środa, 2 grudnia 2020

imieniny: Balbiny, Pauliny, Rafała

RSS

Epidemia na Śląsku:

Mirosław Lenk: W urzędzie nie widzę głowy

17.01.2020 07:00 | 6 komentarzy | ma.w

Były prezydent Raciborza, a teraz radny miejski krytycznie ocenia decyzje ekipy Dariusza Polowego w sprawie gospodarki odpadami. Znacząco wzrasta opłata śmieciowa. Podwyżka przeszła z poparciem rady miasta, przy 14 głosach.

Mirosław Lenk: W urzędzie nie widzę głowy
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

– Od lutego opłata śmieciowa w Raciborzu zdrożeje z 13,50 zł na 21 zł. Pan nie zagłosował na sesji za tą podwyżką. Dlaczego?

– Nie głosowałem za podwyżką opłat za śmieci nie dlatego, że to duży wzrost, choć skok stawki jest wysoki. Głosowałem tak, bo pan Dariusz Polowy w kampanii prezydenckiej obiecywał raciborzanom obniżkę opłat komunalnych i na sesji nie potrafił wytłumaczyć dlaczego tej obietnicy nie dotrzymał. Nie przekazał tego mieszkańcom. Przekaz, na który postawił, to ten, że ja kiedyś miałem pozwolić na wygaszenie transportu w PK i stąd teraz są te podwyżki. Przecież to jest jakaś paranoja. Albo pan Polowy rzetelnie wytłumaczy z czego wynika obecna sytuacja, albo nadal będzie szukał politycznych prztyczków wobec kogoś, kogo ta polityka już w taki sposób nie zajmuje.

– W 2018 roku to była walka wyborcza, obliczona na zdobycie głosów. Rzeczywistość samorządu nie pozwoliła zrealizować wszystkich postulatów panu Polowemu. Może zbyt surowo go pan ocenia?

– Dariusz Polowy rok z kawałkiem temu wyraźnie deklarował raciborzanom, że obniży cenę za wywóz śmieci, taki był przekaz jego kampanii wyborczej. Teraz nasuwa mi się pytanie czy ta obietnica była uczciwa, czy też on świadomie to zrobił? Czy „nabierał” mieszkańców, żeby wygrać wybory, czy po prostu nie przygotował się rzetelnie do problemu gospodarki odpadami i nie wiedział co mówi?

– A co pana zdaniem powinien był wiedzieć pan Polowy na temat opłat za wywóz śmieci?

– Od pięciu lat każdy orientujący się w pracy samorządu wiedział, że opłaty za śmieci będą rosły. Prawo mówi, że trzeba wysegregować coraz większą ilość odpadów biodegradowalnych z ogólnej masy odpadów. Od nowego roku wszedł obowiązek wysegregowania odpadów kuchennych. To wprost oznacza wzrost kosztów segregacji. Za składowanie do ziemi też płaci się coraz więcej, rośnie tzw. opłata marszałkowska. Jak rośnie to wiadomo od dawna, już kilka lat temu było wiadomo ile będzie wynosiła dziś. Poza tym rosną koszty przedsiębiorcy, wynagrodzenia pracowników. Dlatego obiecywanie komuś, że obniży jeszcze i tak stosunkowo niskie stawki za odpady było co najmniej bardzo nierozważne. Pytanie czy to było celowe i świadome, czy też wynikało z niewiedzy? Poważny człowiek nie powinien czegoś obiecywać jeśli nie zapozna się z tematem.

– Będziemy płacili za śmieci 21 zł od osoby. Są w okolicy wyższe stawki tej opłaty. Śmieci są zatem tańsze, tyle, że od tych w innych miastach czy miejscowościach.

– Może w Raciborzu opłaty nie rosną tak jak w Wodzisławiu Śląskim gdzie płaci się 26 zł czy w innych gminach – dochodzą do 30 zł, ale są też przykłady, że może być taniej jak w Rudniku, gdzie jest np. 19,50 zł, a gmina nie ma własnej spółki, która im wozi odpady. Mamy bardzo dobry i kompletny system gospodarowania odpadami. W Raciborzu odbieramy każdą ilość wystawianych pojemników, mamy dobrze wyposażone gniazda do segregacji, dostarczamy worki bez pobierania dodatkowych opłat, objęliśmy systemem przedsiębiorców. Gdybyśmy w Raciborzu mieli takie systemy, jakie mają ościenne gminy, czyli limitowali liczbę worków, wystawianych kubłów, nie odbierali tak często „gabarytów”, a wozili sami na PSZOK , opłata z pewnością byłaby niższa. Nasz system, dzięki polityce gminy w ostatnich latach, jest pełny, kompleksowy, odbiera każdą ilość odpadów. Efektem tego jest zanik dzikich wysypisk, czysto w okolicach lasów i działek rekreacyjnych.

– W dyskusji na grudniowej sesji pojawił się wątek, że taniej może być w Raciborzu, tylko trzeba doprowadzić do konkurencyjności oferty na rynku. Bo aktualnie do przetargu startuje jedna firma i dyktuje warunki.

– Pytanie brzmi kto tę konkurencję ma zapewnić. Czy Miasto powinno utrzymywać w tym celu jakąś jednostkę? Może to zrobić tylko poprzez spółkę. Nie może to być żaden zakład budżetowy, prawo tego zabrania samorządowi. Ktoś powie, że spółka komunalna zrobi to taniej. Nie wiem tylko z czego wynika taka teza? Dlaczego raciborskie PK nie wytrzymywało wcześniej takiej konkurencji? Przestarzały sprzęt, obowiązek odbioru odpadów z zasobów SM Nowoczesna (wcześniej wozili sami), to marne atuty do skutecznego działania i zagwarantowania cen na poziomie oczekiwań mieszkańców. Kiedy spółka rozstawała się z prezesem Czernerem jej stan finansowy i organizacyjny był fatalny. Bez umowy konsorcjum nie była w stanie realizować odbioru odpadów komunalnych.

– Miasto zleca swemu Przedsiębiorstwu Komunalnemu zadania w trybie „in house”, wskazując je jako jedynego zleceniobiorcę. To je chroni przed rynkiem.

– Kiedy PK stało się świadczeniodawcą w „in house” dla gminy, to w zasadzie musi mieć 90% zamówień od niej i nie szuka innych. Jest wtedy w ogóle bezkonkurencyjne. Tylko że tracimy wtedy pewność, że Miasto ma dobrą ofertę, konkurencyjną na rynku. Utrzymywałem koszty PK w jakichś ryzach jeśli chodzi o dotacje miejskie. Byłem w tym dość sztywny. Dopłaty do komunikacji miejskiej były na poziomie około 2 – 2,3 mln zł. Niezmiennie od 12 lat. Uważałem, że PK musi coś wypracowywać. Teraz mamy w planie wydatków 2,9 mln zł. O 600 tys. zł więcej. To około 30% wzrost. Utrzymanie schroniska wzrosło o 50%. Sprzątanie, zieleń i zimowe utrzymanie też o 30%. Służb komunalnych tego typu co PK nie ma większość miast z naszego regionu. Podobnie jest w aglomeracji śląskiej i w innych regionach Polski. Został w naszym powiecie „ostatni Mohikanin” w Kuźni Raciborskiej. Burmistrz robi tam wszystko, by utrzymać niższą cenę za wywóz śmieci jednocześnie ograniczając ofertę dla mieszkańców. Nie wierzę, że tą drogą osiągnie wymagane prawem rezultaty. Wyobrażenie, że własna spółka będzie tańsza niż rynek, tylko dlatego, że tego oczekują władze, jest nie do spełnienia.

– Komunalka z Kuźni była wskazywana jako wzór już wcześniej m.in. przez wiceprezydenta Raciborza Michała Fitę. Na sesji też dało się słyszeć, że PK uzyska od radnych „zielone światło” by działać na rynku śmieci.

– Skąd nasza spółka miałaby wziąć pieniądze na inwestycje skoro od lat notuje stratę? Wiceprezydent Konieczny mówił coś o autobusach, że będą do wymiany. Przypomnę, że to Miasto dało kiedyś PK pieniądze na wkład własny do projektu unijnego. 3 mln zł pozyskał wtedy z Miasta prezes Krzysztof Kowalewski. Teraz Autobusy z unijnego projektu już są stare, a nie ma z czego odłożyć na nowe, bo wynik finansowy spółki jest ujemny. Trzeba będzie im dołożyć pieniądze z budżetu miasta. Tak samo w przypadku śmieciarek– trzeba będzie je kupić. Leasing? Ostatecznie to będzie jeszcze droższe niż zakup, tylko rozłożone w czasie. Koszty zakupu czy leasingu też wlicza się w ceny. Do końca ubiegłego roku działało konsorcjum PK z Empolem. Prezes Gawliczek miał niemal rok na zastanowienie się jak to konsorcjum lepiej wykorzystać. Nasza spółka nie była w stanie wozić za tyle sama.

– Jest jeszcze pomysł z konwentu wójtów, żeby cały powiat zamawiał jedną usługę odbioru śmieci.

– To jest realne. Bo duża firma obsłuży taki duży podmiot. Zawiąże pewnie konsorcjum, będzie się posiłkować innymi firmami. Nie wiem jednak czy to zagwarantuje gminom niższą cenę niż teraz. Chcieliśmy zbudować RIPOK w oparciu o siły gmin i tylko Lyski były na „tak”. Reszta nie chciała się dołożyć. Czy teraz będzie inaczej? Wcześniej trzeba ujednolicić systemy gospodarowania odpadami we wszystkich gminach, przyjąć jednakowe regulaminy . Może to dobry kierunek.

– Z nowym rokiem trzeba segregować odpad kuchenny. Czy sądzi pan, że Miasto stanęło na wysokości zadania, by poinformować mieszkańców o nowym obowiązku?

– Dla mnie jest to jakieś nieporozumienie. Od kiedy i co będzie trzeba wrzucać do nowych, brązowych worków, ludzie z pewnością nie dowiedzieli się od Miasta. Zabrakło odpowiedniej informacji. W urzędzie jest tak, że to głowa miasta musi inspirować. Od niej muszą wypływać pomysły i polecenia. Musi też pilnować i poganiać. Jak nie będzie się wyznaczać zadań i rozliczać to będziemy mieli tak jak jest teraz. Jedyny zorientowany w samorządzie jest wśród prezydentów Dominik Konieczny, ale on był w starym samorządzie, dawno temu. W dodatku to jest duży samorząd, a nie mała gmina.

Rozmawiał Mariusz Weidner

Ludzie:

Dariusz Polowy

Dariusz Polowy

Prezydent Raciborza

Mirosław Lenk

Mirosław Lenk

Radny Miasta Racibórz, były prezydent.