Poniedziałek, 1 czerwca 2020

imieniny: Jakuba, Hortensji, Gracjany

RSS

Z wizytą u św. Urbana

20.05.2016 06:32 | 0 komentarzy | woj

Wywiad z Hubertem Kaszą, mieszkańcem Tworkowa, kościelnym w parafii św. apostołów Piotra i Pawła, wieloletnim samorządowcem gminy Krzyżanowice, głównym organizatorem festynu przy kościółku św. Urbana.

Z wizytą u św. Urbana
Kaplica św. Urbana, Hubert Kasza z żoną Matyldą przed swoim domem w Tworkowie, wnętrze kaplicy
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

– Od kiedy jest pan kościelnym i co zdecydowało, że nim pan został?

– Pomagam w kościele od 55 lat. Kiedy miałem 12 lat byłem ministrantem. Ówczesny proboszcz ksiądz Teodor Wlocka, pewnego dnia wręczył mi klucze do kościoła i kazał przyjść rano otworzyć kościół. Jako młody chłopak nie dałbym sobie sam rady, więc pomagali mi rodzice. Trzeba było codziennie otworzyć kościół przed poranną mszą świętą o godz. 6.15, wieczorem zamknąć. Te obowiązki przez wszystkie lata musiałem godzić ze szkołą, pracą i życiem prywatnym. Na szczęście zawsze mogłem liczyć na pomoc rodziny i żony. W ciągu tych lat nigdy nie byłem na urlopie, tylko raz na krótkich odwiedzinach u syna w Niemczech. Nie pamiętam żebym kiedykolwiek spał do 10.00 rano, tak jak dziś lubią młodzi.

– Co robi kościelny?

– Poza przygotowaniem do mszy świętej i nabożeństw, utrzymuję porządek wokół kościoła. Od maja do października każdego 13 dnia w miesiącu nasz proboszcz odprawia nabożeństwa fatimskie, które wymagają odpowiedniego przygotowania. Poza tym jest sporo prac gospodarczych. Co roku z radą parafialną organizujemy festyn na Urbanku, który wymaga sporego wysiłku. Moja praca to na pierwszym miejscu służba Bogu, na drugim pomoc proboszczowi, a na trzecim wiernym.

– Czy nadal się pan interesuje samorządem? Jakie ma pan inne hobby?

– Przez 16 lat byłem radnym w naszej gminie. Teraz wystarczy mi działalność w radzie parafialnej. Od zawsze byłem też związany z piłką nożną. Kiedyś byłem bramkarzem LKS Tworków, dziś jestem tylko kibicem. Mam swoje trzy ulubione drużyny: LKS Tworków, Górnik Zabrze i Bayern Monachium.

– Co jest wyjątkowego w procesji i festynie św. Urbana w Tworkowie?

– Festyn odbywa się po raz dziewiąty. Ma nas wspomóc w pozyskiwaniu środków na remont dachu na domu parafialnym. Już sama organizacja jest kosztowna. Na tym terenie nie ma prądu więc potrzebny jest agregat. Procesja odbywa się od bardzo dawna, pamiętają już ją najstarsi mieszkańcy. Przed wojną brali w niej udział mieszkańcy wszystkich okolicznych wiosek, przychodzili również z Czech. W czasach komuny tego zabroniono i tylko mieszkańcy Tworkowa mogli brać w niej udział. Teraz znów to się zmienia i wracamy do tych dawnych tradycji. Nasz proboszcz, ks. Piotr Tkocz uważa, że festyn ma być okazją do rodzinnych spotkań, rozmów i integracji. Przy okazji można się wspólnie pobawić. Nie ma przeszkód, żeby obok kaplicy trwała kulturalna zabawa. Jedni się tu modlą, inni bawią, a wszystko w zgodnie i porządku. Poza tym jest to bardzo wyjątkowe i często odwiedzane miejsce.

– Więc Urbanek żyje także poza festynem i procesją?

– Bardzo wiele osób bierze tu ślub, szczególnie wiosną i jesienią, niektórym kojarzy się to miejsce z Castel Gandolfo. Kiedyś nawet młoda para przyjechała z Dubaju. W pogodne dni, co niedzielę można tu spotkać całe rodziny poruszające się na rowerach oraz osoby uprawiające nordic walkig. Grupa Charytatywna organizuje m.in. spotkania dla niepełnosprawnych z naszej gminy. Warto przypomnieć, że kiedyś była tu osada „Brzeziny”. Kiedyś było tam pięć domów. Jako młody ministrant jeździłem tam z księdzem proboszczem na kolędę w saniach. Ludzie przedtem mieli tylko studnie, nie mieli prądu i tak mieszkali.

– Czy zna pan jakieś inne, mało znane historie związane z Urbankiem?

– Legenda mówi, że prowadzi tu podziemne przejście z zamku w Tworkowie. 100 metrów od Kaplicy św. Urbana znajduje się wyjście z tunelu. Lecz jest przykryte dużym głazem, który zgodnie z legendą ma się obniżać. Inną ciekawostką jest list z roku 1964, który znaleźliśmy podczas remontu dachu na Kaplicy św. Urbana. Był schowany w więźbie dachowej, napisany po niemiecku. Został tam umieszczony przez tworkowskiego cieślę, który naprawiał wtedy więźbę w wieży. W liście prosił znalazcę aby się za niego pomodlić. Oczywiście spełniliśmy jego prośbę.

– A gdyby miał pan milion złotych?

– 50 tysięcy ofiarowałbym na potrzeby kaplicy na Urbanku. Doprowadziłbym tam prąd, który na dzień dzisiejszy jest tam potrzebny, a jakby coś zostało to bym pojechał na prawdziwy, wymarzony dwutygodniowy urlop z całą rodziną.


Krótka historia kościółka św. Urbana w Tworkowie

Święty Urban rządził stolicą Piotrową w latach 222 – 230 kiedy kościół dzieliła schizma. W średniowieczu był jednym z bardziej popularnych świętych, skojarzonym głównie z rolnikami. Na Śląsku w jego dzień (25 maja) od dawna błogosławiono pola i błagano o urodzaj.

Kościół w Tworkowie, według legendy, powstał na miejscu dawnej pogańskiej świątyni. Została ona spalona, ale pomimo tego działał tu stary kapłan, który siał nienawiść do chrześcijaństwa, sprowadzając na okolice różne klęski żywiołowe i nieurodzaj. Gdy się o tym dowiedziały władze kościoła, postanowiono żeby zbudować tu kościół chrześcijański. Świątynię oddano w opiekę św. Urbana. Według legend, już w tych wczesnych wiekach rozpoczęto pielgrzymki do tego miejsca.

Z pewniejszych źródeł ks. Weltzla wiadomo, że ks. Kulig, który przybył do Tworkowa w 1687 r. zastał ów kościół w ruinie i go odbudował. Drewniany kościół ks. Kuliga po 70 latach również chylił się ku upadkowi. Już go rozebrano aby wykorzystać budulec i postawić od nowa, kiedy w Tworkowie spłonęła stodoła z owczarnią. Materiał z kościoła zabrano do odbudowy obiektów gospodarczych. Dopiero w 1779 r. ukończono budowę nowej, murowanej świątyni, która przetrwała do dziś. Podczas wojny zniszczeniom uległ głównie dach kościoła. Ostatni wielki remont przeprowadzono w obiekcie w 2006 r. Wokół kościółka, już sto lat temu znaleziono prehistoryczne urny.


Program IX festynu rodzinnego „W gościnie u św. Urbana” 21 – 22 maja, przy kaplicy św. Urbana w Tworkowie. Na miejscu liczne atrakcje dla dzieci, bufet, grill, napoje i kołacz.

Sobota

17.00 msza św. przy kaplicy

19.00 występ zespołu Fest i zabawa taneczna  z grupą Tirol Band

Niedziela

8.30 procesja spod kościoła parafialnego

10.00 suma odpustowa i nabożeństwo majowe

13.00 występ Gminnej Orkiestry Dętej

14.00 – 15.00 występy młodych talentów

15.00 program dla dzieci z niespodziankami

17.00 występ gwiazdy telewizji TVS Kola i Jula

19.00 losowanie cegiełek

19.30 zabawa taneczna z zespołem Prestige