środa, 23 września 2020

imieniny: Bogusława, Tekli, Liberta

RSS

Kultura

W Raciborzu przybywa chorych na ospę. Władze apelują o szczepienia

09.08.2020 07:00 | 0 komentarzy | żet

Zagrożenie epidemią ospy w Raciborzu, kara dla zabójcy gospodyni z Wojnowic, utonięcie raciborskiego muzyka w Odrze, tajemniczy pożar w miejscowym więzieniu i odkrycie pozostałości pogańskiego cmentarzyska przy ulicy Cegielnianej – to tylko część spraw opisanych na łamach Nowin równo sto lat temu. Zapraszamy do lektury, która jest jak podróż w czasie do Raciborza i okolic w sierpniu 1920 r.

W Raciborzu przybywa chorych na ospę. Władze apelują o szczepienia
Zdjęcie poglądowe (Pan American Health Organization/flickr).
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Racibórz • 4 sierpnia 1920 r.

Lichy interes

Racibórz. Tutejszy sąd ławniczy skazał destylatora Adolfa L. na grzywnę 23 tys. 265 marek, a w razie niezapłacenia kary na więzienie, licząc za każde 15 marek 1 dzień. W grudniu zeszłego roku skonfiskowała władza kryminalna p. L. dwie beczułki spirytusu, przeszwarcowanego z Czech, łącznej zawartości 258 litrów. Spirytus został sprzedany na koszt państwa, a destylatorowi przysądzono tylko 11632 marki odszkodowania.

Oświadczenie księdza Brandysa

W numerze 170 Raciborskiego Anzeigra oraz centrowej „Neue Oberschles. Volkszeitung” znajduje się artykuł zatytułowany „kwiaty polskiej agitacyi”, w którym autor twierdzi, że ks. proboszcz Brandys* w niedzielę 25 lipca zwołał zebrania do Odry i Olsy w powiecie Raciborskim**, że tylko w Odrze udało mu się przemówić, lecz skoro do sali wpadło kilku ludzi Sportvereinu niemieckiego, ze strachu musiał oknem uciec; że potem pojechał do Olsy, tam go znowu przywitali niemieckim śpiewem Sportvereinowcy i dlatego musiał odjechać, a wiec się odbyć nie mógł.

Wobec tego oświadczam, że o zebraniach w wymienionych miejscowościach nic nie wiem, że ja tam żadnych nie zwołałem ani też nigdy zwołać zamyślałem, że artykuł jest zmyślonym i od początku do końca same kłamstwa zawiera.

Ohydne są środki, którymi walczą niemieckie gazety. Że Anzeiger Raciborski posługuje się kłamstwami, aby katolickich, a zwłaszcza polskich księży oczerniać i z błotem zmieszać, do tego jesteśmy przyzwyczajeni, bo to masońska gazeta. Ale że centrowa „Oberschles. Volkszeitung”, gazeta ks. Ultizki kłamstw używa w walce z polskimi księżmi, to rzecz znamienna i przykra. Walka plebiscytowa oślepiła ją i prawie wszystkie centrowe gazety zapominają o tem, co Kościołowi katolickiemu szkodę przynosi. Codziennie bowiem przekonujemy się z centrowych gazet, że duch w nich jest wścieklejszy na Polaków, niż w liberalnych gazetach. Smutna to rzecz, lecz niestety prawdziwa. Jak to pogodzić z pojęciem katolickiem, to już jest ich zagadką.

Autor tego artykułu jest tutaj dobrze znany. Pochodzi z polskich rodziców i stał się zdrajcą swego ludu. Ciekawą, ale zarazem smutną rzeczą jest, że prawie wszyscy agitatorzy, którymi się Niemcy posługują, to zniemczeni Polacy, noszący czysto polskie nazwiska. Niemieckie wychowanie i niemieckie pieniądzy zrobiły z nich zaprzańców. Widocznie rodowici Niemcy wstydziliby się takiej roboty! Smutną to rzeczą, że polski lud tyle ma zaprzańców!

Ludu polski, nie daj się zbałamucić takimi artykułami gazet niemieckich ani agitacyą zaprzańców.

Słuszna i sprawiedliwa sprawa zwyciężyć musi!

Dziergowice, 30 lipca 1920 r.

ks. Brandys, proboszcz.

* Ksiądz prof. Paweł Brandys – powstaniec śląski, proboszcz parafii w Dziergowicach. Zorganizował wraz z młodszym bratem, księdzem Janem samodzielne oddziały powstańcze, tzw. Grupę ks. Brandysa. W czasie plebiscytu udostępniał w Dziergowicach probostwo na narady polskich działaczy.

** Mowa o miejscowościach Odra i Olza w dzisiejszym powiecie wodzisławskim.


Racibórz • 6 sierpnia 1920 r.

Ospa w Raciborzu!

Racibórz. Władza policyjna ostrzega, iż w ostatnim czasie mnożą się wypadki ospy. W Raciborzu samym zaszło 68 takich wypadków. Najlepszym środkiem przeciw tej chorobie jest szczepienie, któremu poddać się powinny zwłaszcza starsze osoby, już dawno nieszczepione. Szczepienia podejmuje się każdy lekarz praktyczny, dla niezamożnych lekarz powiatowy co wtorek i czwartek pomiędzy godziną 9 a 10 przed południem.

Pożar w więzieniu

Racibórz. W środę 4.8 wybuchł o godzinie 5 1/2 rano pożar w tutejszym domu karnym. Ogień rozszerzył się na budynki gospodarcze, objął również kaplicę więzienną. Straże pożarne zlokalizowały pożar, jakie straty powstały, nie zdołano dotąd stwierdzić.

Nowe dzwony

Płonia – Racibórz. W niedzielę 1 sierpnia po południu poświęcał nowe dzwony dla kościoła Franciszkańskiego Wiel. O. prezes Ksawery. Tak wyposażenie kościoła po większej części jest dokończone.

Obywatele Raciborza a szczególnie Płoni cieszą się, że ich dawne życzenie, mieć Ojców u siebie, tak niespodzianie prędko się spełniło. Przed Wielkanocą t. r. kupili Ojcowie Franciszkanie karczmę, tak zwaną „Weinquelle, za 175 000 marek, zaraz po Wielkanocy zaczęli przemieniać salę na kościół a karczmę przebudować na klasztór. Podwyższono ją o jedno piętro, a na nim zbudowano wieżę. Roboty budownicze dokonał p. majster mularski Kaistra. Teraz już dawnej karczmy nie poznać, gdyż wygląda na skromny klasztór. Krzyż kamienny przed nim fundowało „Kółko Rolnicze” z Płoni. Wielki ołtarz sprowadził O. prezes z kościoła Panewnickiego, organy zaś z św. Anny. Drugi ołtarz fundowały matki i żony na wojnie poległych. W dniach następnych na nim postawioną będzie śliczna figura Matki Bolesnej. Choć starą, ale bardzo jeszcze piękną ambonę podarował magistrat Raciborski ze starego kościoła ewangelickiego, a ławki tamztąd tanio sprzedał. Chociaż gospodarze z Płoni za darmo materyały wozili, wszystek piasek i inne materyały darowali, jednak przebudowanie klasztoru bardzo wysoką cenę osiągnęło. Pieniędzy na kościół klasztorny nie potrzebowano, ale leżą nienaruszone, aż kiedyś budowany będzie kościół. Dlatego z wielką wdzięcznością przyjmuje się jałmużny w klasztorze, aby tak ogromne długi popłacić. W każdą niedzielę rano o godz. 6-tej odprawia się mszę św. za dobrodziejów kościoła i klasztoru.

W poniedziałek pierwszy raz obchodzono odpust Porcyunkuli nader uroczyście. Do słuchania spowiedzi byli na pomoc i obcy Ojcowie.

Bandytyzm w rybnickiem

Rybnik. W naszym powiecie rozpanoszył się na dobre bandytyzm. W Gołkowicach napadła zorganizowana banda z 15 chłopa się składająca na dwór i zaczęła rabować. Powiadomiona zielona policya rybnicka posłała oddział na pomoc, co rabusie spomiarkowawszy, uszli niepoznani.

W poniedziałek 2.8 napadło dwóch 20-letnich opryszków na górnika Niemca. Napastnicy spodziewali się u niego większej sumy pieniężnej. Niemiec atoli nie od razu się uląkł drabów, lecz dzielnie się bronił. Gdy się zjawili kamraci napadniętego, uciekli zbóje ku lasom w kierunku Żor.


Racibórz • 9 sierpnia 1920 r.

Cmentarzysko pogańskie

Racibórz. Przy kopaniu fundamentów na gruncie siodłaka Cyconia przy ul. Cegielnianej natrafiono na starożytne urny tj. naczynia gliniane, jakich poganie używali do grzebania nieboszczyków. Niestety wiele z owych pamiątek zostało rozbitych. Wykopano atoli jedną dobrze zachowaną z resztkami kości ludzkich. Gdy przed dwoma latami przy tej samej ulicy stawiano domy, wykopano takie same urny, lecz wtedy nikt nie zwracał na nie uwagi. Widocznie, że w czasach dawnych znajdowało się tutaj cmentarzysko pogańskie.

Zaginął w odmętach Odry

Racibórz. We wtorek 3 sierpnia utopił się w Odrze powyżej mostu łączącego Płonię z Raciborzem, muzyk Schall. Pomimo długich poszukiwań, nie wyłowiono dotąd zwłok.

Pożar zemstą więźniów?

Racibórz. O pożarze w domu karnym krążą pogłoski, że ogień mieli podłożyć więźniowie z zemsty.

Piętnaście lat więzienia za zabójstwo

Wojnowice w Raciborskiem. Sąd przysięgłych w Raciborzu skazał zabójcę Jadwigi Staniekównej, robotnika Roberta Nawratha z Czernicy na 15 lat domu karnego.

Wiec polski

Szardziny, pow. raciborski. W niedzielę 1-go sierpnia odbył się w Szardzinach* wiec polski, na który się licznie nasz lud zebrał, tak mężczyźni jak kobiety. Wiec zagaił zastępca Kom. Pleb. pan Górecki z Szardzin. Następnie przemawiali pan mec. Rostek, ks. prof. Dr Siara i p. Kinowski. Mówcy poruszyli przez piękne słowa serca naszego ludu, za co ich darzono nieskończonemi oklaskami. Piękny wiec zakończono ulubioną pieśnią „Serdeczna Matko”.

Odejście landrata

Rybnik. Landrat** Lukaschik podziękował za urząd i wystąpił ze służby państwowej. Może być, że się uwinął dobrowolnie przed 11 sierpnia.

Niech żyje Polska!

Gorzyczki, pow. raciborski. Na życzenie ludności polskiej urządzono w Gorzyczkach w niedzielę dnia 1-go sierpnia wiec, na który się bardzo licznie słuchacze zebrali. Mówcy pp. Koczwara, Szebesta i p. Cionaka określili w wybitnych słowach położenie Niemiec i Polski, wskazując przy tem na wewnętrzną nędzę Niemiec. Mówcy zapalili serca zebranych, którzy z okrzykiem „Niech żyje Polska!, Niech żyje Górny Śląsk połączony z Polską” swoją zgodność z mówcami okazywali. Wiec zakończył się bardzo pomyślnie i zgodny z życzeniem słuchaczy.

* Mowa o miejscowości Żerdziny.

** Landrat był urzędnikiem administrującym powiatem, reprezentującym interesy rządu.