Niedziela, 29 listopada 2020

imieniny: Błażeja, Saturnina, Fryderyka

RSS

Epidemia na Śląsku:

Coś dla Boga…

25.10.2020 07:00 | 7 komentarzy | red

- Pewnego dnia pomyślałam sobie, że można by zrobić coś więcej dla Boga i świata, nawet wtedy kiedy jestem w Raciborzu, a nie w Afryce - pisze siostra Dolores z klasztoru Annuntiata.

Coś dla Boga…
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Pewnego dnia pomyślałam sobie, że można by zrobić coś więcej dla Boga i świata, nawet wtedy kiedy jestem w Raciborzu, a nie w Afryce. Świat ducha bowiem jest nieograniczony. Wszędzie można dotrzeć poprzez nasze dobre słowa i miłość. Modlimy się codziennie, czynimy to co nam podpowiada serce, by świat był lepszym miejscem. Czasem trzeba modlić się bardziej, a może by pościć dla Boga, zrezygnować z czegoś, by miłość nas odnalazła… Aby pościć potrzebna nam jest wolność.

Uzdrowienie

Każdy z nas ma dar uzdrawiania. Na pewno każdy z nas powiedział zatroskanej osobie: „słuchaj, nie bądź smutna, chcę ci pomóc, jestem z Tobą”. Osobie, która była w depresji mówiłeś, że mimo wszystko życie ma sens, a tego, który nie potrafił przebaczyć, nakłaniałeś do przebaczenia. Tak, mamy w sobie wszyscy dar uzdrawiania… Nasze słowa mogą uzdrowić! A może by tak uzdrawiać świat dla Boga, poprzez nasze dobre słowa?

Św. Matka Teresa z Kalkuty podobnie jak wielu innych, kiedy widziała chorych i biednych na ulicach Kalkuty, mogła zacząć pisać do gazet przeciwko polityce rządu Indii, przeciwko biedzie, przeciwko wszystkim. Przeciw bogatym, których nic nie obchodzi, przeciw zdrowym, których nic nie obchodzi. Mogła krytykować, ale co by z tego wyszło? Nic! Dobrze o tym wiemy. Widząc biednych Matka Teresa cierpiała i z tej cierpiącej miłości narodziło się jej dzieło. Jeżeliby nie kochała cierpiąc, to wielkie dzieło najprawdopodobniej by nie powstało. A może by tak po prostu bardziej kochać ludzi, dla Boga?

Rodzina Syryjska

Wprawdzie nie mamy w Polsce wielu uchodźców z Syrii, ale kilka lat temu kilka rodzin zawitało w nasze polskie progi i niektórzy zdecydowali się, by zostać razem z nami. Od kilku lat przyjaźnimy się z rodziną syryjską, która na początku mieszkała w Głubczycach, a potem w Dobrodzieniu. Odwiedzamy ich regularnie i dzielimy się naszym sercem. Nasz ordynariusz opolski biskup Andrzej Czaja pomógł im w tym, by mogli zamieszkać w ciepłym domu. Firma Kler w Dobrodzieniu podarowała dom i pracę. Żyją skromnie, ciesząc się wszystkim, co ich może spotkać dobrego w naszym kraju. Chcieli zostać właśnie tutaj z powodu naszej wiary w Boga i religijności. Kiedy przyjeżdżamy do nich, to zaczynamy posiłek syryjski od modlitwy i wspólnego dzielenia się codziennością. Myślę, że możemy się bardzo wiele od nich uczyć. Tak naprawdę, to brakuje im ludzi, polskich przyjaciół, którzy mówiliby trochę wolniej po polsku… którzy zachwyciliby się syryjską kuchnią i mieli czas by rozmawiać i cieszyć się po prostu obecnością. Tak to już jest w naszym życiu, które ciągle oferuje nam możliwości, by zrobić coś więcej dla Boga i człowieka…

Pewnego dnia zebrałyśmy trochę więcej prezentów dla cierpiących w Syrii. Dziękowali nam bardzo za nasze dary, które zebrała każda polska wspólnota! Bardzo się ucieszyli. Pan Shadi zapewniał, że wszystko dotrze do Syrii. Trzeba było widzieć radość na ich twarzach… W takich chwilach przypominają mi się słowa Matki Teresy z Kalkuty, że tylko z miłości kiedyś będziemy sądzeni, a wszystko inne pójdzie w zapomnienie…

Jadłodajnia dla bezdomnych

W sobotę 22 sierpnia w Opolu kardynał Konrad Krajewski – jałmużnik papieża Franciszka otworzył nową jadłodajnię dla bezdomnych w Opolu. Ordynariusz opolski biskup Andrzej Czaja z grupą woluntariuszy na czele z s. Aldoną Skrzypiec wpadli na piękny pomysł, by regularnie robić kanapki dla bezdomnych w Opolu. Potem pojawił się nowy pomysł prostej jadłodajni. Dobrzy ludzie pomogli, by budynek wyremontować i dziś jest już piękne miejsce, by ludzie samotni, biedni i bezdomni spotykali się na wspólnym śniadaniu. Kardynał Konrad Krajewski był akurat w Polsce na urlopie, odwiedzając biednych… najpierw w Szczecinie, a potem w Opolu. Powiedział, że każda jadłodajnia, czy noclegowania dla biednych to najpiękniejsze sanktuarium dobroci i miłosierdzia, gdzie Jezus staje się żywy, w biednym człowieku. Oby jak najwięcej takich właśnie sanktuariów powstawało nie tylko w Opolu… Dla kardynała Krajewskiego największą inspiracją było posługiwanie świętemu Janowi Pawłowi II, który w swoim pokoju żył bardzo skromnie… Pewnego dnia kardynał zauważył, że papież ma w swojej szafie tylko 3 sutanny. Zapytał wtedy siostry, które troszczyły się o niego, dlaczego tylko trzy… Siostry uciszyły szybko kardynała mówiąc, że gdyby papież wiedział, że są trzy, to dwie by kazał od razu oddać innym… Podobnie jak sam kardynał Krajewski, który dzieli swoje mieszkanie z bezdomnymi… Świat jest naprawdę pełen możliwości, by zrobić coś więcej dla Boga i człowieka.

Najważniejsza sprawa

Kardynał Konrad Krajewski – papieski jałmużnik powiedział takie piękne słowa: „Moje poczucie bezpieczeństwa na tym świecie rozpoczyna się w momencie, gdy zaczynam kochać i to bez granic. Kochać Boga całym moim sercem, całym swoim umysłem, całą sobą, a bliźniego swego jak siebie samego, wtedy czuje się bezpieczny w życiu i daję innym bezpieczeństwo, właśnie poprzez miłość, poprzez dobre gesty, miłosierne dłonie i dobre słowa”. To znaczy właśnie życie Ewangelią! Przecież w momencie śmierci wszystko zostawimy i pójdą za nami dobre czyny naszych ludzkich rąk oraz dobre słowa… To one otwierają nam na oścież bramy do NIEBA”. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa ludzi wierzących rozpoznawano po MIŁOŚCI. Zobaczcie jak się miłują… Eucharystia to nauka Miłości, dotykanie źródła Miłości. Najważniejszą sprawą na tej ziemi jest: nauczyć się Miłości, by zrobić coś więcej dla Boga.

siostra Dolores