Piątek, 26 kwietnia 2019

imieniny: Marzeny, Klaudiusza, Marceliny

RSS

Tomograf bez kontraktu. Pacjenci znowu słyszą: przyjdźcie później

18.01.2017 09:25 | 11 komentarzy | ma.w

Prywatyzacja radiologii w Raciborzu odbija się na pacjentach. Już miesiąc i dłużej muszą czekać na badanie tomografem komputerowym. NFZ nie zgodziło się na cesję umowy szpitalnej dla firmy Tomma i ma ogłosić nowy konkurs na te badania. Ludziom w rejestracji TK puszczają nerwy.

Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Kolejne donosy

Pod koniec ubiegłego roku dyrektor szpitala Ryszard Rudnik zapewniał, że w NFZ jest po słowie, że kontrakt na badania pacjentów ambulatoryjnych zostanie przekazany cesją – ze szpitala na firmę Tomma Diagnostyka Obrazowa, bo ta przejęła od stycznia szpitalne pracownie RTG, TK i USG. W międzyczasie do NFZ zaczęła napływać korespondencja z wątpliwościami co do prawidłowego przebiegu prywatyzacji. Rudnik określił ją jako paszkwile. Choć była sygnowana podpisem ZZ Szpitala Rejonowego w Raciborzu i traktowana za stanowisko związków zawodowych, to żaden związek z Gamowskiej nie przyznał się do jej autorstwa. Teraz okazało się, że nie tylko list od „ZZ...” wpłynął do Katowic. - Wiem, że są kolejne donosy na nasz temat. Pochodzą od mieszkańców, których nie ma w Raciborzu, co zostało sprawdzone – wyjawił nam szef lecznicy.

Czarny scenariusz

NFZ w Katowicach lada dzień ogłosi postępowanie konkursowe na badania TK dla Raciborza. O kontrakt będą mogły ubiegać się placówki także spoza miasta, - To oznacza, że miasto może stracić ten kontrakt i pacjenci będą zmuszeni jeździć na takie badania gdzieś w rejon Rybnika czy Jastrzębia Zdroju – przyznaje Ryszard Rudnik. To „czarny” scenariusz.

150 przepisanych pacjentów

Jeśli będzie konkurs, to wystartuje w nim firma Tomma, co udało nam się potwierdzić u źródła. Aktualnie znów przeprosiła pacjentów ze skierowaniami NFZ i przepisała ich na późniejsze, już lutowe terminy. Przez dwa tygodnie stycznia kolejka „przepisanych” uzbierała się pokaźna. Według nieoficjalnych danych sięga ok. 150 osób (dziennie porejestrowanych jest kilkunastu pacjentów). - Poszkodowani są pacjenci, ale my też tracimy. Wpisaliśmy ten kontrakt do naszego biznes planu jako pewny składnik, a wciąż go nie mamy. Zainwestowaliśmy już w szpital, inwestujemy nadal i pokrywamy część badań z własnych środków – informuje nas Grzegorz Struzik członek zarządu Tommy.

Kłótliwość pomaga

Pacjenci się denerwują. Swoim oburzeniem na temat sytuacji w radiologii podzielił się z nami pan Włodzimierz, 62-latek z Raciborza (nazwisko do wiadomości redakcji). - Miałem wyznaczony termin badania TK na początku stycznia. Czekałem od listopada gdy mnie zarejestrowano. Gdy powiedziano mi, że muszę poczekać tydzień, to nie protestowałem, rozumiałem, że początek roku to jakieś problemy formalne. Jednak kiedy ze szpitala zadzwonili w sobotę pod wieczór, że znów mam czekać i badanie będzie za kolejne tygodnie to się wkurzyłem. Powiedziałem, że jadę do szpitala i jak mi nie zrobią badania to ja im zrobię na miejscu kipisz. Miałem wyznaczony termin u onkologa i nie mogłem już dłużej czekać – przekazał nam nasz Czytelnik. Przestrzegał rejestratorkę z Gamowskiej, że nagłośni sprawę w mediach od gazet po telewizję. W szpitalu gdy się wykłócił o swoje, został wysłuchany przez kierownika pracowni Tommy i wykonano mu badanie. Czy w takim razie to jest sposób na przyspieszenie badania w kolejce?

Starosta nie odbiera telefonów

- Do takich spraw podchodzimy merytorycznie, indywidualnie. Prowadzimy działalność komercyjną i nie możemy jako firma pozwolić sobie na szeroką skalę takich bezpłatnych usług – tłumaczy nam G. Struzik z Tommy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się z innego źródła, że rejestratorki z radiologii mają „piekło na ziemi” i wysłuchują złorzeczenia od zirytowanych pacjentów. Tomma opłaca z własnych środków badania w trybie pilnym – było ich dotąd niewiele.

Próbowaliśmy uzyskać komentarz od starosty raciborskiego w tej sprawie. Z Ryszardem Winiarskim, mimo paru prób, nie udało nam się skontaktować. Spytaliśmy w Tommie czy nie zamierza wystąpić do starostwa z propozycją aby pokryło „przesuwanym” pacjentom koszty badań, których aktualnie nie można wykonać w Raciborzu. Usłyszeliśmy, że nie rozważa się takiego scenariusza.

Mariusz Weidner

fot. Tomma

Ludzie:

Ryszard Winiarski

Ryszard Winiarski

Starosta Raciborski