Wtorek, 19 marca 2019

imieniny: Józefa, Bogdana, Laili

RSS

Piotr Oślizło: Za dwa, trzy lata Gorzyce wyjdą z dołka

27.11.2014 23:09 | 16 komentarzy | art

Kandydatom na wójta gminy Gorzyce, którzy zmierzą się w drugiej turze wyborów zadałem po kilka pytań. Podzieliłem je na kilka kategorii. Pierwsze pytanie dotyczy najbliższych współpracowników, z którymi kandydat w przypadku wyboru będzie realizował swój program.

Piotr Oślizło: Za dwa, trzy lata Gorzyce wyjdą z dołka
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Kolejne pytania poświęciłem problemom, z którymi władze gminy będą musiały sobie poradzić w nadchodzącej kadencji. W drugiej części wywiadów zapytałem o niektóre postulaty wyborcze. Na końcu umożliwiłem kandydatom zadanie sobie wzajemnie jednego pytania. Co wynika z udzielonych odpowiedzi? Z pewnością po stronie Piotra Oślizło stoi duże doświadczenie samorządowe i wiedza na temat procesów zarządzania gminą. Z kolei atutem Daniela Jakubczyka jest świeżość spojrzenia na wiele spraw i problemów, z którymi mierzyć się będzie gmina. Zachęcam do lektury obu wywiadów.


– Jeśli zostanie pan wójt wybrany na kolejną kadencję, to czy przewidywane są jakieś zmiany w kierownictwie urzędu gminy?

– Zamierzam pewnych zmian dokonać, ale na dzień dzisiejszy nie chciałbym ujawniać nazwisk. Będą to po prostu przesunięcia w ramach urzędu. Poza tym nie wiem czy ktoś nie wybiera się na emeryturę. Na dzień dzisiejszy nikt mi takiego zamiaru co prawda nie meldował, ale niektórzy osiągnęli już wiek, w którym być może będą chcieli przejść na emeryturę. Wszystko się okaże w grudniu po wyborach, jak będzie już spokojniej.

– Jak zamierza pan rozwiązać kwestię zadłużenia gminy, w powiązaniu z planowanymi inwestycjami, na których realizację potrzebny będzie finansowy wkład własny?

– My już w tym roku podjęliśmy dość mocne działania w tym zakresie. W marcu zostało wydane zarządzenie, skierowane do pracowników urzędu i jednostek podległych w sprawie oszczędności np. papieru, energii. To są realne koszty, a my mamy wiele obiektów użyteczności publicznej, których utrzymanie kosztuje i nie ma tego co ukrywać. Ale są pewne możliwości oszczędności i je wykorzystujemy. Poza tym zaplanowaliśmy w tym roku zaciągnięcie kredytu w wysokości 6,5 mln zł, natomiast udało się to zredukować do poziomu 4,5 mln zł. Myślę, że ogólnie w stosunku do pierwotnych założeń uda nam się zaoszczędzić kwotę 3 mln zł na koniec roku. Natomiast jeśli chodzi o spłatę kredytów, to musimy spłacić 4 mln zł, ale chcemy do końca roku spłacić dodatkowo kolejny 1 mln zł. To też są pewne oszczędności. Dzięki temu, kiedy ruszą dofinansowania unijne, to będziemy dysponować kwotą bazową na pokrycie wkładów własnych np. na budowę kanalizacji. Jestem przekonany, że na koniec kadencji na pewno będzie dobrze.

– Ale w dalszym ciągu trzeba będzie spłacać już zaciągnięte zobowiązania. Czy wystarczy środków zarówno na spłaty jak i na inwestowanie?

– Z naszej analizy wynika, że w 2017 lub 2018 roku wyjdziemy z tego dołka i pójdziemy w górę. Fakt, mamy zobowiązania, ale wiele w naszej gminie ciągle się robi. Do dziś jeszcze spłacamy basen, który został oddany do użytku w 2007 roku. Wiele wykonanych przez nas inwestycji nie jest dochodowych, ale nie możemy liczyć na to, że szkoła, remont domu kultury czy basen przyniosą dochód. W dodatku nasza gmina ma charakter raczej rolniczy. Nie ma więc aż takich możliwości pozyskiwania środków w formie podatków od dużych przedsiębiorstw, których tu po prostu nie ma. To też ma wpływ na finanse. A mimo to gmina się rozwija. W ostatnich latach wydaliśmy ponad 700 pozwoleń na budowę. Mimo spadku urodzeń populacja gminy rośnie. Bo ludzie chcą się do nas przyprowadzać.

– Co zrobić żeby zatrzymać obserwowany od kilku lat trend zwiększania dotacji dla basenu Nautica?

– Kiedy zapadała decyzja o budowie basenu jako radny brałem udział w tym głosowaniu. To był rok 2002 albo 2003. Wtedy jeden z radnych zapytał koordynatora całego tego projektu o to, ile ten basen będzie nas kosztował w utrzymaniu. I tam padła odpowiedź, że milion złotych. Już wtedy była więc zapowiedź, że na pewnym etapie tyle nas to będzie kosztować. Obecnie kończą się gwarancje, a to pompa się zepsuje, a to coś innego. Ale z basenu korzysta 170 tys. ludzi rocznie. Tych biletów sprzedawanych jest dużo, mimo że w Raciborzu otwarto basen, nie czujemy spadku liczby klientów. Oceniając sytuację basenu trzeba pamiętać, że do budżetu gminy wraca około 230 tys. zł w formie podatku od nieruchomości. Takie jest prawo o finansach publicznych, że my ich dotujemy, a oni i tak nam muszą płacić podatek. Jak się to odliczy, to tej dotacji na czysto aż tak dużo nie jest. Ale nie ukrywajmy, będzie ona rosła. Radni kiedyś się na to zgodzili, dziś też to akceptują.

– Ale wciąż się dziwią temu, że dotacja z roku na rok jest wyższa.

– Dziwią się ci, którzy są nowymi stosunkowo radnymi. Doświadczeni radni, którzy w tej radzi już jakiś czas zasiadają wiedzą jaka jest sytuacja, jakie były założenia, kiedy na basen się decydowaliśmy. Oni się z tym liczyli. Ja byłem za basenem i z tymi kosztami też się liczyłem. Koszty basenu ponosimy wszyscy, ale też wszyscy z tego basenu korzystamy.

– Wspomniał pan o tym, że w gminie nie ma zbyt wielu inwestorów. W jaki sposób można  podnieść atrakcyjność gminy w ich oczach?

– Faktycznie, był taki rok, może dwa, że trochę zapomniałem o przedsiębiorcach, może nieświadomie nie byli moim oczkiem w głowie. Ale od pewnego czasu to się zupełnie zmieniło, staramy się z przedsiębiorcami rozmawiać. Zapraszamy ich do udziału w opracowywaniu planu zagospodarowania przestrzennego. Konsultujemy z nimi również stawki podatków, czy ulgi za zatrudnienie nowych pracowników. Drugi rok z rzędu nie podnieśliśmy stawek podatku od nieruchomości, a rok temu obniżyliśmy o 10 procent stawki podatku od środków transportu, bo przedsiębiorcy z tej branży mieli rację, że były one wysokie. Teraz jak prześledzi się nasze podatki i jeśli wziąć pod uwagę okoliczne gminy, to te nasze stawki plasują się w środku.

– A jakie ma pan recepty na przyciągnięcie do gminy nowych firm?

– Strefa przemysłowa w Czyżowicach jest praktycznie zapełniona, pozostało tam do wykorzystania jedynie kilka działek. Ta strefa prężnie się rozwija i przynosi nam dochody w różnej formie. Natomiast jeśli chodzi o Gorzyczki, na dzień dzisiejszy robimy wszystko, by tamtejszą strefę uruchomić. Razem z Rybnikiem i innymi gminami leżącymi przy autostradzie A1 realizujemy zadanie, w ramach którego otrzymaliśmy 300 tys. zł na wykonanie projektów uzbrojenia tej działki w media. Będziemy chcieli pozyskiwać kolejne środki już na budowę konkretnych elementów uzbrojenia strefy. Bo droga do strefy jest, ale nie ma tam np. prądu. Więc robimy dokumentację, a w 2015 r. chcemy, by był tam transformator. Przedsiębiorcy, zainteresowani naszymi terenami wskazują na istniejące obwarowania, których rada gminy raczej nie chce znieść. Np. w ciągu 3 czy 4 lat inwestor musi zagospodarować jakąś część zakupionego terenu. Na to wielu przedsiębiorców się nie zgadza. Rada jednak podtrzymuje te obostrzenia, bo są obawy, że za kilka lat zamiast do inwestowania na tych działkach, dojdzie do handlu nimi. I ja zgadzam się, że jakieś obwarowania muszą być, bo to ziemia gminna, nie można pozwolić na to, by lekką ręką się jej pozbywać. Tym bardziej, że nadchodząca kadencja wiele zmieni w sprawie inwestowania. Poszły do przodu sprawy związane z centrum logistycznym. Jestem przekonany, że w ciągu 10 lat powstanie tu kilka, kilkanaście tysięcy miejsc pracy. Ma tu być m.in. przeładunek ciekłego gazu.

– W programie wyborczym postuluje pan rozbudowę szkolnych i sołeckich kompleksów sportowych.

– Najbardziej zależy mi na Czyżowicach. To największa wioska, a nie ma szkolnego boiska. Myślę, że wkrótce go zrobimy. Obok dużego boiska Naprzodu w pierwszym etapie wykonamy bieżnię i skocznię do skoków w dal. W drugim etapie, którego dokumentację przygotowujemy, chcemy zrobić szkolne boisko między bramą wejściową a boiskiem trawiastym Naprzodu. Trzeba też zrobić od podstaw boiska w Rogowie i w Gorzycach oraz nową nawierzchnię boiska w Turzy. To chcemy po kolei zrobić w tej kadencji. Obecnie robimy boisko wielofunkcyjne w Gorzyczkach, które będzie gotowe w przyszłym roku. Myślę, że to dobry kierunek, tym bardziej, że rodzice o to walczą.

– Planuje wójt dalszą rozbudowę kanalizacji. Czy gmina znajdzie na to zadanie środki? Prezes PWiK mówił kilka miesięcy temu, że na pomoc jego przedsiębiorstwa trudno liczyć, bo trzeba spłacać kredyty.

– Faktycznie PWiK zaciągnął spore zadłużenie na realizację kanalizacji z Funduszu Spójności, bo potrzebował na wkład własny. Natomiast my jako gmina dalej będziemy kontynuować budowę kanalizacji zgodnie z wcześniej założonym harmonogramem. Będziemy kontynuować budowę sieci w Bełsznicy, Osinach i Rogowie, chcemy zrobić kolektor do Czyżowic i tam zrobić ulice Rogowską, Nową, Gorzycką i Bełsznicką. Ta zlewnia pójdzie na Karkoszkę. W samych Gorzycach kanalizacja nie ruszy szybciej niż w 2017 roku, bo trzeba zrobić projekty, co trwa nawet 1,5 roku. Faktem jest, że Gorzyce zostały odsunięte na bok jeśli chodzi o kanalizację. Ale w zamian zrobiono tu najwięcej dróg. W innych sołectwach tego nie było. Natomiast jeśli chodzi o Turzę, to faktycznie PWiK może nie mieć obecnie możliwości finansowania budowy kolejnych odcinków sieci w tej miejscowości. Na jakiś okres Turza może być trochę odsunięta.

– Pytanie od kontrkandydata Daniela Jakubczyk brzmi: Jakich inwestorów w ostatnich latach udało się panu ściągnąć do gminy? I dlaczego do ościennych gmin odchodzą firmy, które mają swoje siedziby w gminie Gorzyce? Np. firma Prevac z Rogowa, która planuje inwestować w Wodzisławiu.

– Jeśli chodzi o Prevac, to wpływ na taką sytuację miały wspomniane już przeze mnie obwarowania, dotyczące inwestowania w naszej gminie. Firma prowadzi inną politykę, może szuka łatwiejszych możliwości dostępu do terenów inwestycyjnych. Być może też wpływ na decyzję firmy Prevac miało to, że w Gorzyczkach brak tego uzbrojenia. Natomiast nie jestem przygotowany by konkretnie odpowiedzieć ile firm w naszej gminie przybyło. Ale na pewno przybyło, choć może nie jakieś bardzo duże. Np. w zeszłym roku do strefy w Czyżowicach przyprowadziła się firma Kufieta z Wodzisławia, produkująca akcesoria samochodowe. Nie wiem czemu wyszła z Wodzisławia, ale przeniosła się do nas. A zatrudnia około 60-70 osób. Na pewno nie jest to jedyna firma, która rozpoczęła działalność gospodarczą w naszej gminie. Myślę, że w ciągu 4 czy 8 lat było ich znacznie więcej.

Artur Marcisz