Poniedziałek, 20 maja 2019

imieniny: Bazylego, Bernardyna, Bronimira

RSS

Wojnar straszy likwidacją spółdzielni. Ile w tym prawdy?

15.03.2017 19:00 | 4 komentarze | żet

Do drzwi raciborzan pukają pracownicy „Nowoczesnej”. Proszą o poparcie protestu przeciwko „likwidacji spółdzielni”. Czy jest się czego obawiać?

Wojnar straszy likwidacją spółdzielni. Ile w tym prawdy?
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Członkowie spółdzielni mieszkaniowej „Nowoczesna” oraz właściciele mieszkań znajdujących się w zasobach spółdzielni otrzymali list podpisany przez Tadeusza Wojnara. Przestrzega on w nim przed „kolejną próbą likwidacji spółdzielni mieszkaniowych”, którą tym razem podejmują członkowie ugrupowania Kukiz'15. W ślad za listem ruszyła zbiórka podpisów „przeciwko likwidacji spółdzielni”, którą prowadzą pracownicy „Nowoczesnej”. Zorganizowana przez władze największej raciborskiej spółdzielni akcja jest elementem Ogólnopolskiego Protestu Członków Spółdzielni Mieszkaniowych.

Sprzeciw Wojnara

Na co nie zgadza się Tadeusz Wojnar? Wszystko to jest bardzo konkretnie wyłuszczone w alarmującym liście, które otrzymało tysiące raciborzan. Mowa w nim m.in. o przymusowym tworzeniu wspólnot, przejmowaniu majątku spółdzielni, degradacji zasobów mieszkaniowych, ograniczeniu samorządności oraz paraliżu bieżącej działalności spółdzielni. Brzmi bardzo poważnie, szczególnie dla osób niemających zastrzeżeń do jakości utrzymania i zarządzania zasobami spółdzielczymi. Wszak bloki w „Nowoczesnej” są ocieplone, na niektórych zamontowano solary, klatki schodowe przeszły w ostatnim czasie gruntowny remont.

Skryty gospodarz

Mieszkańcy wielu bloków, których właścicielem jest Miasto Racibórz lub nieudolnie zarządzanych przez niektóre wspólnoty mieszkaniowe, mogą jedynie pomarzyć o poziomie usług świadczonych przez pracowników „Nowoczesnej”. Z drugiej strony członkowie spółdzielni nader często narzekają na wysokie czynsze i niebotyczną pensję prezesa Wojnara. Strona internetowa „Nowoczesnej” to w zasadzie miejsce publikacji danych kontaktowych – próżno szukać tam informacji na temat życia spółdzielni, o takich „luksusach” jak wykaz umów zawieranych z podmiotami zewnętrznymi nie wspominając.

Należące do spółdzielni nieruchomości są sprzedawane, a uzyskanie dostępu do informacji na temat szczegółów transakcji graniczy z cudem. Władze spółdzielni rozporządzają jej majątkiem w sposób arbitralny. W czasach prymatu zasady jawności, stanowiącej fundament zdrowego życia publicznego, taki porządek rzeczy budzi sprzeciw.

Jawność i demokracja

Sformułowane przez Tadeusza Wojnara zarzuty brzmią bardzo poważnie. Tym bardziej, że zmiany prawa spółdzielczego mają jego zdaniem służyć „wąskiej grupie osób, które je forsują, a celem jest przejęcie majątku spółdzielni mieszkaniowych”. Mocne słowa wymagają weryfikacji. W tym celu zajrzeliśmy do projektu zmian proponowanych przez ugrupowanie Pawła Kukiza.

Z całego projektu ustawy przebija się jednak przede wszystkim poszanowanie zasady jawności działań podejmowanych przez spółdzielnie i ich władze. Jawne byłyby również zarobki zarządu spółdzielni oraz członków rady nadzorczej. Ponadto członkowie spółdzielni mieliby swobodny dostęp do dokumentów spółdzielni. Gros dokumentów, np. umowy ze zleceniobiorcami, miałaby być publikowana na stronie internetowej, którą każda spółdzielnia powinna założyć i prowadzić na podobnej zasadzie jak samorządy, instytucje publiczne oraz przedsiębiorstwa państwowe prowadzą Biuletyny Informacji Publicznej.

Posłowie ruchu Kukiza chcieliby również ograniczenia do dwóch kadencji członków rad nadzorczych spółdzielni oraz prezesów. Ponadto w skład rady nadzorczej nie mogliby wchodzić członkowie spółdzielni. Do zarządu spółdzielni nie mogłyby wchodzić osoby bliskie członkom rad nadzorczych lub prokurentów spółdzielni.

Sami członkowie spółdzielni mieliby zyskać prawo zrzeszania w grupy, którym przysługiwałaby inicjatywa uchwałodawcza na walnym zgromadzeniu członków spółdzielni.

Ludzie:

Tadeusz Wojnar

Tadeusz Wojnar

samorządowiec, prezes SM Mieszkaniowa