Piątek, 15 listopada 2019

imieniny: Alberta, Leopolda, Odalii

RSS

Zakwas na piernik w wykonaniu NaM-u. Spożycie ma zapewniać +5 punktów honoru

22.12.2014 17:15 | 2 komentarze | żet

W mieszkaniach wielu raciborzan unosi się już przyjemna woń świerkowego igliwia. Warto inhalować się tym "świątecznym" powietrzem - w ten sposób prędzej i skuteczniej pozbędziemy się z pęcherzyków płucnych smrodu, którego nawdychaliśmy się (i nawąchaliśmy) podczas listopadowej kampanii wyborczej.

Zakwas na piernik w wykonaniu NaM-u. Spożycie ma zapewniać +5 punktów honoru
Kadr ze spotu wyborczego "Dawid Wacławczyk - moja drużyna do Rady Miasta cz.1". Marek Rapnicki trzeci od lewej. Dziś NaM chce, aby zrzekł się mandatu radnego.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Wybory jak wybory - jednych ich wynik ucieszył, drugich zmartwił, trzecich przeraził. Taka jest kolej rzeczy. Zwycięzcy zabierają się do rządzenia miastem i powiatem  (a w zasadzie kontynuacji rządów). Przegrani rozpoznają przyczyny porażki, wyciągają wnioski, planują działania opozycyjne - tyle w teorii. W praktyce bywa z tym różnie.

Atak na Marka (nie brutalny, ale taki ciepły - świąteczny)

Członkowie Rady Samorządowej RSS Nasze Miasto przygotowania do świąt musieli zakończyć już w sobotę, bo w niedzielę handlową znaleźli czas na wystosowanie apelu do Marka Rapnickiego aby zrzekł się mandatu radnego. Ich zdaniem wywalczył go dzięki poparciu NaM-u, a popierając w II turze wyborów Mirosława Lenka dopuścił się zdrady swoich politycznych konfratrów, co ma być tożsame ze zdradą swoich wyborców.

Dlatego też, jeśli ma w sobie choć odrobinę honoru, powinien zrzec się mandatu, a w powtórzonych wyborach wystartować jako kandydat niezależny (w skrócie, cały apel dostępny tutaj: NaM apeluje do Marka Rapnickiego by honorowo zrzekł się mandatu radnego).

"Dobry, zły i brzydki"

W przesłanym do mediów apelu NaM-u uderza mnie ocierająca się o iluminację  p e w n o ś ć  jego autorów co do swoich racji. Jednoznaczne, bez cienia wątpliwości i odrobiny samokrytycyzmu, wskazano tych "dobrych" i "złych" (brakuje jeszcze "brzydkich" i byłoby jak w westernowym klasyku). Widać realizacja - pozytywnego w swym źródle - postulatu przeprowadzenia w Raciborzu zmian nie może być realizowana inaczej jak tylko "po trupach". Kto nie z nami - ten przeciwko nam, ten beton, ten zły, brzydki i bez honoru. No i kogoś trzeba było obarczyć odpowiedzialnością za poniesioną porażkę. Wypadło na Rapnickiego.

Czy tak trudno zrozumieć, że dla niektórych - nie tylko dla Rapnickiego, ale również zwyczajnych raciborskich pisiorów - montowanie dziwacznego sojuszu politycznego w drugiej turze wyborów było po prostu nie do przełknięcia? Przyznajcie z ręką na sercu, czy Rapnicki miał chociażby teoretyczne szanse odwiedzenia Was od tego?

Ale to wszystko, pomimo osobistej dezaprobaty dla tego posunięcia, jestem jeszcze w stanie zrozumieć - w końcu to polityka. Przyziemna, brudna, skalkulowana i wyrachowana. Ludzie, którzy to rozumieją są w politycznym sztabie potrzebni tak samo jak idealiści. Nie rozumiem natomiast posunięć z minionego weekendu.

Dobra uchwała idzie w niwecz

Najpierw otrzymaliśmy projekt uchwały, której realizacja powinna przynieść powiatowemu budżetowi spore oszczędności (dostępna tutaj: Konkretna propozycja opozycji - konkretne oszczędności. Koniec z "rozdawnictwem diet"?). I choć zawsze znajdą się tacy, którzy powiedzą, że łatwo proponować coś takiego, jeśli samemu niczego się nie traci (mówiąc przyziemnie, samemu nie siedzi się na stołkach, które planuje się wywalić na śmietnik), to jednak jest to jakiś konkret, o którym za cztery lata będzie można przypomnieć wyborcom, wskazując jednocześnie palcem na radnych rządzących, którzy się temu sprzeciwili (jeśli się sprzeciwią). To w piątek.

A w niedzielę przed północą dramatyczny, połączony z wywlekaniem brudów, apel do Marka Rapnickiego, żeby zrzekł się mandatu. Kogo bym o to nie spytał - to już ludzi nie rusza. Wybory były, minęły. Zostało po staremu. Trudno/Fajnie.

To, że pomagał (jak mniemam) Wosiowi i Ficie w kampanii obchodzi ludzi tyle co zeszłoroczny śnieg (którego prawie nie było). Teraz trzeba zadbać o to, żeby Dzieciątko miało co pod choinkę przynieść, a od wigilijnego stołu każdy mógł odejść z przyjemnym uczuciem ciężkości. Zapewnieniem tego wszystkiego zajmowali się mieszkańcy Raciborza w handlową niedzielę, zajmują się i dzisiaj, i pewnie będzie tak również jutro i pojutrze.

Tak się nie wygrywa wyborów

I właśnie dlatego nie mogę się nadziwić, po co takie coś rozsyłać do mediów, bo przecież: kto nie lubi Rapnickiego - ten go nie lubi, kto lubi i szanuje Rapnickiego za jego prawicowe poglądy - nadal będzie go szanował, pomimo tego, że "zdradził" swoich sojuszników z NaM-u, bo przecież dla wielu prawicowców zdrajcami i tak są NaM-owcy, którzy mając poparcie PiS-u zaczęli bratać się z Niemcami (niezależnie od stanowiska powiatowego PiS w tej sprawie).

Ale to i tak mówimy o garstce raciborzan, którzy interesują się na tyle lokalną polityką, żeby: a.) wiedzieć kto to w ogóle jest Rapnicki, b.) przeczytać apel NaM-u do Rapnickiego w okresie przedświątecznym, c.) mieć na to chęci po dwóch miesiącach wyborczego szaleństwa (bo co za dużo, to nie zdrowo).

Choć takich osób z pewnością nie brakuje (już toczą dyskusję w "raciborskim stylu" na lokalnych portalach, gdzie nie trzeba się rejestrować aby komentować), to ostatnie wybory pokazały, że nawet tysiące komentarzy pisanych przez sztabowców i sympatyków nie znaczą nic, jeśli kandydat do prezydenckiego fotela nie potrafi się przygotować do 30-minutowej rozmowy.

Dlatego też dziwi mnie to wracanie do przegranej bitwy przez NaM. W okresie przedświątecznym politykowanie z pewnością nie przełoży się na wzrost poparcia. Dlatego też życzę dużo odpoczynku, przewietrzenia głów, a w Nowym Roku wielu konkretnych propozycji (takich jak ta piątkowa), mniej apeli otwartych, listów otwartych, odezw i innych głupotek*.

Wojtek Żołneczko

*Najgorsze (najgłupsze?) w tym wszystkim jest to, że mając projekt uchwały oszczędnościowej, zamiast trzymać się konsekwentnie tego tematu, próbować tworzyć dyskusję wokół tego zagadnienia, NaM sam tworzy temat zastępczy, którym odsuwa tamto - pozytywne - działanie na dalszy plan.


Czytaj również: