Poniedziałek, 25 stycznia 2021

imieniny: Tatiany, Miłosza, Pawła

RSS

Patrol

Epidemia koronawirusa:

Nowe osiedle strachu - od pół roku mieszkają z duszą na ramieniu

12.01.2021 09:37 | 13 komentarzy | ska

Osoby, które w czerwcu 2020 roku miały możliwość wprowadzenia się do nowych mieszkań czynszowych w Żorach przy ulicach Orlej, Sokolej i Jastrzębiej, opowiedziały nam o swoich problemach, związanych z działalnością przestępczą w tym rejonie. Okazuje się, że mieszkanie w nowych lokalach wcale nie jest tak kolorowe.

Nowe osiedle strachu - od pół roku mieszkają z duszą na ramieniu
Nowe mieszkania czynszowe sąsiadują ze starymi blokami na os. Pawlikowskiego.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Nowe osiedle strachu - od pół roku mieszkają z duszą na ramieniu

Najpierw były spore emocje przy losowaniu przydziałów mieszkań czynszowych, które budowane są w Żorach. Chętnych było ponad 1600 osób, a wylosowano 1000 szczęśliwców. Wśród nich znalazły się osoby, które w czerwcu 2020 roku zamieszkały przy Orlej, Sokolej i Jastrzębiej. Jesienią grupa lokatorów zgłosiła się do naszej redakcji, bo mają już dość życia w strachu. - Nie wiemy, jak weryfikowano osoby, które otrzymały mieszkania, ale wiemy z autopsji, że w mieszkaniach naszych sąsiadów odbywa się proceder handlu dopalaczami lub narkotykami. Dlatego w budynkach pojawiają się szemrane osoby, a co gorsza drzwi są zostawiane otwarte, aby klienci dilerów mogli swobodnie wejść. Bywa tak, że boimy się wyjść na korytarz, a zdarzają się sytuacje, że osoby postronne próbują wejść do naszych mieszkań – mówi nam pani Kasia, która jako pierwszazgłosiła się do naszej redakcji, aby nagłośnić problem. Lokatorzy mieszkań mają często rodziny wielodzietne. - Boimy się o nasze dzieci, bo nie wiadomo co może przyjść do głowy narkomanom na głodzie. Problem jest też z garażami, bo tam pojawiają się osoby postronne, które mogą ukraść lub zniszczyć nasze mienie, a ponadto doprowadzają do uruchamiania czujników dymu. Straż interweniowała już kilkakrotnie, a za każdym razem był to fałszywy alarm. Mamy obawy, że w końcu to nas, lokatorów obciąży się kosztami bezpodstawnych wezwań – tłumaczy pani Iwona, również zamieszkująca nowe osiedle. Problemem są także samochody, które parkowane są w miejscach niedozwolonych, a przez to blokują drogi pożarowe. W komórkach lokatorskich natomiast lokują się bezdomni. - Wraz z nastaniem zimnych dni, zmieniło się "przeznaczenie" komórek z placu zabaw na noclegownię z elementami meliny – napisał do nas pan Marcin, podkreślając, że sprawa była zgłaszana administracji, ale nie przyniosło to żadnego efektu. Lokatorzy ze swoimi obawami odwiedzili również prezydenta Żor, jednak na razie ich problemy nie zostały rozwiązane.

Fałszywe alarmy

Sprawdziliśmy w żorskiej komendzie straży pożarnej oraz Komendzie Miejskiej Policji w Żorach jakie interwencje mundurowi odnotowali w nowych mieszkaniach. - Do końca listopada odnotowaliśmy 10 zgłoszeń z monitoringu, z czego 9 było alarmami fałszywymi na Jastrzębiej, natomiast na Orlej mieliśmy 4 wezwania, z czego dwa alarmy fałszywe – informuje kpt. Andrzej Pilny, zastępca dowódcy JRG Żory. Pozostałe dwa zgłoszenia z ul. Orlej dotyczyły również niepotrzebnych zdarzeń. Jedno wezwanie dotyczyło uruchomienia gaśnicy proszkowej na klatce schodowej w wyniku głupiego żartu, a drugie dotyczyło otwarcia mieszkania na prośbę policji. Warto dodać, że w przypadku zagrożenia pożarowego strażacy każdorazowo podjeżdżają pod 4-piętrowe budynki zestawem 4 samochodów gaśniczych, łącznie z drabiną mechaniczną. Zawsze zaangażowanych jest też od 11 do 14 osób. To za każdym razem powoduje spore koszty akcji.

Interwencje policji

148 interwencji przy Orlej, Jastrzębiej i Sokolej odnotowali natomiast policjanci, a dodatkowe 41 zgłoszeń przyjęli poprzez Krajową Mapę Zagrożeń Bezpieczeństwa. Te drugie dotyczyły nieprawidłowego parkowania samochodów i potwierdziły się w 23 przypadkach. Policjanci najwięcej zgłoszeń odnotowali na Orlej – 79. 23 przypadki dotyczyły awantury domowej, 9 nieprawidłowego parkowania, 8 zakłócania porządku i ciszy. Były też bójki, uszkodzenie samochodów, spożywanie alkoholu w miejscu niedozwolonym oraz wspomniany przez mieszkańców handel środkami odurzającymi, jednak w przypadku dilerki mundurowi interweniowali tylko dwukrotnie. Na ul. Jastrzębiej zanotowano 46 interwencji, z czego najwięcej dotyczyło zakłócania ciszy i porządku, nieprawidłowego parkowania oraz osób nietrzeźwych na klatce schodowej. Przy Sokolej natomiast od czerwca do końca listopada zgłoszono 23 zdarzenia, z czego 6 dotyczyło nieprawidłowego parkowania, a 6 kolejnych awantury domowej oraz zakłócania porządku. Była też próba włamania do samochodu.

Monitoring i otwarte drzwi

W Zarządzie Budynków Miejskich zapytaliśmy o monitoring w budynkach i ewentualne możliwości poprawy bezpieczeństwa. - Na budynkach przy ul. Orlej 1, 3, 5, 7 oraz Jastrzębia 2 i 4 i Orla 9 i 11 łączenie znajduje się 78 kamer. Kamery obejmują swym zasięgiem klatki schodowe oraz garaż podziemny. Dostęp do zapisów posiada Administrator. Zapis udostępniany jest wyłączenie na wniosek upoważnionych służb (t.j. Policja, Prokuratura) – informuje Mirosława Matuszewska, kierownik działu lokalowego w Zarządzie Budynków Miejskich w Żorach. Czy lokatorzy faktycznie zgłaszali do ZBM problemy? - Jako administrator budynku dostaliśmy informację o osobie bezdomnej dnia 9.11.2020. W tym dniu zostaliśmy również poinformowani o kradzieży w jednej z komórek. W okresie od przekazania budynku tj. 1.06.2020r do ww. zgłoszenia ZBM był kilkukrotnie informowany jedynie o pojedynczych przypadkach zaśmiecania części wspólnych budynku ul. Orla 1,3,5,7. Najemcy kilkukrotnie poprzez wiadomości SMS byli proszeni o zamykanie drzwi wejściowych do klatek, aby osoby z zewnątrz nie miały możliwości wejścia do budynku – wyjaśnia Mirosława Matuszewska. - Pracownik działu administracji kilkukrotnie przeprowadzał wizję w pomieszczeniach komórek lokatorskich i jedynym niepokojącym objawem były pozostawione opakowania po alkoholu w kilku nie zabezpieczonych przez lokatorów komórkach. Fakt ten nie został zbagatelizowany i w konsekwencji wszyscy mieszkańcy, których komórki pozostają otwarte zostali ponownie poproszeni o ich zabezpieczenie we własnym zakresie, zgodnie z zapisami w protokole przekazania mieszkania. Jedyną skuteczną metodą zabezpieczenia budynku przed osobami bezdomnymi jak również wandalami jest zamykanie drzwi i otwieranie ich za pomocą klucza lub indywidualnego kodu dostępu – podkreśla kierownik działu lokalowego. Administracja zauważa, że w budynkach przy Orlej nadal prowadzone są prace wykończeniowe. - Do czasu zakończenia tych prac lokatorzy oraz wykonawcy regularnie zostawiają otwarte i zabezpieczone przed zamknięciem drzwi, na co jako Zarząd Budynków Miejskich nie mamy żadnego wpływu. Nadmienić należy, że drzwi zewnętrzne były z tego powodu wielokrotnie naprawiane – tłumaczą w ZBM.

Problem z dojazdem

Administracja zwraca również uwagę na blokowanie dróg pożarowych – zarówno tych na zewnątrz budynków, jak i wewnątrz. - Drzwi dzielące klatki schodowe z halą garażu na poziomie -1 pozostają otwarte, gdyż droga pożarowa do każdej z klatek, wyznaczona przez Straż Pożarną prowadzi przez bramę garażową, która podczas pożaru otwiera się automatycznie. Problem, z którym borykamy się jako administrator budynku to notoryczne podstawianie drzwi wejściowych do klatek oraz blokowanie ich przed zamknięciem. Takie zachowania prowadzą zarówno do uszkodzeń mechanicznych drzwi jak i umożliwiają wejście do budynku osób nieuprawnionych. W przypadku bramy garażowej, otrzymaliśmy informację, iż osoby z zewnątrz czekają na wyjazd samochodu i wbiegają do garażu przed zamknięciem bramy. Jest to spowodowane faktem, iż najemcy po wyjeździe z garażu od razu odjeżdżają spod budynku nie czekając, aż brama się zamknie – informuje ZBM. Aby dojazd do budynków nie był blokowany, obecnie opracowywany jest projekt zmiany organizacji ruchu z oznakowaniem ulic, co ma uporządkować sposób parkowania samochodów.

Sami chcą działać

- Problemem są lokatorzy, którzy nie zwracają uwagi na to, czy drzwi lub brama są otwarte, a nawet jest im to na rękę. Ale nie możemy dawać się zastraszać i będziemy interweniować w odpowiednich służbach. Pojawił się też pomysł organizacji straży sąsiedzkiej, aby dodatkowo patrolować budynki i garaże. Musimy sobie jakoś radzić, nie widzimy innego wyjścia – podsumowują mieszkańcy w rozmowie z naszym dziennikarzem.

Szymon Kamczyk

Tekst pochodzi ze styczniowego wydania Nowin Żorskich.