Poniedziałek, 20 maja 2019

imieniny: Bazylego, Bernardyna, Bronimira

RSS

Co się dzieje w PKS Racibórz? Były prezes bije na alarm, obecny uspokaja

14.05.2019 18:58 | 3 komentarze | ma.w, żet

Były prezes PKS pisze do radnych powiatowych o „niepokojących sygnałach o sytuacji panującej w spółce”. W starostwie uspokajają: to nieprawda.

Co się dzieje w PKS Racibórz? Były prezes bije na alarm, obecny uspokaja
Były prezes PKS w Raciborzu Kazimierz Kitliński, obecny prezes PKS-u Damian Knura
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Kazimierz Kitliński ma dziś 73 lata, kierował PKS Racibórz przez 9 lat, jako jedyny, który przepracował co najmniej jedną pełną kadencję. Zaczynał w 2006 roku, zawsze kończył rok dodatnim wynikiem finansowym. Za jego namową starosta Adam Hajduk zdecydował o tzw. skomunalizowaniu PKS i przejęciu go przez Powiat Raciborski.

Kitliński podkreśla, że kiedy rządził, przewoźnik był w bardzo dobrej sytuacji finansowej, wypacowując rokrocznie zysk na poziomie 100 tys. złotych.

Szkodliwa decyzja

Były prezes napisał do radnych, że ubolewa nad obecną kondycją przewoźnika. – Nie ma podwyżek wynagrodzeń, nie ma remontów, nie ma zakupu autobusów, nie ma Funduszu Socjalnego, a polityka kadrowa jest „dziwna” – wymienia Kazimierz Kitliński. „Wprasza” się na spotkanie z radnymi by omówić szerzej swoje uwagi na temat funkcjonowania PKS. Bo obawia się, „że nikt się nie interesował i nikogo za bardzo to nie interesuje dlaczego tak jest”. Stawia przy tym własną diagnozę: spółka jest źle zarządzana, występuje całkowity brak nadzoru przez Radę Nadzorczą, a za wszystko ponosi winę Powiat Raciborski. Postawienie na Damiana Knurę w roli prezesa Kitliński nazywa „bardzo śmiałę decyzją”. Bo zamiast wyboru spośród trzech byłych prezesów PKS-ów z wieloletnim stażem, wybrano kogoś, kto nie miał nawet 3-letniego stażu kierowniczego, brakowało mu wiedzy ekonomicznej i nigdy samodzielnie nie kierował spółką. – To nieprzemyślana, wręcz szkodliwa decyzja – ocenia. Za jej skutek uznaje ujemny wynik finansowy PKS, pierwszy taki od 13 lat.

Szkoda spółki

Poprzednik Knury przyznaje, że sam był za jego wyborem na prezesa, ale siebie widział w takim scenariuszu w radzie nadzorczej (podkreśla, że bez wynagrodzenia i bez diet – bo sam z nich pisemnie zrezygnował). – Dzięki osobistej animozji pana Andrzeja Chroboczka (w starostwie delegowanego do zajmowania się sprawami PKS – przyp. red.) do mojej osoby, zarząd powiatu nie skorzystał z mojej bezinteresownej propozycji – nadmienia K. Kitliński. Według niego w ten sposób „świadomie działano na szkodę spółki”.

Były prezes pisze o „zbliżającej się szybkimi krokami katastrofie”, że spółce „jeszcze trochę brakuje do bankructwa i likwidacji”. – Zapewniam, że interes nie będzie się dalej kręcił – rysuje przyszłość PKS K. Kitliński. Przewiduje, że w tej kadencji Powiatu Raciborskiego spółka upadnie i zacznie się proces jej likwidacji. Drożejące paliwo, spadek liczby pasażerów i wpływ konkurencji Kitliński uważa za „słabe wymówki” dla straty w spółce.

Tani frajer

Autor listu powątpiewa w korzyści współpracy PKS z Powiatem Wodzisławskim. Określa raciborskiego przewoźnika jako „taniego frajera” w tych relacjach. Według Kitlińskiego partner powiatu „zajeżdża na śmierć” raciborskie autobusy, a koszty partnerstwa powiatów nie uwzględniają amortyzacji pojazdów.

Były prezes wyjawił, że pracownicy PKS poprosili go by przywrócił dawny porządek w spółce i wystartował w wyborach do rady nazdorczej. – Oni boją się o swoje miejsca pracy, ale nie jestem zainteresowany, choć znam zasadę „nigdy nie mów nigdy” – podkreśla.

Układ zamknięty

Eksprezes przewiduje, że nową radą nadzorczą zostanie obecny jej skład. Nazywa to „układem zamkniętym”. W krytycznym tonie Kitliński wymienia przewodniczącego rady nazdorczej Czesława Wolnego, wypominając, że ten „zarobił już dobrze ponad 100 tys. zł wypłconych z ledwo dyszącego PKS-u”. – Nikt nikogo nie będzie rozliczał z błędów, a Gminy zapłacą za niedoróbki i niekompetencje – wieszczy pan Kazimierz.

Kitliński zachęca starostę Grzegorza Swobodę by powołał w spółce komisję rewizyjną złożoną z fachowców – praktyków. Sam jest chętny do pracy w takowej.

Pismo byłego prezesa trafiło do przewodniczącego rady powiatu Adama Wajdy oraz klubu radnych PiS. Choć Kitliński napisał je 22 kwietnia, to do starostwa wpłynęło (pieczątka) dopiero 8 maja. Dzień później otrzymali je radni opozycji.

Powiat się broni

Powiat Raciborski i Powiat Wodzisławski, właściciele PKS Racibórz oświadczyli w komunikacie prasowym, że w stanowisku byłego prezesa spółki zawarto informacje nieprawdziwe. – Do zarzutów dotyczących rzekomych nieprawidłowości przedstawionych w liście, które naruszają dobre imię i wizerunek spółki odniesie się prezes zarządu Damian Knura na konferencji prasowej, która odbędzie się 14 maja. Z kolei do zarzutów dotyczących współpracy Powiatu Wodzisławskiego z przedsiębiorstwem i Powiatem Raciborskim odniesie się przedstawiciel Zarządu Powiatu Wodzisławskiego – przekazały służby prasowe starostwa. – Zapewniamy, że sytuacja finansowa i organizacyjna PKS w Raciborzu jest pod pełną kontrolą właścicieli, jest stabilna i nie ma zagrożenia dla funkcjonowania oraz finansów spółki – podkreślono w komunikacie.

Knura zdumiony słowami Kitlińskiego

Prezes PKS w Raciborzu Damian Knura jest zdumiony słowami swojego byłego przełożonego. Uważa, że tezy zawarte w liście Kitlińskiego "nie są merytoryczne", gdyż opierają się na domysłach lub nieaktualnych informacjach przekazanych przez "niektórych byłych lub obecnych pracowników".

Podczas zorganizowanej 14 maja konferencji prasowej Damian Knura wspominał czasy, gdy Kazimierz Kitliński wysyłał go na "korepetycje" do innych PKS-ów, które zdaniem Kitlińskiego miały działać "wzorcowo". Dziś wielu z tych PKS-ów nie ma już na rynku. Zdaniem D. Knury przedsiębiorstwa te nie upadły dlatego, że były źle zarządzane, ale dlatego, że zmieniło się otoczenie. - Nawet w sejmie zauważono, że bez dopłat przewoźnicy nie przetrwają - zauważa D. Knura.

"PKS nie utracił płynności finansowej"

W swoim wystąpieniu Damian Knura podniósł, że w ciągu trzech ostatnich lat roczne przychody PKS-u z tytułu sprzedaży biletów zmalały o 1,1 mln zł, a liczba pasażerów zmalała o 245 tys. Na to wszystko nałożył się wzrost ceny paliwa o około 80 groszy na litrze.

Jednocześnie podkreślił, że przedsiębiorstwo nie utraciło płynności finansowej, czego przykładem ma być przedłużenie umowy kredytowej na kolejny rok. Nastąpiło to 6 maja (PKS musi finansować się kredytem podczas wakacji, gdy radykalnie spadają przychody z tytułu sprzedaży biletów).

Podwyżki i umowy z samorządami

Pomimo tych negatywnych czynników, za prezesury Damiana Knury fundusz płac wzrósł o 842 tys. zł (K. Kitliński zarzucił Knurze, że w ciągu trzech lat pracownicy nie otrzymali ani jednej podwyżki).

Damian Knura nie zgadza się również z zarzutami Kitlińskiego o nielegalności umów, które PKS w Raciborzu podpisuje z samorządami. Dzięki tym uzgodnieniem samorządy przejmą na siebie koszty utrzymywania nierentowych kursów. Jednocześnie przypomina Kazimierzowi Kitlińskiemu, że w czasie jego prezesury samorządy również wspomagały PKS finansowo, kwotami od kilkuset do kilku tysięcy złotych miesięcznie. 

Umowa z powiatem wodzisławskim jest korzystna

Damian Knura odpiera również zarzuty Kitlińskiego dotyczące rzekomo niekorzystnych warunków umowy z powiatem wodzisławskim, na mocy której PKS w Raciborzu realizuje przewozy na terenie sąsiedniego powiatu. D. Knura podnosi, że umowa z powiatem wodzisławskim pozwala na pokrycie 30% kosztów stałych PKS-u oraz zakup dwóch dwunastometrowych autobusów rocznie.

Prezes PKS w Raciborzu podsumowuje, że twierdzenia zawarte w liście Kazimierza Kitlińskiego są "nieprawdziwe, nierzetelne, wyssane z palca", przez co "godzą w wizerunek spółki budowany także przez pana Kitlińskiego". Zdaniem Damiana Knury, list idealnie pasuje do stylu zarządzania Kazimierza Kitlińskiego, który miał opierać się na "zastraszaniu, obrażaniu oraz wszczynaniu wojenek".

Do tematu wrócimy w kolejnym numerze "Nowin Raciborskich". 


Strata PKS za rok 2018 wyniosła 301 tys. zł

– Maleją przychody z przewozów pasażerskich, spada sprzedaż biletów miesięcznych, rosną koszty paliw oraz wynagrodzeń – informuje prezes spółki Damian Knura. Powiat zawarł pod koniec listopada 2018 r. umowy na świadczenie przez PKS w Raciborzu usług publicznego transportu zbiorowego na terenie całego powiatu raciborskiego z wszystkimi gminami. – Zapewnia to stabilność finansowania oraz działania spółki na lokalnym rynku – informują w starostwie.

Pierwszy kwartał 2019 r. PKS zakończył wynikiem dodatnim na poziomie 100 tys. zł. Poza ziemią raciborską przewoźnik obsługuje również trasy w powiecie rybnickim, wodzisławskim, kędzierzyńsko-kozielskim i głubczyckim, ma zagwarantowane dofinansowanie do nierentownych kursów oraz zwiększył liczbę usług świadczonych komercyjnie szczególnie w zakresie przewozów pracowniczych. – Niestety, wynik za pierwszy kwartał, choć pozytywny, nie jest wyznacznikiem dla całego roku – informuje prezes Knura. Zagrożeniem dla wyniku obecnego kwartału jest załamanie sprzedaży biletów miesięcznych szkolnych, które PKS odnotował w kwietniu i maju. Powodem były: strajk nauczycieli, okres świąteczny, długi weekend majowy oraz matury. Taka tendencja ze względu na okres wakacyjny utrzyma się do końca sierpnia.

Ludzie:

Adam Hajduk

Adam Hajduk

inspektor ds. inwestycji w gminie Rudnik, były Starosta Raciborski

Andrzej Chroboczek

Andrzej Chroboczek

Radny Powiatu Raciborskiego.