środa, 20 listopada 2019

imieniny: Anatola, Rafała, Edmunda

RSS

Schronisko niezgody. Niechęć czy racjonalne argumenty?

06.11.2019 07:00 | 1 komentarz | mak

W budynku przy ul. Marklowickiej 17 w Wodzisławiu mają powstać kolejne mieszkania socjalne. To oznacza koniec schroniska dla bezdomnych mężczyzn, które od lat działa w jednej z części budynku.

Schronisko niezgody. Niechęć czy racjonalne argumenty?
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Miasto, a dokładnie spółka Domaro, wypowiedziało już umowę Towarzystwu Charytatywnemu „Rodzina”, które od lat prowadzi schronisko. Szczegółowo pisaliśmy na ten temat w poprzednim wydaniu „Nowin Wodzisławskich”. Początkowo schronisko miało się wynieść do końca października, teraz Domaro wskazuje inny termin - koniec stycznia 2020 r.

Wracamy do tego tematu, ponieważ sprawa ma jeszcze jeden wątek. - Zaskoczyło nas to wypowiedzenie - nie kryje żalu Grażyna Mnich, wiceprezes Towarzystwa Charytatywnego „Rodzina”. Uważa, że od jakiegoś czasu miasto jest po prostu niechętne schronisku przy Marklowickiej. - Przez lata współpraca układała się bardzo dobrze. To zmieniło się w momencie, gdy nastąpiła zmiana we władzach miasta i wiceprezydentem została obecna prezes Domaro. Wtedy współpraca legła w gruzach. Czujemy, że nas nie chcą. A my tylko prosimy, żeby pozwolono nam tu dalej działać - apeluje.

Poprzednim wiceprezydentem Wodzisławia była Barbara Chrobok, która obecnie pełni funkcję prezesa spółki Domaro. - Jeśli pani Grażyna Mnich uważa, że wówczas współpraca uległa pogorszeniu, to być może dlatego, że ja nieco inaczej pojmowałam i nadal pojmuję funkcjonowanie schroniska dla osób bezdomnych - mówi wprost Barbara Chrobok. Dodaje, że jej zdaniem powinno być to miejsce, w którym robi się wszystko, by przebywające tam osoby wyszły z bezdomności. - Gdy byłam wiceprezydentem, spotkałam się kilkakrotnie z panią Mnich i rozmawiałyśmy na temat możliwości wychodzenia z bezdomności. Podkreślałam, że takie osoby powinny być aktywizowane, socjalizowane, uczone możliwości samodzielnego funkcjonowania w społeczności - wylicza obecna prezes Domaro. Mówi, że wtedy padały z jej strony różne propozycje. Na przykład żeby osoby bezdomne angażowały się w pracę na rzecz schroniska dla zwierząt, które jest w pobliżu, i uczyły się w ten sposób, że w życiu są obowiązki. - Pani Mnich nie była tym zainteresowana - uważa Barbara Chrobok.