Wtorek, 26 marca 2019

imieniny: Emanuela, Larysy, Teodora

RSS

Czy Racibórz to nadal zielone miasto?

26.07.2018 19:00 | 6 komentarzy | żet, ma.w, mad

- Kiedyś to Racibórz był zielonym wyróżnikiem na mapie Śląska, a teraz to tylko ciągle coś wycinają i wycinają - mówi pani Jadwiga z Raciborza. Kobieta nie jest odosobniona w tym poglądzie. Tymczasem Bogusław Siwak, jeden z głównych organizatorów protestów w obronie drzew przed wycinką, dostrzega pozytywną zmianę w podejściu urzędników i władz Raciborza do kwestii ochrony zieleni. Wciąg jednak pozostaje na tym polu wiele do zrobienia...

Czy Racibórz to nadal zielone miasto?
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Tytułowe pytanie przewija się w rozmowach mieszkańców Raciborza za każdy razem, gdy w mieście prowadzona jest wycinka drzew. Tak było m.in. po ogołoceniu z drzew i krzewów skweru przy ul. Opawskiej, w sąsiedztwie którego stał niegdyś pomnik Arki Bożka. Wiele kontrowersji wzbudziła też wycinka drzew przy ul. Kościuszki, nieopodal zakładu karnego. Czuli na zieloną krzywdę raciborzanie wielokrotnie decydowali się na protesty w obronie drzew. Niewygodne dla władz akcje skłoniły je do weryfikacji dotychczasowej polityki...

Horror miłośników przyrody

W marcu 2016 roku na zlecenie Zakładu Karnego w Raciborzu rozpoczęto wycinkę topoli przy ul. Kościuszki. Odbyło się to za zgodą władz Raciborza. Wycinkę motywowano złym stanem drzewostanu oraz zamiarem budowy parkingu. Ogołocona z drzew połać terenu wzbudziła oburzenie wielu raciborzan. Sprawa otarła się o sesję rady miasta, podczas której radny Leszek Szczasny w ostrych słowach skrytykował prezydenta Mirosław Lenka za pozwolenie na usunięcie „lekką ręką tylu drzew”.

Niespełna rok później doszło do kolejnych kontrowersji, które były efektem wejścia w życie nowych przepisów, ułatwiających wycinkę (tzw. lex Szyszko, czyli prawo Szyszki – ówczesnego ministra ochrony środowiska). Jak Polska długa i szeroka w ruch poszły piły. Nie inaczej było również w Raciborzu. Najpierw wycięto w pień ogrodzony zieleniec u zbiegu ulic Słowackiego i Matejki (teren prywatny). Później z drzew i krzewów ogołocono zieleniec przy ul. Opawskiej (nieopodal sklepu E.Leclerc i miejsca, gdzie niegdyś stał pomnik Arki Bożka). Choć władze miasta nie miały w tych przypadkach wiele do powiedzenia, to dla rozjuszonych miłośników przyrody, pamiętających wcześniejsze wycinki drzew, nie miało to większego znaczenia.

Sukces protestów

Raciborzanie wielokrotnie dawali wyraz swojemu przywiązaniu do drzew. W 2013 r. skutecznie uniemożliwili wycinkę drzew w międzywalu nad Odrą. W 2015 r. protestowali przeciwko wycince 27 drzew na skwerze przy ul. Warszawskiej. Niedawno sprzeciwili się planowanej wycince drzew przy ul. Kościuszki i doprowadzili do zmian w projekcie przebudowy drogi, które pozwolą zachować istniejący drzewostan (choć obecnie nie wiadomo, czy remont dojdzie kiedyś do skutku – piszemy o tym na str. 20).

Zanim wytną, informują

Wspomniane wcześniej wycinki oraz protesty to tylko przykłady najbardziej spektakularnych akcji tego typu w minionych latach. Zarówno cięć jak i drobniejszych protestów – listów do lokalnych redakcji, apeli na Facebooku – było o wiele więcej. Raciborzanie protestowali przeciwko wycinkom i pytali o ich zasadność w parku Roth, a także przy ulicach Kossaka, Pracy i Słowackiego, nieopodal torowiska na Płoni oraz całkiem niedawno przy placu Wolności.

Wszystko to skłoniło urzędników do wprowadzenia polityki informowania o planowanych wycinkach. Stosowne komunikaty – opatrzone zdjęciami drzew przeznaczonych do usunięcia wraz z podaniem przyczyny – publikowane są na stronie internetowej urzędu miasta, a następnie rozpowszechniane przez lokalne redakcje. Z przedstawionymi przez specjalistów argumentami trudno dyskutować, co pozwala uniknąć kontrowersji, które w przeszłości towarzyszyły usuwania nawet chorych lub martwych drzew.

Dokończenie artykułu na kolejnej stronie, dalej również komentarz Bogusława Siwaka oraz sonda.