Piątek, 24 lutego 2017

imieniny: Macieja, Bogusza, Jaśminy

RSS

Nowy dyrektor z nowymi pomysłami na teatr

30.01.2016 09:22 | 0 komentarzy | ska

Wraz z końcem ubiegłego roku pojawiły się spekulacje na temat zmian w zarządzaniu instytucjami kultury. Przypuszczenia okazały się trafne, bo od 1 stycznia dyrektorzy Teatru Ziemi Rybnickiej i Domu Kultury w Chwałowicach zamienili się stanowiskami. Z nowym szefem teatru – Michałem Wojaczkiem rozmawiamy o planach, pomysłach i nowej wizji centralnej instytucji kultury.

Nowy dyrektor z nowymi pomysłami na teatr
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Szymon Kamczyk. Spodziewał się pan takiej zmiany, bo od momentu, gdy prawie wszystkie najważniejsze miejskie imprezy koordynował Dom Kultury w Chwałowicach, wydawało się to tylko kwestią czasu...

Michał Wojaczek. Samej zmiany stanowiska się nie spodziewałem, choć marzyła mi się praca w Teatrze Ziemi Rybnickiej. To największa instytucja kultury w mieście, a przez to duże możliwości – kwestia miejskiej dotacji na funkcjonowanie, także większa sala, która potrafi zarabiać na imprezach.

Dla pana to awans?

Tak, na pewno awans zawodowy. Chyba w wizji każdego kierownika mniejszej instytucji jest to, aby kiedyś awansować i prowadzić większą instytucję, a przez to wykorzystać swój potencjał. W Chwałowicach w pewnym momencie nie można było już pójść wyżej, bo możliwości ograniczała wielkość sali, przyznawana dotacja.

Czy w takim razie do teatru przeniesie pan pewne pomysły, które w Chwałowicach funkcjonują bardzo dobrze, np. Wieczór Sztuk czy Plejadę Dobrych Filmów?

Chwałowice z tymi pomysłami zostawiam, bo te imprezy są instytucjonalnie kojarzone z Chwałowicami. Coś jednak chcę przenieść. Na pewno będzie to Rybnicka Jesień Chóralna. Obecnie z panem dyrektorem Świerczyną dyskutujemy na ten temat. On na pewno będzie chciał „zabrać” ze sobą do Domu Kultury w Chwałowicach jakieś wydarzenie z TZR, a ja Rybnicką Jesień Chóralną będę chciał organizować tutaj. Ten festiwal i tak odbywał się w centrum, konkretnie w rybnickich kościołach. Przy festiwalu, gdzie uczestnicy przyjeżdżają z całej Polski i z zagranicy, naturalnym miejscem do organizacji jest centrum miasta.

Coś chce pan zmienić?

Na pewno zmiany chciałbym wprowadzić w formule niektórych wydarzeń. Tak będzie np. z Festiwalem Jazzu Tradycyjnego. Chciałbym przenieść go na rynek i stworzyć coś na kształt parady rodem z Nowego Orleanu na deptaku. W teatrze mamy duży potencjał grup tanecznych i teatralnych. Chciałbym włączyć te grupy w festiwale.

Czegoś brakuje panu w teatrze?

Nie ma tu imprez kameralnych, a one są wyjątkowe, bo pozwalają bliżej poznać twórców. Chcę z czasem uruchomić w Teatrze Ziemi Rybnickiej salę kameralną i zorganizować imprezy zbliżające do artysty, podobne, ale nie tożsame z Wieczorami Sztuk. Być może uda się do tych wydarzeń zaprosić aktorów, którzy przyjeżdżają na spektakle i np. zostają na noc po próbach. To mogłoby być interesujące, ale wymaga zmian w programie pod kątem obłożenia sali kameralnej.

A co z wydarzeniami ogólnomiejskimi, może powróci Sylwester?

Wydaje mi się, że mieszkańcy oczekują miejsca, gdzie będą mogli spotkać się w Sylwestra. Możemy zrobić imprezę masową, zamykając rynek ze wszystkich stron, ale to ma minusy – np. ludzie nie mogą wnieść szampana czy petardy. Musimy znaleźć złoty środek, łącząc możliwości z bezpieczeństwem mieszkańców. To wymaga konsultacji z władzami miasta i służbami porządkowymi, ale mamy gotową infrastrukturę.

A sam pogram teatru, co chciałby pan zmienić?

Brakuje mi koncertów gwiazd aktualnie popularnych, z muzyki popowej, rockowej i artystycznej. Na pewno zarówno rybniczanie, jak i mieszkańcy regionu, chcieliby takie gwiazdy zobaczyć i usłyszeć – w dobrych warunkach akustycznych, a sala TZR takie warunki zapewnia. Brakuje co prawda świateł inteligentnych, ale na pewno w tym roku takie światła kupimy. Chciałbym raz na miesiąc lub dwa organizować taki koncert. Oczywiście zapewne nie będą to tanie koncerty, bo zespoły z najwyższej półki kosztują, ale odbiór sali koncertowej jest nieporównywalny ze sceną plenerową. Obecnie prowadzimy rozmowy z zespołem Perfect, aby zagrał u nas koncert „Perfect akustycznie”. W marcu zaś zagra u nas bardzo popularny wśród młodzieży Fismoll.

W ubiegłym roku zakupiono nowy projektor dla teatru, jednak na razie wykorzystywany był jedynie do projekcji Dyskusyjnego Klubu Filmowego i filmów dla najmłodszych. Czy do TZR wróci kino?

Potencjał tego sprzętu trzeba wykorzystać. Podpisaliśmy wstępną umowę na transmisje na żywo z Metropolitan Opera w Nowym Jorku. Opery będą transmitowane z 15-sekundowym opóźnieniem. To doskonałe produkcje filmowe, a ich odbiór jest często lepszy niż na żywo. Dodatkowym atutem jest to, że będą to dzieła z najwyższej półki, a za nieduże pieniądze. Aby zaprosić tutaj dobrą operę, bilet musiałby kosztować znacznie ponad 100 złotych. W przypadku transmisji jednorazowe wejście będzie się wiązało z kosztem 55 zł lub 50 zł (bilet ulgowy). Projekcje rozpoczynamy 2 kwietnia operą „Madame Butterfly” Giacoma Pucciniego, natomiast 14 lutego jako zapowiedź tych projekcji, pokażemy retransmisję baletu romantycznego „Giselle” z moskiewskiego Teatru Bolszoj.

Zapowiada się ciekawie, a co z produkcjami kinowymi?

Transmisje operowe to pewna nisza, którą możemy wykorzystać przy obecności w mieście multipleksów. Chcę też wprowadzić „Kino Seniora”, gdzie w jeden stały dzień tygodnia w godzinach dopołudniowych wyświetlalibyśmy filmy z komentarzem filmoznawcy, po seansie czynny będzie „Barek teatralny” gdzie seniorzy będą mogli się spotkać i podyskutować, pobyć ze sobą. Później nie wykluczam również stworzenia seansów o wstępnej nazwie „Kino bez popcornu”. To byłyby filmy komercyjne, ale oglądane w sali o wysokim standardzie, bez efektów „konsumpcyjnych”. Może to się uda, dlaczego nie spróbować?

W takim razie życzę, aby za tymi pomysłami poszła frekwencja na widowni i dziękuję za rozmowę.

Dziękuję i zapraszam na wydarzenia Teatru Ziemi Rybnickiej.