Czwartek, 21 października 2021

imieniny: Urszuli, Hilarego, Celiny

RSS

Patrol

Mieszkańcy wciąż żyją w strachu. Seryjnemu podpalaczowi z Czerwionki grozi do 15 lat pozbawienia wolności [UWAGA TVN]

06.09.2021 14:00 | 0 komentarzy | NM

W zeszłym roku Czerwionką wstrząsnęła seria podpaleń zabytkowych familoków. Choć podpalacz, 30-letni Rafał T. został schwytany przez policję i grozi mu do 15 lat pozbawienia wolności, mieszkańcy, których dotknęły pożary, wciąż zmagają się z traumą.

Mieszkańcy wciąż żyją w strachu. Seryjnemu podpalaczowi z Czerwionki grozi do 15 lat pozbawienia wolności [UWAGA TVN]
foto. arch.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Mieszkańcy wciąż żyją w strachu. Seryjnemu podpalaczowi z Czerwionki grozi do 15 lat pozbawienia wolności [UWAGA TVN]

Do sprawy wrócili reporterzy programu Uwaga TVN, w którym zebrali oni wypowiedzi mieszkańców Czerwionki oraz przedstawicieli instytucji. Reportaż wyemitowano 4 września. Materiał można zobaczyć w serwisie programu Uwaga TVN. 

– Nawet jeśli ktoś poniesie karę za to, co się stało i poniesie konsekwencje, to nic nie odwróci już tego, co się stało. To zostało w nas, wciąż jest żywe i tak będzie. Na dźwięk straży pożarnej cały czas pojawia się niepokój. Teraz jest dobrze, bo on jest w areszcie, ale co będzie, jak on wyjdzie? – mówi Aleksandra Szymura.

Do serii ataków doszło w 2020 roku w miejscowości Czerwionka-Leszczyny. Najbardziej ucierpiały budynki przy ulicy Hallera i Wolności. Wszystko zaczęło się od dachów, a potem rozprzestrzeniło się na całe budynki. Ludzie wybiegali na dwór w samych piżamach, niektórzy nawet w bieliźnie. Byli przerażeni, nie mieli pojęcia, co się dzieje. Część z nich straciła mieszkania.

– Mąż powiedział, że dach nam się pali. Szybko zadzwoniliśmy po straż pożarną. Pani, która przyjmowała zgłoszenie, powiedziała, że wiedzą już, że jest pożar i są już tam strażacy. Nikt na początku nie skojarzył, że tam jest więcej niż jeden pożar – ponownie wspomina Aleksandra Szymura, jedna z ofiar podpalacza.

– Chciałam już iść spać, ale wybiło nam korki. Mąż wyszedł na klatkę, a tam pożar, ogień był wszędzie. Wszyscy w szoku, wyskakiwaliśmy w tym, w czym byliśmy. Syn wybiegł w samych spodenkach – dodaje Beata Maciejewska.

Kim był podpalacz? Dlaczego to zrobił?

Podczas poszukiwania sprawcy zdarzenia, współpracował ze sobą Oddział Policji z Czerwionki, Wydział Kryminalny z Katowic, a także Rybnicka policja.

Podpalaczem okazał się 30-letni Rafał T., który już w 2018 roku został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata za 8 podpaleń. Tym razem grozi mu aż 15 lat więzienia.

Co ciekawe, sprawca za każdym razem z boku obserwował wszystkie pożary, a podczas jednego z nich pomagał strażakom gasić ogień. Jeszcze bardziej zadziwiające jest to, że podpalał głównie miejsca, w którym mieszkali lub pracowali jego znajomi, a nawet córka chrzestna.

– Bywał u nas dzień w dzień, czasem nawet częściej. Trochę mnie to nawet denerwowało, nie ukrywałam tego przed nim. To był nasz przyjaciel. Jestem w szoku, że on mógł podpalić dom swojej córki chrzestnej [...] Miesiąc przed pożarem zamówiliśmy pizzę. Pan, który ją przywiózł, ostrzegł nas, że mamy pod drzwiami rozlaną benzynę. Gdyby nie on, to nie wiem, czy on by nas już wtedy nie podpalił. – wspomina Beata Maciejewska, która, jak się okazuje, doskonale znała Rafała T. i nie podejrzewała, że przyjaciel rodziny byłby w stanie zrobić coś takiego.

– W miejscowości obok spłonął zakład tapicerski. Syn przyjaciela tego podpalacza miał tam praktyki, na które on go zawoził i z nich odbierał. Ciężko uwierzyć w takie przypadki i zbiegi okoliczności – przypomina Aleksandra Szymura.

Czy Rafał T. może być niepoczytalny?

Śledczy są zdania, że osobowość trzydziestolatka może być zaburzona. Uważają, że zrobił to, ponieważ potrzebuje uwagi od społeczeństwa, a poza tym odczuwał potrzebę rozładowania silnych emocji i to właśnie dlatego zdecydował się na podpalenie budynków i samochodów.

Z początku okazał wielką skruchę. Nie wiedział i nie rozumiał, dlaczego to zrobił. Płakał i przepraszał, trudno mu było znaleźć odpowiednie słowa, by opisać całą sytuację.

Jednak jego zachowanie uległo zmianie po kilku miesiącach.

- Po kilku miesiącach mamy całkowitą zmianę jego zachowania. Zaprzecza, że cokolwiek zrobił, wypiera się zeznań. Mówi, że policja nie ma żadnych dowodów – podkreśla Malwina Pawela-Szendzielorz z Prokuratury Rejonowej w Rybniku.

Takie zachowanie może wskazywać na to, iż mężczyzna faktycznie może mieć problemy natury psychicznej, jednak śledczy nie mają całkowitej pewności.

Prokuratura uważa również, że nie ma jednoznacznych oznak tego, że mężczyzna może być piromanem.

Choć aktualnie mężczyzna nie przyznaje się do winy, prawdopodobnie kilka następnych lat spędzi w więzieniu.