Sobota, 24 października 2020

imieniny: Marcina, Rafała, Arety

RSS

Aniołowie są wśród nas. Czym się zajmują?

27.09.2020 08:10 | 1 komentarz | red

Ich zadaniem jest otwierać niebo dla nas już tutaj na ziemi. Z ich pomocą będziemy błogosławić i otwierać serca ludzkie na dobro i miłość - pisze siostra Dolores z klasztoru Annuntiata.

Aniołowie są wśród nas. Czym się zajmują?
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Pismo święte jest pełne aniołów. Szczególnie spodobało mi się odkrycie tego, co aniołowie robią w celu udzielania wierzącym pomocy w wypełnieniu ich przeznaczenia. Objawiają nam i wydobywają z nas potencjał, o którym nawet nie wiedzieliśmy, że Bóg w nas włożył. Tak bardzo potrzebujemy naszych aniołów. To Bogu zależy na tym, by nam pomagali. Ich zadaniem jest otwierać niebo dla nas już tutaj na ziemi. Z ich pomocą będziemy błogosławić i otwierać serca ludzkie na dobro i miłość. Nasi kochani aniołowie… Przyjaciele człowieka na tej ziemi.

Aniołowie w życiu o. Pio

Święty Ojciec Pio nazywał swego Anioła Stróża, zaraz po Panu Bogu i Matce Bożej, swym najlepszym Przyjacielem. Polecał mu wiele spraw i prosił o pomyślne rozwiązanie. Pisał, że widział swego anioła i było to tak piękne światło, jakiego jeszcze nigdy w życiu na ziemi nie zobaczył. Był dla niego odbiciem potęgi Boga. Znaczną czcią otaczał także aniołów strzegących domów. „W 1912 roku – napisał ojciec Agostino – wracałem z Neapolu i przybyłem do Pietrelciny, gdzie ze względów zdrowotnych przebywał ojciec Pio. Przybyłem do jego domu około godziny trzeciej w nocy. Zastałem tam drzwi otwarte. Ojciec Pio był w łóżku i nie spał. – Śpisz w nocy przy otwartych drzwiach wejściowych? – zapytałem. – Czego mam się bać? – odpowiedział mi. – Są tu przecież aniołowie strzegący domów. Zawsze śpię przy otwartych drzwiach i niczego się nie obawiam”.

O. Pio bardzo kochał swego Anioła Stróża. Byli jak nierozłączni bracia, najbliżsi sobie przyjaciele na tej ziemi. Czuł się szczęśliwy w obecności swego anioła. Wyczuwał jego obecność. Wtedy jakby się uśmiechał sam do siebie. „Biedny anioł – napisał ojciec Pio – jest zbyt dobry. Czy kiedykolwiek uda mu się nauczyć mnie wdzięczności? Warto oddać się świadomie pod opiekę własnego Anioła Stróża i prosić go o pomoc w tym, co nas przerasta i przeraża, choćby było to tak banalne jak budzenie. Nie lękajmy się posyłać go do osób, które liczą na naszą pomoc”. Tak właśnie robił o. Pio posyłał swego anioła do różnych ludzi wraz ze swoją modlitwą i błogosławieństwem. Często nie potrafił odwiedzać ludzi, którzy prosili go o pomoc. Posyłał wtedy swego Anioła Stróża, by pomógł tam, gdzie on sam nie potrafi dotrzeć. Ludzie czuli wtedy ogromną miłość i obecność Boga.

Wielkie poważanie o. Pio okazywał też aniołom opiekującym się jego duchowymi dziećmi. „Módlcie się do Aniołów Stróżów – zachęcał podopiecznych – i przysyłajcie mi ich zawsze, kiedy czegoś ode mnie potrzebujecie. Anioł Stróż jest szybszy od samolotu, nie zdziera butów i nie potrzebuje biletu na pociąg”. „On przekaże mi wiadomości, a ja będę wam towarzyszył, o ile sił mi starczy”.

Ojciec Pio często powtarzał swoim braciom: „Kto częściej się modli do anioła – powtarzał – ten więcej dobrodziejstw od niego otrzymuje”. Sam zaś zawsze żył w łasce Bożej, aby Anioł Stróż skuteczniej wiódł go do nieba.

Aniołowie w Afryce…

Aniołowie pomagają pilnować granic Królestwa Bożego. Są wojownikami i dzielnie walczą. Są posłani, by wspierać tych, którzy przyjęli Jezusa jako Pana. To Jezus posyła nam aniołów, by nam pomóc w naszej często trudnej codzienności. Bóg pragnie byśmy naprawdę korzystali z ich pomocy. Dla aniołów najważniejsza jest miłość i cieszą się, kiedy mogą przekazywać ją dalej…

Johannesburg najbardziej zarażone miasto świata przez wirus HIV. Sytuacja ta pogarsza się w tym czasie, ponieważ buduje się wiele hoteli, stadionów, lotnisko. Po mistrzostwach świata w Piłce Nożnej w 2010 wielu mężczyzn wyjechało, by pracować i wracają tylko raz na kilka miesięcy do domu, bo podróż za daleka i za droga. Większość z tych ludzi przywozi do domu nie tylko pieniądze ciężko zapracowane, ale i wirus, chorobę… a czasem śmierć. Trudno jest być samemu w wielkich miastach świata, a szczególnie wtedy, gdy rodzina daleko…

Nasza sąsiadka – Rose nigdy nie boi się o swego męża, który pracuje daleko. Nie wraca za często do domu i rzadko się widują, ale jak mówi, ufa mu… co jest rzadkością w rzeczywistości afrykańskiej. Dobre sąsiadki dziwią się, że nie jest chora… że są szczęśliwi, że mają trójkę ślicznych dzieci, pomimo odległości, która ich dzieli od lat. Rose uśmiecha się tylko… „ mam pewien sekret! Dziennie wieczorem posyłam memu mężowi – mojego anioła… proszę, by zaniósł mu zdrowie, błogosławieństwo, moją modlitwę, a przede wszystkim moją MIŁOŚĆ… i proszę, by obdarzył go łaską wierności. Dziennie wieczorem go błogosławię wraz z moim ANIOŁEM. Patrzę szczęśliwa w to wielkie niebieskie niebo i spotykam Boga i mojego męża – człowieka, którego kocham, bo w świecie serca i ducha nie ma odległości. Kiedy mój mąż wraca, nie zadaję pytań, ale słucham, tylko tego, co sam chce mi powiedzieć.”

Aniołowie w moim życiu..

Anioły posłańcy Bożej myśli, są obecne w naszych konkretnych sytuacjach życia, w zatłoczonych ulicach Johannesburga, głośnych hotelach i restauracjach miejskiego życia, i w ciszy życia na naszych wioskach. Wszędzie są obecne – nasze anioły. Może ich nie zauważasz w Twojej codzienności, ale jeżeli usłyszysz dobry głos, dobrą myśl, otrzesz czyjeś łzy, poślesz swoją miłość gdzieś daleko… i poprosisz, by stała się wiernością na zawsze, to bądź pewny, że anioł przeszedł obok ciebie i zostawił swój ślad… Codziennie rozmawiam z moim aniołem. Widziałam go raz w moim życiu. Pamiętam, było to w Afryce. Obudziłam się i zobaczyłam tak wielkie światło, którego nie zapomnę. Przyszedł mi powiedzieć, czego tak naprawdę potrzebuję, w moich chwilach bezsilności. Cieszę się, że usłyszałam jego głos i do dzisiaj pamiętam to jedne, jedyne wydarzenie, które pokazało mi drogę, jaką miałam iść nie tylko w Afryce, ale w każdym miejscu mego życia.

Aniołów trzeba po prostu pokochać, rozmawiać z nimi i sprawić, by czuli się potrzebni w naszych minutach życia. Pamiętam piękny film o ojcu, który szukał swej córki, powtarzając ciągle: „Aniołowie z całego świata, zróbcie, co możecie, bym odnalazł moją kochaną córkę…” I tak ciągłe powtarzał, aż nagle zobaczył swoje ukochane dziecko…

Aniołowie nasi, uczcie nas jak żyć, byśmy mogli zejść ze sceny życia – niepokonani…