizacji pochłonie dalsze 250 mln zł. Budżet na to zadanie podwyższano jednak aż 4-krotnie. Prognoza finansowa województwa na lata 2011-2020 zakładała, że III etap modernizacji stadionu pochłonie nie 250 a 465 mln zł! Ale już wiadomo, że ze względu na awarię dachu i konieczność wprowadzenia planu naprawczego ostatecznie inwestycja ta zamknie się w kwocie co najmniej 586 mln zł (z tego 110 mln zł to dotacja budżetu państwa)! Od 1994 kiedy rozpoczęto modernizację Śląskiego do jej zakończenia (2015 rok) wydanych zostanie łącznie około 863 mln zł (o ile kwota ta nie zdąży jeszcze wzrosnąć). Dla porównania budowa od podstaw Stadionu Miejskiego we Wrocławiu kosztowała 904 mln zł. Dodajmy do tego, że kolejne miliony województwo topi w fatalnie zarządzanych Kolejach Śląskich, na które od października 2011 roku wydało już 172 mln zł dotacji.

 

Gminy chcą napraw? To muszą wyłożyć kasę
Permanentny brak środków na inwestycje spowodował, że ZDW wprowadził wewnętrzne instrukcje, które precyzują, w których miejscach najpierw wykonane zostaną inwestycje. Szanse są jedynie tam gdzie do inwestycji dorzuci się lokalny samorząd. Przekonała się o tym gmina Lubomia. Na wniosek mieszkańców Syryni interweniowała w ZDW w sprawie budowy brakującej części chodnika przy ulicy Wodzisławskiej (DW 936) o długości 0,5 km. - ZDW stwierdził, że jedyna możliwość powstania chodnika jest taka, że to gmina zapłaci za projekt i zleci jego opracowanie. Następnie ZDW może nas wziąć do kolejki inwestycji, pod warunkiem oczywiście, że dołożymy połowę środków na jej realizacją. Wyjaśnili, że takie mają teraz procedury – opowiada Czesław Burek, wójt Lubomi. Dlatego gmina wysupła 60 tys. zł na opracowanie dokumentacji projektowej i zamierza grzecznie czekać na swoją kolej. - Może za 2 lub 3 lata doczekamy się tego chodnika. Można psioczyć na takie postępowanie. Ale skoro marszałek rzucił w kąt wartą kilkaset milionów złotych Drogę Główną Południową to nie będzie przecież przejmował się kawałkiem chodnika w Syryni. Dlatego sami musimy o to zadbać – kończy wójt.
Artur Marcisz