Poniedziałek, 19 listopada 2018

imieniny: Elżbiety, Seweryny, Salomei

RSS

Wojna z mafią śmieciową

26.06.2018 07:00 | 2 komentarze | acz, ma.w

Inspekcja ochrony środowiska i wojewoda idą na wojnę z mafią śmieciową, która najpierw magazynuje śmieci, a później puszcza je z dymem. Tak było prawdopodobnie z gigantycznym pożarem wypełnionej śmieciami hali, którą gasili strażacy z Raciborza, Wodzisławia i Rydułtów. Właściciel budynku zapadł się pod ziemię zostawiając władze z rachunkiem za akcję gaśniczą.

Wojna z mafią śmieciową
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Tylko w tym roku strażacy odnotowali 23 pożary na składowiskach śmieci w województwie. Aż czterokrotnie doszło do takich zdarzeń w Jastrzębiu – Zdroju, ogromny pożar wybuchł Kietrzu, a w ostatnim płonęły odpady w Piekarach Śl., Zabrzu i Bytomiu. Dziś już wiadomo, że to celowe działanie, nastawione na zysk. Jak to działa? Mafia śmieciowa najpierw magazynuje odpady w jednym miejscu, słono kasując za ich odebranie. Oficjalnie zebrane odpady mają trafić do utylizacji, jednak zanim to nastąpi w magazynie wybucha pożar. Śmieci idą z dymem. Firma, która je magazynowała nie musi płacić za ich utylizację, a pieniądze zarobione na ich odebraniu zostają w kieszeni śmieciowej mafii.

Słup dymu nad miastem

Wszystko wskazuje na to, że w ten sam sposób w 2016 roku wybuchł gigantyczny pożar w raciborskiej dzielnicy Brzezie. Przypomnijmy, 27 października 2016 roku o godz. 11.46 w Raciborzu w ogniu stanęła wielka hala. Do akcji skierowano ciężkie zastępy gaśnicze z powiatu raciborskiego, a następnie również z Rybnika, Wodzisławia, Rydułtów oraz Gliwic. Z Knurowa i Pszczyny sprowadzono kontenery ze środkiem pianotwórczym. W miarę upływu czasu do akcji kierowano kolejne zastępy gaśnicze. W kulminacyjnym momencie z ogniem walczyły 54 zastępy strażaków zawodowych oraz ochotników. Akcję gaśniczą utrudniło zawalenie się dachu hali - elementy metalowe zniszczonej konstrukcji odgrodziły strażaków od centrum pożaru. Dopiero po użyciu sprzętu budowlanego - wyburzeniu bocznej ściany hali i wyciągnięciu elementów zawalonego dachu - można było przystąpić do gaszenia płonącej hałdy materiałów tekstylnych i plastikowych. – Policji nie udało się znaleźć sprawcy, dlatego prokurator prowadzący śledztwo zdecydował o jego umorzeniu. Na taką decyzje nie złożono zażalenia. To kończy w zasadzie tę sprawę – wyjaśniała prokurator Danuta Kozakiewicz, szefowa Prokuratury Rejonowej w Raciborzu.


Ludzie:

Mirosław Lenk

Mirosław Lenk

Prezydent Raciborza

Ryszard Winiarski

Ryszard Winiarski

Starosta Raciborski