Niedziela, 21 kwietnia 2019

imieniny: Anzelma, Bartosza, Konrada

RSS

Wywiad z kapelanem raciborskiego więzienia i proboszczem Samborowic

19.08.2018 07:00 | 0 komentarzy | red

Ks. Zbigniew Gajewski (na zdj.) odchodzi z Samborowic. W ciągu 17 lat posługi zdołał zaskarbić sobie serca wiernych, dzięki czemu dziś żegna go cała wieś... Polecamy wywiad z tym niezwykłym proboszczem i kapelanem Zakładu Karnego w Raciborzu.

Wywiad z kapelanem raciborskiego więzienia i proboszczem Samborowic
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Ks. Zbigniew Gajewski jest 17 lat proboszczem w podraciborskiej wsi Samborowice, a równocześnie kapelanem w raciborskim Zakładzie Karnym. W sierpniu, na mocy dekretu biskupa opolskiego, ma przenieść się do podopolskiej parafii w Sławicach. Tam, podobnie jak w Raciborzu, ma podjąć posługę duchową wśród więźniów w opolskim zakładzie oraz być koordynatorem duszpasterstwa więźniów w całej naszej diecezji. To swoisty awans i dowód zaufania jego osoby.

– By zostać kapelanem Zakładu Karnego nie trzeba chyba być wpierw więźniem. Jak Ksiądz wszedł do tej specyficznej posługi duszpasterskiej?

– Ks. Zbigniew Gajewski: Moje kapłaństwo związało się z więziennictwem gdy byłem wikarym w Strzelcach Opolskich (1995-2000). W tamtejszym więzieniu kapelanem był ks. Józef Krawiec, a wcześniej ks. Lothar Rostek. Czasem go zastępowałem. Odprawiałem mszę św. w świetlicy więziennej dla sporej grupy ok. stu skazanych. Tam spotkałem się z kapelanem opolskiego więzienia ks. Tadeuszem Słockim, odpowiedzialnym za całokształt duszpasterstwa więziennego w naszej diecezji, który przedłożył mi propozycję, bym objął funkcję kapelana w więziennego w Raciborzu. „Miałeś pewne kontakty z więzieniem w Strzelcach Op. - powiedział mi - więc znasz specyfikę tej posługi”. Po rozważeniu i zasięgnięciu pewnych porad, zgodziłem się. W sierpniu 2000 r. przyszedłem do Raciborza i zamieszkałem w parafii Najśw. Serca PJ, gdzie proboszczem był wtedy ks. Alojzy Jurczyk.

– Tu chciałbym dopowiedzieć, że w czasach PRL-u, ks. Jan Post, wtedy proboszcz „okrąglaka”, dochodził również do raciborskiego więzienia i był bodajże jedynym kapelanem więziennym w całej ówczesnej socjalistycznej Polsce. Po nim do więzienia chodził ks. Pieczka, a po jego śmierci ks. Porwol, proboszcz starowiejski, a później ks. Szeliga.

– Z początku mego pobytu w Raciborzu miałem zajęcia także w Zakładzie Poprawczym, ale tylko przez kilka miesięcy. W 2001 r. zostałem proboszczem w Samborowicach. Od tego czasu łączę dwa zadania: jestem proboszczem i kapelanem więzienia.

– Które zadanie jest trudniejsze?

– Bycie kapelanem więzienia jest czasochłonne. Jestem tam zatrudniony na pół etatu, na dwadzieścia godzin tygodniowo.

– Czy jest Ksiądz tam w każdą niedzielę?

– Oczywiście, ale zaczynam niedzielną mszę św. już w czwartek; jest bowiem wiele oddziałów i grup, które nie mogą się spotykać.

– Czy wszyscy więźniowie mogą uczestniczyć we mszy św.?

– Prawie wszyscy. Są pewne osoby izolowane. Do nich mogę pójść na osobną rozmowę, mogę ich spowiadać, czy zanieść Komunię św. Jednak to jest wyjątkowo, ogólnie prawie wszyscy mogą brać udział we mszy św. odprawianej od czwartku do niedzieli.