Piątek, 18 października 2019

imieniny: Juliana, Łukasza, Bratumiła

RSS

Rameta: wszystkie ręce na pokład

06.09.2019 07:00 | 5 komentarzy | ma.w

Poważne problemy związane z chudszym portfelem zamówień przeżywa spółdzielnia meblarska Rameta. Wycofuje się klient, dla którego produkowano większość mebli. Prezes Stefan Fichna pracuje z załogą nad wyjściem z kryzysu.

Rameta: wszystkie ręce na pokład
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Trzech nowych klientów

Rozpoczęto starania o pozyskanie nowych klientów w miejsce francuskiego odbiorcy. Rameta wystawiła się na branżowych targach, rozsyłano oferty, proszono partnerów o rekomendacje i pomoc w nawiązywaniu kontaktów biznesowych. Te działania przyniosły skutek. Nawiązano współpracę z trzema nowymi klientami. Największy z nich pojawił się w ubiegłym tygodniu. To kupiec z dużej sieci austriackiej. Wybrał już asortyment i do dwóch miesięcy ruszy wysyłka produkcji. – Jeszcze w październiku będziemy kończyli zamówienia dla Francji, a od listopada możemy pracować dla Austriaków – zapowiada S. Fichna. Dwa kolejne rynki to Włochy oraz kraje Beneluxu. – Już produkujemy dla tych klientów. We wrześniu trafią tam z Raciborza pierwsze dostawy. Fichna przewiduje, że nowe kontrakty zapełnią dziurę po Francuzach w połowie. – Na początek nie będzie źle. Austriacy dają nam także perspektywę dostaw na rynek czeski, słowacki i węgierski – wylicza.

Nowe filary

Priorytetem jest ochronić załogę fabryki przed redukcjami z powodu braku zamówień. – Nastroje w pracy uległy poprawie. – Strach panował, ale co najgorsze mamy już za sobą. Pojawiły się całkowicie nieuzasadnione głosy o rzekomej upadłości, którym to głosom muszę kategorycznie zaprzeczyć. Zarząd Ramety dzięki wdrażanemu programowi naprawczemu i pozyskaniu nowych klientów już wkrótce przewiduje wzrost obrotów. Wrzesień to dobry czas dla producentów mebli. Powinniśmy się obronić w tej trudnej sytuacji. Wspólnie z zastępcami i radą nadzorczą pracuję nad tym. Nie ma szans bym złożył broń – podkreśla Stefan Fichna. Prezes dostrzegł zrozumienie w oczach zatrudnionych w Ramecie ludzi. Wierzą, że choć trzeba trochę „pocierpieć” to sytuacja się poprawi, bo nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. – Znajdziemy w miejsce jednego dużego klienta kilku mniejszych i staniemy na paru filarach – prognozuje szef zarządu fabryki.

Potrzebne są teraz „wszystkie ręce na pokład”. – Rozmawiamy, pytamy czy wszyscy tego chcą, bo trzeba być cierpliwym. Nie każdy jest tego pewien, żeby zacisnąć pasa. Ja wierzę, że w parę miesięcy sytuacja się poprawi, bo mamy plan i go realizujemy – mówi nam prezes.

Z liczącego jeszcze wiosną 400 osób zakładu odeszła w ostatnim czasie część pracowników. Teraz zatrudnienie wynosi 380 osób. Nowe zamówienia oznaczają, że w Ramecie rozglądają się za nowymi tapicerami i szwaczkami. Mało tego, w krótkiej perspektywie czasu nosimy się z zamiarem zwiększenia wynagrodzeń, żeby zmotywować załogę, która powinna sprostać rosnącej ilości zamówień. Jednocześnie w dalszej perspektywie liczymy się z koniecznością naboru nowych pracowników. Trzeba dopasować możliwości zakładu do potrzeb rynku. Fichna wyjaśnia, że nie można produkować wszystkiego na rympał, tylko dowiedzieć się jakie produkty wycofać z produkcji. – „Prześwietlamy” nasz asortyment – zaznacza. Obecnie prowadzone są bardzo zaawansowane rozmowy z inwestorem krajowym, którego danych jeszcze ujawnić nie mogę. Jego zaangażowanie finansowe pozwoli na realizację stale zwiększających się zamówień.