Poniedziałek, 22 lipca 2019

imieniny: Magdaleny, Bolesławy, Marii

RSS

Czym gorzej tym lepiej, czyli jazda w MZK

06.03.2012 11:40 | 17 komentarzy | raj

Międzygminny Związek Komunikacyjny ma spore problemy finansowe, a należące do niego Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej może zbankrutować już w połowie roku. Mimo to szef MZK otrzymuje dietę w wysokości 3200 zł, a przewodniczący rady nadzorczej PKM 2300 zł. 

Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Dotacja Wodzisławia do MZK to rocznie prawie 3,2 mln zł. W Radlinie i Rydułtowach to kwota przekraczająca nieznacznie milion. Choć podjęto próby ograniczania kursów autobusowych, szanse na zatrzymanie wzrostu wydatków są niewielkie. Rosną ceny paliw a liczba pasażerów drastycznie spada. Już wiadomo, że władze MZK przygotowują drastyczny wzrost ceny biletów. Mówi się nawet o podwyżce rzędu kilkudziesięciu groszy. – Konkretną propozycję przedstawimy po pierwszym kwartale tego roku – mówi Benedykt Lanuszny, szef Biura MZK, który 22 lutego gościł na posiedzeniu komisji rady miejskiej w Wodzisławiu. Towarzyszył mu  Krzysztof Baradziej, wiceprezydent Jastrzębia i przewodniczący zarządu MZK oraz Dariusz Szymczak, wiceprezydent Wodzisławia i członek zarządu MZK. Panowie przedstawili wodzisławskim radnym sytuację finansową MZK. Nikt nie ukrywał, że jest zła. Do tego dochodzą bardzo poważne problemy finansowe jastrzębskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej (PKM), którego właścicielem jest MZK, a więc po części miasta i gminy będące członkami Związku. Co roku PKM notuje stratę. W 2011 r. wyniosła ona nieco ponad 1 mln zł. W połowie roku PKM może stracić płynność finansową, dlatego też władze MZK zgodziły się na sprzedaż atrakcyjnej działki w centrum Wodzisławia. Mowa o placu należącym do PKM, który znajduje się naprzeciwko dworca PKS, po drugiej stronie ul. Witosa (były dworzec WPK). 

 Wodzisław (nie)wystąpi

Samorządy nie mają zamiaru dopłacać do komunikacji jeszcze więcej. Myślą o wystąpieniu z MZK i stworzeniu własnej sieci połączeń lub skorzystaniu z innych przewoźników. Najpierw mówiła o tym Kornelia Newy, burmistrz Rydułtów. Teraz zastanawiają się nad tym wodzisławscy radni. Do czerwca mają zdecydować i ewentualnie podjąć uchwałę o wystąpieniu z MZK. Do końca tego roku miasto ogłosiłoby przetarg na organizację własnej komunikacji w granicach Wodzisławia. W styczniu 2013 formalnie miałoby nastąpić wystąpienie ze Związku. Decyzja będzie trudna. Obecnie nikt nie jest w stanie zapewnić, że zmiany nie będą kosztować miasto jeszcze więcej. – O dobre whisky mogę się założyć, że wystąpienie ze Związku nie będzie dla Wodzisławia korzystne. Przekonały się o tym Świerklany, które najpierw ze Związku wystąpiły, a potem do niego wstąpiły. Albo Wodzisław po wystąpieniu ze Związku będzie miał bilety po 8 zł, albo dopłaci tyle samo do komunikacji co teraz, a może i więcej – mówił Krzysztof Bardziej, przewodniczący Zarządu MZK.

W sprawie interweniował poseł Ryszard Zawadzki. W interpelacji do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej pyta, czy powiaty powinny pokrywać część kosztów komunikacji autobusowej. Minister odpowiada, że nie mają one takiego obowiązku nawet w przypadku gmin niezrzeszonych w związkach komunikacyjnych. Dodaje, że nie zamierza on podejmować działań, które miałyby ten stan prawny zmienić.

 Diety robią wrażenie

W kontekście problemów finansowych MZK wraca sprawa diet wypłacanych członkom zarządu MZK i członkom rady nadzorczej PKM. – Te stawki są niemoralne w porównaniu z wynagrodzeniami dla kierowców wożących pasażerów, którzy zarabiają nieco ponad 2 tys. zł. Diety są wyższe, w niektórych przypadkach znacznie – pisze w liście do naszej redakcji jeden z pracowników PKM Jastrzębie. Problem widzą także radni w Rydułtowach, którzy zamierzają przegłosować apel do przedstawicieli władz MZK, by ci obniżyli swoje diety.

Obecnie Krzysztof Baradziej, przewodniczący zarządu MZK otrzymuje miesięcznie 3200 zł. Jego zastępca Janusz Koper, radny z Żor ponad 2500 zł, członkowie zarządu (w tym Dariusz Szymczak, wiceprezydent Wodzisławia) po ponad 1900 zł.

Niemałe pieniądze pobierają także przedstawiciel rady nadzorczej PKM. Przewodniczący Wojciech Frank (były poseł z Jastrzębia) otrzymuje miesięcznie 2300 zł. Jego zastępca Tomasz Dzierżawa, wiceburmistrz Pszowa – 2100 zł, tyle samo sekretarz Jacek Kukla, który reprezentuje jednocześnie załogę. 1850 zł diety wpływa co miesiąc na konto Krzysztofa Kisiela, urzędnika z Rydułtów, prezes Rydułtowskiego Parku Przedsiębiorczości.

(raj, abs)