Piątek, 21 września 2018

imieniny: Jonasza, Mateusza, Hipolita

RSS

Viollet obudziła w sobie Motyla

30.06.2018 14:00 | 1 komentarz | eos

Nie można wyzwolić się spod uroku Violetty, kobiety nowoczesnej, ambitnej, a jednocześnie ciepłej, rodzinnej i otwartej na przyjaciół. Nie wiadomo dlaczego, a może właśnie dlatego jej niezwykła zdolność zjednywania sobie ludzi i konsekwencja w realizacji zawodowych celów wystawiona została na próbę. I to bardzo trudną, szczególnie gdy osiąga się wiek 50plus i dotychczas samemu podejmowało się decyzje o wyborze, czy też zmianie miejsca pracy. Tym razem stało się inaczej.

Viollet obudziła w sobie Motyla
Violetta Cieśla już nie boi się otwierać kolejnych drzwi, za którymi czekają na nią nowe wyzwania.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Wybory samorządowe mijającej kadencji wprowadziły zmiany w Urzędzie Gminy w Krzanowicach. – Od początku nowy burmistrz obiecywał, że nie będzie żadnych zwolnień. Nie wskazywały na to również układy między nami. Tym bardziej, że jako osobie nowej, dużo mu pomagałam. Nie spodziewałam się więc, że z dnia na dzień stracę pracę – wspomina była sekretarz Urzędu Gminy Krzanowice Violetta Cieśla, którą zaskoczyła decyzją sprzed trzech lat. Zdziwiło ją, że dostała wypowiedzenie z funkcji sekretarza, natomiast nadal miała pełnić funkcję zastępcy kierownika USC na jedną ósmą etatu. Nie zamierzała jednak pozostać w urzędzie, więc sama zrezygnowała.

Kompetentna, ale niestety 50plus

Pierwszy okres był bardzo trudny, wspierała ją rodzina, poznała swoich prawdziwych przyjaciół. – Osoby, które znałam z urzędu i zaliczałam do ich grona, z dnia na dzień odwróciły się ode mnie. W urzędzie przepracowałam 17 lat, a mało który z pracowników przyszedł pożegnać się czy też podziękować za tyle lat współpracy. I nie mówię o nowej władzy, bo skoro mnie zwolnili, to znaczy, że mnie nie akceptowali – przyznaje.

Pierwsze pół roku to czas rozczulania się nad sobą i refleksji, co dalej robić i gdzie znaleźć pracę, gdy ma się 50plus. – Rzuciłam się w wir konkursów w jednostkach samorządowych, składałam podania, próbowałam szczęścia w prywatnych firmach. Nikt nie miał zastrzeżeń do moich kompetencji, zwykle przeszkodą był wiek – opowiada. Kiedy za każdym razem słyszała „nie”, coraz bardziej „dołowała się”. Zapętlona w swoich problemach, któregoś dnia usłyszała od dzieci, że się zmieniła, że nie jest tą samą osobą. – Mąż poradził mi „rzuć to i zajmij się czymś, co lubisz robić”. Zrezygnowałam więc z konkursów, zaczęłam od relaksującej pracy w ogrodzie, wyjechałam na miesiąc do córki do Kanady. I w końcu postanowiłam, że trzeba iść do przodu – wspomina. Po roku przełamała się i zarejestrowała w urzędzie pracy. Dziś wie, że to był właściwy krok, ponieważ otrzymała tam duże wsparcie. Podjęła studia podyplomowe w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie na kierunku marketing internetowy, a więc zupełnie niezwiązanym z jej dotychczasową profesją. Jako jedna z pierwszych z 30-osobowej grupy studentów, obroniła pracę w pierwszym terminie, zdając egzamin na piątkę.

Obecnie prowadzi własną firmę zajmującą się marketingiem internetowym, tworzy strony internetowe, a także zamierza pomagać osobom w jej wieku, które chciałyby bliżej poznać internet oraz media społecznościowe i nauczyć się korzystać z FB, czy poczty internetowej.

Pisze, co jej w duszy gra

Ponieważ Violetta zawsze miała wiele pomysłów na życie, już w czasie studiów podyplomowych postanowiła stworzyć własny blog Viollet, dla takich, jak ona kobiet. Zaczęła pisać o problemach pań po pięćdziesiątce, o swoich podróżach, a także o tym, co wydarzyło się w jej życiu. Dzieląc się doświadczeniami, pozostała anonimowa do czasu wywiadu w czasopiśmie „Well” redagowanym przez Dorotę Wellman. – Skoro takie pismo wśród milionów innych dostrzegło mój blog, może najwyższy czas się ujawnić. Na krótko przez rozmową z dziennikarką w Warszawie podpisałam go z imienia i nazwiska oraz zamieściłam swoje zdjęcie. Kilka osób na Facebooku pogratulowało mi, znajomi byli podekscytowani, a ja w euforii – wspomina ze śmiechem.

Nie zamierzała na tym poprzestać. Ponieważ zawsze była fanką sportu, a nawet prowadziła własne studio fitness, aby dojść do formy po przeżyciach, zaczęła ćwiczyć, a ostatnio z pasją jeździć na rowerze. Skoro aktywność fizyczna pomaga w stresie czemu nie zarazić nią innych? Od jesieni ub.r. prowadzi zajęcia dla kobiet 50plus, pod nazwą „Obudź w sobie Motyla”. Stworzyła też stronę o tym samym tytule, która jest integralną częścią bloga Viollet.pl.