Poniedziałek, 10 sierpnia 2020

imieniny: Borysa, Filomeny, Wawrzyńca

RSS

Przelała się czara goryczy. Jastrzębie chce własnego sanepidu

17.06.2020 12:21 | 24 komentarze | ska

Po ostatnich problemach, z jakimi borykają się rodziny górnicze na kwarantannie, brakiem dostępu do wymazów i ich wyników, prezydent Jastrzębia-Zdroju postanowiła interweniować u Ministra Zdrowia w sprawie utworzenia w mieście odrębnej stacji sanepidu. Obecnie mieszkańcy miasta są nadzorowani przez PSSE w Wodzisławiu Śląskim, która jednak nie radzi sobie z natłokiem spraw. Sytuacja związana z koronawirusem w kopalniach odsłoniła ten problem.  

Przelała się czara goryczy. Jastrzębie chce własnego sanepidu
Prezydent Anna Hetman o pomoc w trudnej sytuacji z wodzisławskim sanepidem wnioskowała do Wojewody Śląskiego oraz Ministra Zdrowia. fot. UM Jastrzębie-Zdrój
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Przelała się czara goryczy. Jastrzębie chce własnego sanepidu

Już w pierwszych dniach czerwca prezydent Anna Hetman zwróciła się do ministra zdrowia i wojewody śląskiego o utworzenie w mieście stacji sanepidu oraz usprawnienie pracy wodzisławskiego punktu.To pokłosie wielu krytycznych głosów dotyczących działania wodzisławskiej placówki. Również do naszej redakcji dociera wiele wiadomości mieszkańców regionu, którzy nie pozostawiają suchej nitki na wodzisławskiej placówce. Wszystko przez natłok spraw, które spadły po masowych testach w kopalniach na zaledwie kilku pracowników wodzisławskiej placówki i 4 linie telefoniczne. Rodziny górnicze poddane kwarantannie w każdym przypadku mówią o podstawowym problemie - brakiem kontaktu z sanepidem. 

Mieszkańcy miasta podkreślają niezwykle utrudniony, wręcz niemożliwy do uzyskania kontakt z pracownikami stacji. […] Jesteśmy informowani o sytuacjach kuriozalnych, związanych z wielotygodniowym, bezskutecznym oczekiwaniem na wynik badania czy wydanie decyzji administracyjnej. […] Powyższą sytuację potwierdzają również pracownicy tutejszego urzędu, którzy odpowiadając na prośby mieszkańców, podejmują liczne interwencje i próby kontaktu z pracownikami stacji. Z żalem informują, że wszystkie numery telefonów, podane na stronie internetowej Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Wodzisławiu Śląskim, są niedostępne dla zainteresowanych - informuje Anna Hetman, prezydent Jastrzębia-Zdroju. 

Argumenty? Duże zakłady i liczna populacja miasta

Anna Hetman zaapelowała do Jarosława Wieczorka o zwiększenie liczby pracowników Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Wodzisławiu Śląskim. Najlepszym rozwiązaniem jest jednak utworzenie odrębnej stacji mającej zajmować się wyłącznie obsługą mieszkańców Jastrzębia-Zdroju. 2 czerwca 2020 prezydent miasta wystosowała list do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego w którym zwraca się z prośbą o powołanie takiego oddziału.

- Wyrażam pogląd, iż w obecnej sytuacji istnieje w pełni uzasadniona podstawa do utworzenia instytucji dedykowanej tylko naszemu miastu. Miasto Jastrzębie-Zdrój zamieszkuje blisko 85 tysięcy mieszkańców, natomiast w Wodzisławiu Śląskim, na terenie którego funkcjonuje stacja, niespełna 48 tysięcy mieszkańców. […] Tak duże nagromadzenie dużych zakładów przemysłowych i w związku z tym liczba pracowników niestety sprzyja proporcjonalnie zwiększonej liczbie zakażeń - pisze w liście do ministra Szumowskiego Anna Hetman. Oczywiście prezentowana liczba mieszkańców samego miasta Wodzisławia Śląskiego to tylko część populacji, którą obsługuje wodzisławski sanepid. Łącznie obejmuje on cały powiat wodzisławski, czyli ok. 157 tys. mieszkańców. 

Milczy wojewoda, milczy ministerstwo

Jak zauważa prezydent Jastrzębia-Zdroju, sytuacja związana z sanepidem wymaga szybkiej i zdecydowanej interwencji. - Oczekujemy zatem rozwiązania manifestowanych problemów przez kompetentne organy administracji państwowej. Być może, zasilenie w dodatkowe kadry Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Wodzisławiu Śląskim stałoby się rozwiązaniem opisywanych w piśmie niedogodności - wnioskowała prezydent Jastrzębia-Zdroju do Wojewody Śląskiego Jarosława Wieczorka. 

Mimo upływu dwóch tygodni, miasto nie otrzymało odpowiedzi od wojewody ani ministra zdrowia. O problemach mieszkańców i wystosowanych w związku z nimi postulatach Anna Hetman poinformowała również posłów z naszego miasta: Krzysztofa Gadowskiego i Grzegorza Matusiaka. Niestety, działanie stacji sanitarno-epidemiologicznych nie jest nadzorowane przez samorząd, lecz wojewodę. W związku z tym miasto nie ma bezpośredniego wpływu na sposób działania instytucji.