Poniedziałek, 20 maja 2019

imieniny: Bazylego, Bernardyna, Bronimira

RSS

28.04.2019 07:00 | 1 komentarz | red

Ksiądz Jan Szywalski o tym dlaczego warto wybrać się do Kamienia Śląskiego (miejscowość niedaleko Góry św. Anny).

Apteka Pana Boga
Pałac w Kamieniu Śląskim (fot. Paweł Grzywocz, wikipedia.org, CC BY-SA 2.5)
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Kamień Śląski to miejscowość koło Góry św. Anny, jedno ze znaczniejszych miejsc w naszej opolskiej diecezji, przyciągające pielgrzymów i turystów. Stąd pochodzi, jedyny na razie święty kanonizowany Górnego Śląska, św. Jacek Odrowąż. Na miejscu jego urodzenia wznosi się wspaniały pałac z kaplicą ku jego czci. Tuż obok zaś, jakby na zapleczu, są budynki ośrodka rehabilitacyjnego Sebastianeum Silesiacum, miejsce reparacji nadszarpniętego zdrowia. Można go nazwać ośrodkiem ekolecznictwa, bo opiera się bowiem wyłącznie na siłach natury, nie ma chemii, tabletek, zastrzyków, ale za to są zioła, jest woda, ruch, masaże – czyli lecznictwo metodą ks. Sebastiana Kneippa.

Nieco historii

Zamek należał przed wojną do rodziny Strachwitzów. Ponieważ ich ród wywodził się z Odrowążów, który wydał ongiś św. Jacka, każdy pierworodny syn otrzymywał na chrzcie św. imię Jacek czy Hiacynt. W 1945 r. właściciele zamku uciekli przed zbliżającym się frontem na Zachód i już tu nie wrócili. Władza Ludowa naturalnie pałac upaństwowiła i urządziła w nim wpierw Dom Dziecka, później obiekt oddała wojsku. Stacjonowało tu wojskowe lotnictwo radzieckie. Obok był pas startowy i z hukiem wznosiły się w powietrze ponaddźwiękowe myśliwskie migi. Pałac wnet był zdemolowany, wyszabrowany, a na końcu podpalony. Przez dłuższy czas była to smutna ruina zarastająca drzewkami i krzewami.

Odbudowali pałac w trzy lata

Po zmianie ustroju wojewoda opolski zaproponował biskupowi Nossolowi nabycie obiektu na rzecz diecezji za symboliczną złotówkę, mając na uwadze właśnie to, że jest miejscem urodzenia św. Jacka. Arcybiskup Nossol wahał się, doradcy byli przeciwni, ale w końcu, ufając w pomoc św. patrona miejsca, zaryzykował. W ciągu trzy i pół roku zamek został odbudowany. Ile było tam osobistego wkładu biskupa Nossola i jego hojnych przyjaciół z Zachodu, a ile ofiarnego współudziału w odbudowie zapalonych pomocników, a także pomocy z góry, tego już nikt nie policzy. Pracami niezwykle sprawnie kierował ks. prałat Albert Glaeser. Na jubileusz 400-lecia kanonizacji św. Jacka zamek z kaplicą ku jego czci, był „odstawiony” i 14 sierpnia 1994 r. mógł być poświęcony. Dokonał tego kard. Joachim Meissner, arcybiskup Kolonii, przyjaciel abpa Nossola, rodem zresztą ze Śląska.

W następnych latach przyszła kolej na odbudowę gospodarczych zabudowań na zapleczu pałacu. W 2002 r. otworzył swe drzwi rehabilitacyjny ośrodek Sebastianeum Silesiacum.

Metoda lecznicza ks. Sebastiana Kneippa

Ks. Kneipp był zwykłym niemieckim proboszczem w Wörishofen (1821–1897). Zajmował się nie tylko zdrowiem dusz swych parafian, ale też zdrowiem ich śmiertelnych ciał. Wierzył w naturalne siły organizmu oraz w to, że na każdą chorobę można znaleźć lecznicze zioło w „aptece Pana Boga”.

Pięć filarów metody leczniczej ks. Kneippa

Ogólnie biorąc metoda Kneippa opiera się na pięciu podstawach:

1. Zdrowe odżywianie. Każdy kuracjusz Sebastianeum stwierdza, że jedzenie tu jest „swojskie”, domowe; smaczne, ale bez wyszukanych specjałów, czyli dają co tradycyjnie na Śląsku się gotuje i lubi, oraz co ogrody czy sady oferują. Można się tu uczyć zdrowego odżywiania.

2. Ziołolecznictwo. Ks. Kneipp uważał, że na każdą chorobę rośnie zioło lecznicze. Wchodząc do Sebastianeum czujemy zapach mięty, eukaliptusa czy siana, trochę tak, jakbyśmy byli na łące – to opary kąpieli i okładów leczniczych. Uczmy się korzystania z naturalnej apteki Pana Boga zanim będziemy zmuszeni do łykania tabletek i brania zastrzyków!

3. Ruch. W Sebastianeum zaprasza się codziennie ochotników do gimnastyki porannej, zaleca się spacery po zamkowym parku, albo po rozległych łąkach aż po daleki lasek. Wypożyczać można rowery a nawet usiąść na koniu. Zachęca się do kontynuacji czynnego sposobu życia.

4. Hydroterapia czyli wodolecznictwo. Proboszcz Kneipp wierzył w naturalne siły naszego organizmu i uważał, że można je uaktywnić przez kąpiele i masaże wodne. Zimna woda zmusza krew do lepszego krążenia, ta zaś rozbudza chorobliwe, ospałe organy do życia. Bodajże początek sławy dało ks. Kneippowi przywrócenie zdrowia chorej kobiecie, matki kilkorga dzieci, przez medyków już skazanej na śmierć, gdy zanurzał ją na przemian raz w ciepłej, to znów w zimnej wodzie i tak zmusił na nowo krew do krążenia. W Kamieniu Śl. jest basen do pływania, są wanny z kąpielami aromatycznymi i masażem, są okłady zimne lub gorące na reumatyczne członki, są natryski. Dużo można podpatrzeć i dalej stosować w domu.

5. Równowaga duchowa Ks. Kneipp nie byłby kapłanem, gdyby nie uwzględnił duchowej strony człowieka. „W zdrowym ciele, zdrowy duch”, ale i odwrotnie: zdrowy duch pomaga w utrzymaniu zdrowia ciała. Równowaga duchowa, pewien optymizm, ufne patrzenie w przyszłość, wolność od nałogów, uporządkowany kontakt z Bogiem – to dobre podparcie dla zdrowia i dobrego samopoczucia. Człowiek jest jednością psychofizyczną. W centralnym miejscu Sebastianeum jest piękna nastrojowa kaplica; zawsze otwarta zaprasza do modlitwy i medytacji. Codziennie wieczorem jest msza św. i możliwość wyspowiadania się, i wielu ze spowiedzi św. korzysta.

Post Daniela

W Kamieniu Śl. jest również możliwość uczestnictwa w bardzo radykalnej kuracji oczyszczającej zwanej Postem Daniela. Nazwa ma związek z biblijną postacią proroka Daniela, który jako młodzieniec był uprowadzony do niewoli babilońskiej i tam został dołączony do grupy najbliższych sług króla. Mając prawo do stołu królewskiego, zarówno on jak i jego towarzysze jako Żydzi nie chcieli się kalać potrawami, których im prawo mojżeszowe zabraniało i zażądali, by im podawano tylko jarzyny. Dla próby ich dozorca zgodził się na dziesięć dni takiej diety. Po tej próbie wygląd Daniela i jego towarzyszy był lepszy od innych i tak już pozostało.

Podobnej dziesięciodniowej diecie poddają się uczestnicy kuracji Postu Daniela. Do jedzenia dostają tylko jarzyny i niesłodkie owoce. Nie jest to głodówka, ale jednak trzeba się zmagać ze swoimi słabościami i przyzwyczajeniami. Silna wola i praca nad sobą jest w to wkalkulowana i jest elementem tego postu. Trzeba wytrwać, by móc doznać uzdrawiającego działania tej diety przywracającej równowagę duszy i ciała. Gdy organizmowi brakuje substancji budulcowych, zaczyna trawić chore tkanki i regenerować uszkodzone, przemieniając je w glukozę potrzebną zwłaszcza dla pracy mózgu. Podczas kuracji wydalane są nagromadzone w organizmie toksyny, czyli następuje jego samooczyszczenie. Efekt? Mniej wagi, więcej harmonii.

Ten typ kuracji jest zalecany osobom cierpiącym na otyłość, cukrzycę, choroby wieńcowe, układu pokarmowego, zwyrodnienia stawów i na choroby neurologiczne. Przywracać ma kondycję organizmu, przeciwdziałać skutkom niezdrowego stylu życia w myśl zasady: „lepiej zapobiegać niż leczyć”.

Ks. Albert Glaeser, dyrektor Sebastianeum, który zwykle sam prowadzi grupy postu Daniela, jest bardzo uduchowionym kapłanem i łączy kurację z rekolekcjami. Oczyszczeniu ciała powinno bowiem towarzyszyć oczyszczenie duszy, bo i w niej zbierają się toksyczne elementy.

Warto zwiedzać

Zachęcam do zwiedzania Kamienia Śl., choćby po to, by pomodlić się do św. Jacka w kościele parafialnym lub zamkowej kaplicy. Warto przejść się po parku zamkowym i spojrzeć na imponującą sylwetkę pałacu. Następnie zaglądnąć do ośrodka rehabilitacyjnego Sebastianeum Silesiacum i ewentualnie o nim zasięgnąć informacji (dostępne są też w internecie).

Przypadkowo możemy spotkać arcybiskupa – seniora Alfonsa Nossola na jego codziennej, dłuższej przechadzce. Mimo swoich 87 lat jest sprawny fizycznie i duchowo. Dobra to reklama dla obiektu.

ks. Jan Szywalski