Sobota, 29 lutego 2020

imieniny: Romana, Oswalda, Cyryla

RSS

11.12.2019 10:00 | 7 komentarzy | (q)

Od wielu lat apelujemy o powstrzymanie się, albo przynajmniej znaczne ograniczenie fajerwerkowo-petardowego szaleństwa w sylwestra. Zgodnie z polskim prawem (choć mamy nadzieję, że i ono wreszcie się zmieni) nie można go zakazać. Można za to je ograniczyć lub okazywać sylwestrową radość w inny, przyjaźniejszy dla otoczenia sposób. Tradycja, która powoduje cierpienia, a nawet choroby ludzi i zwierząt, zatruwa nam glebę i powietrze nie jest dobrą tradycją.

Nie strzelamy bo kochamy!
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Stale prosimy nasze władze samorządowe o rezygnację z hucznych pokazów, co uczyniło już wiele polskich miast, o większe zaangażowanie w pilnowanie przestrzegania przepisów kodeksu wykroczeń, który zakazuje przecież „zakłócania spokoju, porządku publicznego i spoczynku nocnego przez hałas lub inny wybryk”. Ale prosimy też wszystkich mieszkańców lubiących sobie „postrzelać” o wyrozumiałość i współczucie dla dużych i małych sąsiadów, którym huk najzwyczajniej przynosi ból i strach.

Jeśli chcecie poprzeć naszą akcję, przesyłajcie nam zdjęcia swoich psów, które cierpią z powodu okołowsylwestrowych wystrzałów, najlepiej z ich imionami na mejla portal@nowiny.pl (UWAGA zmiana adresu e-mail) lub na zamieście je na naszym facebooku. Będziemy je publikować na portalu Nowiny.pl. Może ich sympatyczne mordki bardziej niż słowa zmiękczą serca tych, którzy przynoszą im cierpienie.

Jestem Redżi, mieszkam na Ostrogu i od roku mam swoją rodzinę. Trzęsę się ze strachu, gdy huczy i błyska. Zamiast strzelać petardami wesprzyj moich braci ze schroniska.

Jestem Redżi, mieszkam na Ostrogu i od roku mam swoją rodzinę. Trzęsę się ze strachu, gdy huczy i błyska. Zamiast strzelać petardami wesprzyj moich braci ze schroniska.


Jestem Sarsa, mieszkam w raciborskim Sudole. Jestem małą suczką, mieszańcem. Przeżyłam dopiero pół roku, ale sporo już zwiedziłam - byłam w górach i nad morzem. Wszystko jest dla mnie nowe, zaskakujące. Nie ukrywam: bywam raczej płochliwa. Tylko za swoim płotem, na własnym podwórku, czuję się bardzo odważna. Sąsiad mechanik woła do mnie "dalej tygrysie" kiedy go obszczekuję. Nieopodal stacjonują strażacy i syrena na remizie często wyje. Wyję wtedy razem z nią. Trochę ze strachu, trochę z niepewności co się dzieje. Pewnie nic dobrego, że strażacy wyjeżdżają. Źle znoszę huk i hałas. Chowam się wtedy w swojej budzie, albo biegnę do swojej pani Marleny. Nie przeżyłam jeszcze Sylwestra, ale moja pani często się martwi jak zniosę te wystrzały. Sama nie jest jeszcze zbyt duża i z siostrą mają stracha kiedy koledzy puszczają petardy. Prawdopodobnie ukryjemy się w jakimś zaciszu, żeby przeczekać tę kanonadę. Ale czy znajdziemy takie bezpieczne miejsce?

Jestem Sarsa, mieszkam w raciborskim Sudole. Jestem małą suczką, mieszańcem. Przeżyłam dopiero pół roku, ale sporo już zwiedziłam - byłam w górach i nad morzem. Wszystko jest dla mnie nowe, zaskakujące. Nie ukrywam: bywam raczej płochliwa. Tylko za swoim płotem, na własnym podwórku, czuję się bardzo odważna. Sąsiad mechanik woła do mnie "dalej tygrysie" kiedy go obszczekuję. Nieopodal stacjonują strażacy i syrena na remizie często wyje. Wyję wtedy razem z nią. Trochę ze strachu, trochę z niepewności co się dzieje. Pewnie nic dobrego, że strażacy wyjeżdżają. Źle znoszę huk i hałas. Chowam się wtedy w swojej budzie, albo biegnę do swojej pani Marleny. Nie przeżyłam jeszcze Sylwestra, ale moja pani często się martwi jak zniosę te wystrzały. Sama nie jest jeszcze zbyt duża i z siostrą mają stracha kiedy koledzy puszczają petardy. Prawdopodobnie ukryjemy się w jakimś zaciszu, żeby przeczekać tę kanonadę. Ale czy znajdziemy takie bezpieczne miejsce?


Jestem Sara i mieszkam na Ostrogu. Ogromnie boję się głośnego huku. Moje małe serduszko bije wtedy tak baaardzo mocno. A ogarnięta strachem, rozpaczliwie szukam miejsca, w którym mogłabym się schować…

Jestem Sara i mieszkam na Ostrogu. Ogromnie boję się głośnego huku. Moje małe serduszko bije wtedy tak baaardzo mocno. A ogarnięta strachem, rozpaczliwie szukam miejsca, w którym mogłabym się schować…


Mam na imię Kola i jestem 3,5-letnią suczką rasy golden retriever. Mieszkam w Raciborzu niedaleko wybiegu, na którym spotykam się często z innymi psami. Podoba mi się to miasto, w którym jest tyle ludzi kochających psiaki. Spotykam ich na codziennych spacerach i nie mogę zrozumieć dlaczego jedni chcą mnie głaskać, a inni dla zabawy krzywdzić. „Zabawa” zaczyna się na kilka dni przed sylwestrem i kończy wiele dni po nim. Na naszym psim wybiegu nie jest wtedy bezpiecznie. Przed hukiem petard i ich resztkami zalegającymi parki i skwery nie można uciec. Boję się tego tak bardzo, że przestaję jeść, pić i nie chcę opuszczać domu. Zrozumcie, że wasza „zabawa” to nasza walka o życie. Pozwólcie nam cieszyć się świętami.

Mam na imię Kola i jestem 3,5-letnią suczką rasy golden retriever. Mieszkam w Raciborzu niedaleko wybiegu, na którym spotykam się często z innymi psami. Podoba mi się to miasto, w którym jest tyle ludzi kochających psiaki. Spotykam ich na codziennych spacerach i nie mogę zrozumieć dlaczego jedni chcą mnie głaskać, a inni dla zabawy krzywdzić. „Zabawa” zaczyna się na kilka dni przed sylwestrem i kończy wiele dni po nim. Na naszym psim wybiegu nie jest wtedy bezpiecznie. Przed hukiem petard i ich resztkami zalegającymi parki i skwery nie można uciec. Boję się tego tak bardzo, że przestaję jeść, pić i nie chcę opuszczać domu. Zrozumcie, że wasza „zabawa” to nasza walka o życie. Pozwólcie nam cieszyć się świętami.


Jestem psem rasy Beagle. Mam na imię Zoran. Kochani mam prośbę: zbliża się powoli najgorszy okres w roku - Sylwester. Boję się strasznie huku, a każdego roku jest coraz głośniej. Moja pani zabiera mnie na ten okres do domu, ale to nic nie pomaga - nadal się bardzo boję. Proszę ograniczcie strzelanie, a wtedy ja i inne czworonogi będziemy czuć się bezpieczniej.

Jestem psem rasy Beagle. Mam na imię Zoran. Kochani mam prośbę: zbliża się powoli najgorszy okres w roku - Sylwester. Boję się strasznie huku, a każdego roku jest coraz głośniej. Moja pani zabiera mnie na ten okres do domu, ale to nic nie pomaga - nadal się bardzo boję. Proszę ograniczcie strzelanie, a wtedy ja i inne czworonogi będziemy czuć się bezpieczniej.