Poniedziałek, 2 sierpnia 2021

imieniny: Alfonsa, Kariny, Gustawa

RSS

Niesamowity wyczyn taksówkarza z Raciborza. Przeszedł ponad 550 kilometrów. Zajęło mu to 16 dni

31.05.2021 12:33 | 3 komentarze | żet

- Trzeba robić takie rzeczy, póki jesteśmy jeszcze młodzi - mówi 65-letni Zbigniew Kręcisz z Raciborza.

Niesamowity wyczyn taksówkarza z Raciborza. Przeszedł ponad 550 kilometrów. Zajęło mu to 16 dni
- Dla pewnych widoków warto poświęcić te kilka kilometrów marszu więcej - mówi Zbigniew Kręcisz. Raciborzanin nie raz zboczył z trasy podczas ostatniej wędrówki. Wszystko po to, aby zwiedzić miejsca, których prawdopodobnie już drugi raz nie będzie miał okazji zobaczyć.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Ponad 550 kilometrów liczyła piesza wędrówka, na którą zdecydował się pochodzący z Raciborza Zbigniew Kręcisz. Przejście samotnie Głównego Szlaku Sudeckiego i „bonusowych” 63 kilometrów z Prudnika do Raciborza zajęło 65-letniemu taksówkarzowi 16 dni.

Wyciszenie i radość

Pan Zbigniew jest wielokrotnym uczestnikiem maratonów i ultramaratonów. W 2017 udało mu się zdobyć koronę maratonów w Polsce, na którą składa się pięć takich biegów. Jak sam przyznaje, długie dystanse zaczął biegać stosunkowo niedawno, a swój pierwszy maraton przebiegł w 2016 roku. Pomysł na samotne przejście Głównego Szlaku Sudeckiego zrodził się w jego głowie podczas górskich wędrówek. Wtedy zauważył, że sporo osób przemierza długie szlaki w towarzystwie własnego cienia.

- Podczas takiej samotnej wędrówki, człowiek przede wszystkim może się wyciszyć i cieszyć chwilą. Może również poukładać w głowie natłok spraw. Jeżeli w życiu mamy przykładowo jakieś problemy, czy stresujące sytuacje to jest też sporo czasu na ich przemyślenie oraz szukanie rozwiązań - uważa pan Zbigniew.

Musimy robić takie rzeczy póki jesteśmy jeszcze młodzi. Jutro już będę starszy. Lepiej teraz działać w ten sposób niż wydawać później pieniądze na leki

- odpowiada na pytanie, skąd bierze chęci i siły na takie wycieczki.

Spacery mnie męczą

Główny Szlak Sudecki, to nie pierwsze takie przedsięwzięcie w dorobku Raciborzanina. W zeszłym roku zdołał przejść Szlak Beskidzki. Takie wyprawy wymagają jednak samozaparcia, chęci oraz czerpania z tego radości. Pan Zbigniew twierdzi, że wyjście na szlak najlepiej rozpoczynać wczesną godziną. - Budzę się bez budzika, bo nogi same już chcą iść po godzinie piątej rano - mówi raciborzanin.

Górskie wędrówki dają panu Zbigniewowi tyle satysfakcji i radości, że spacerowanie po miejskich chodnikach jest dla niego sporym wyzwaniem. - Biegam nawet po sto dwadzieścia kilometrów, ale nic mnie tak nie męczy jak spacer po mieście. Czasem żona podczas spaceru mówi mi „Gdzie Ty tak gonisz?”, na co ja odpowiadam, że im wolniej tym gorzej – mówi raciborzanin.

Na pana Zbigniewa w niedzielne popołudnie na raciborskim rynku czekał Dawid Wacławczyk. Wiceprezydent pogratulował mu najnowszego osiągnięcia i w dowód uznania wręczył przygotowany specjalnie na tę okazję tort. Jak wiemy z relacji pana Zbyszka, tort wyglądał wspaniale, a smakował jeszcze lepiej. Tort został przygotowany przez raciborskich cukierników z firmy I Torty.

Na pana Zbigniewa w niedzielne popołudnie na raciborskim rynku czekał Dawid Wacławczyk. Wiceprezydent pogratulował mu najnowszego osiągnięcia i w dowód uznania wręczył przygotowany specjalnie na tę okazję tort. Jak wiemy z relacji pana Zbyszka, tort wyglądał wspaniale, a smakował jeszcze lepiej. Tort został przygotowany przez raciborskich cukierników z firmy I Torty.

źródło: UM Racibórz, oprac. ż