Niedziela, 29 listopada 2020

imieniny: Błażeja, Saturnina, Fryderyka

RSS

Epidemia na Śląsku:

Radny Lenk twierdzi, że Tomasz Kaliciak jest sekretarzem Miasta Racibórz

29.10.2020 12:40 | 6 komentarzy | ma.w

Na koniec październikowej sesji Mirosław Lenk wszedł w dyskusję z prezydentem Dariuszem Polowym na temat konieczności zatrudnienia przezeń Tomasza Kaliciaka, którego sąd pracy kazał przywrócić na stanowisko sekretarza w urzędzie miasta.

Radny Lenk twierdzi, że Tomasz Kaliciak jest sekretarzem Miasta Racibórz
Mirosław Lenk były prezydent Raciborza w trakcie sesji zdalnej
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Zdaniem Lenka włodarz Raciborza nie wykonuje wyroku sądu, a ten - w formie klauzuli natychmiastowego wykonania - jest prawomocny. Polowy prezentuje odmienną opinię. W oficjalnym komunikacie magistratu podał przez rzeczniczkę Lucynę Siwek, że T. Kaliciak nie wygrał w sądzie pracy. - Dotarł do urzędu miasta wyrok zaoczny w sprawie byłego sekretarza. Jest to wyrok pierwszej instancji. Informuję, że radcy prawni urzędu miasta złożą w tej sprawie sprzeciw, więc sprawa wróci do ponownego, dalszego rozpoznania w sądzie - ogłosił Dariusz Polowy.

Mirosław Lenk, który był w Raciborzu prezydentem przez 12 lat, uważa, że Polowy jest w błędzie. Jego zdaniem od 22 października Tomasz Kaliciak jest przywrócony do pracy wyrokiem sądu pracy i to wyłącznie na stanowisko sekretarza miasta (żadne inne równorzędne).

Lenk wie z rozmowy z Kaliciakiem (zna się z nim od lat 90. ubiegłego wieku, gdy zaczął pracę w urzędzie przy Batorego; sam były sekretarz nie komentuje publicznie tej sprawy), że ten już dwukrotnie zgłosił gotowość do podjęcia pracy, ale nie otrzymał z magistratu odpowiedzi.

Jest zaskoczony, że Dariusz Polowy nie zamierza zrezygnować z przeprowadzenia aktualnego naboru na stanowisko sekretarza (do etapu rozmów z prezydentami Polowym i Koniecznym gotowych jest 4 kandydatów). - To jakiś absurd - uważa Lenk wskazując na okoliczność wyroku, który według niego skutecznie przywraca Kaliciaka do pracy w magistracie.

Dodatkowo Lenk sądzi, że to bardzo smutna sytuacja dla pracownika, który poświęcił 32 lata dla raciborskiego samorządu.

Dariusz Polowy tłumaczył swemu poprzednikowi na fotelu prezydenckim, że po analizie dokumentów, które dotarły z sądu, prawnicy pracujący dla urzędu zgłosili wątpliwości i postanowiono zaskarżyć wyrok zaoczny.

Lenk odparł, że Polowy nie może postępować, jak mu się podoba, a wyrok jest zaoczny, bo wysłany do sądu pracy prawnik urzędu "był źle umocowany" bo nie posiadał uprawnień do reprezentacji urzędu miasta, tylko Gminy Miasta Racibórz. - Był tam, ale jakoby go nie było - skwitował były prezydent. Jego zdaniem Dariusz Polowy jest zobowiązany wykonać wyrok sądu pracy. - Chyba zdaje pan sobie sprawę, co grozi organowi administracji, jakim jest prezydent miasta kiedy nie wykonuje on wyroków sądu? Nie mam zamiaru tu nikomu szkodzić, to moja dobra rada panie prezydencie. Konsultowałem to z doświadczonymi prawnikami - zwrócił się do Polowego radny Lenk.

Podkreślił przy okazji aspekt finansowy sprawy, bo zdaniem Lenka, byłemu sekretarzowi od dnia przywrócenia do pracy będzie trzeba zapłacić, nawet gdy nie będzie się korzystało z jego usług, a w okresie pandemicznym każde ręce do pracy są cenne w urzędzie.

Dariusz Polowy stwierdził, że w magistracie postanowiono, że należy złożyć zażalenie na klauzulę natychmiastowej wykonalności. Ponadto w dniu rozprawy prezydent Raciborza przebywał w kwarantannie i nie mógł stawić się na rozprawie jako pozwany pracodawca, co budzi kolejną wątpliwość prawników urzędu czy sąd powinien w tych okolicznościach wydawać zaoczny wyrok.