Niedziela, 23 września 2018

imieniny: Bogusława, Tekli, Liberta

RSS

Kultura

OFF WE GO, czyli ruszamy w nieznane

01.06.2016 16:00 | 0 komentarzy | (q)

11. edycja OFF Festival Katowice odbędzie się w dniach od 5 do 7 sierpnia 2016 roku, w katowickiej Dolinie Trzech Stawów. Od ponad dekady alternatywne serce Europy Środkowej i Wschodniej bije w Katowicach, w stolicy pięknego Województwa Śląskiego – nie dziwi wiec fakt, że to właśnie Katowice zostały Miastem Kreatywnym UNESCO jako Miasto Muzyki. 
OFF to trzy dni z muzyką, która inspiruje, szokuje i bawi, ale też obcowanie ze sztuką, edukacja oraz dbałość o środowisko i propagowanie zdrowego stylu życia. 

OFF WE GO, czyli ruszamy w nieznane
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

OFFowi nie zależy na wpisywaniu się w mainstream, czy zapraszaniu artystów, których utwory odtwarzane są miliard razy na YouTube. Line-up OFFa nie dyskryminuje ani nie faworyzuje żadnych gatunków. Tu najważniejsza jest muzyka i jej jakość. Chcemy, by na OFFie młodzi fani dobrych brzmień mogli na żywo poznać legendy muzyki alternatywnej, a zaprawieni w festiwalowych bojach zorientowali się w jej najnowszych zjawiskach. I sprawiamy, że jest to możliwe jednocześnie. Czekamy na Was wszystkich.

Wśród już potwierdzonych artystów znajdują się m.in.


Anohni 
„Elektronika z ostrymi zębami” – tak o swoim debiutanckim materiale mówi Anohni. Jej głos i charyzma, znane wam doskonale z formacji Antony and the Johnsons, pojawią się w nowym, oryginalnym kontekście, za sprawą albumu nagranego wspólnie z Oneohtrix Point Never i Hudsonem Mohawke, wiodącymi postaciami współczesnej elektroniki. Album „Hoplessness” kontrastuje taneczne rytmy z zaangażowanymi, politycznymi tekstami, poruszającymi takie tematy jak powszechna inwigilacja czy wojenne zastosowanie dronów. W wymiarze scenicznym Anhoni dodatkowo zaskoczy was niespotykaną formułą, w której artystka wciela się w żywy awatar.

Devendra Banhart
Nie da się w kilku zdaniach opisać fenomenu tego wszechstronnego artysty, który swobodnie sięga po dziedzictwo różnych kultur, epok i prądów artystycznych, łącząc je w nową oryginalną całość. W twórczości Devendry muzyka idzie pod rękę ze sztukami plastycznymi, północnoamerykański folk współbrzmi z rytmami latynoskimi, a psychodeliczne, hippisowskie podróże kontrastują z intymnym, współczesnym lo-fi. Jego kolejny album, następca znakomitej płyty „Mala” już powstaje, a to oznacza, że w Katowicach Devendra odsłoni przed nami nowe oblicza swojego fascynującego świata.

The Kills
Amerykańska wokalistka Alison Mosshart i brytyjski gitarzysta Jamie Hince u progu nowego stulecia wymyślili na nowo brzmienie brytyjskiego garażowego rocka, który w ich wydaniu jest równie głośny i niebezpieczny, co chwytliwy i pełen seksapilu. I chociaż w ostatnim czasie Alison częściej pokazywała się u boku Jacka White’a w The Dead Weather, niż w macierzystej formacji, a brukowe media interesowały się raczej życiem prywatnym Jamiego niż jego muzyką, The Kills na scenie są zabójczy jak zawsze. Sporo czasu minęło już od „Blood Pressures”, wydanego w 2011 roku, ostatniego póki co albumu duetu – i wieść niesie, że pracują nad nową płytą. Mamy nadzieję, że w Katowicach uchylą rąbka tajemnicy.


Lush - Można Lush definiować za pomocą gatunków muzycznych, bo zarówno fani shoegaze’u jak i britpopu chętnie przyznają się do fascynacji muzyką angielskiej grupy. Można też mówić o nich w kontekście czasu i miejsca – byli przecież ozdobą katalogu wytwórni 4AD i częścią alternatywnej, gitarowej rewolucji, która wstrząsnęła brytyjską muzyką na przełomie lat 80. i 90. Ich karierę przerwała samobójcza śmierć perkusisty Chrisa Aclanda i aż 17 lat przerwy potrzebowali pozostali członkowie grupy, by móc znów razem stanąć na scenie. Na szczęście Miki Berenyi, Emma Anderson i Phil King ponownie grają razem (a na bębnach towarzyszy im Justin Welch z grupy Elastica), więc i my możemy znowu cieszyć się tą muzyką, niezależnie od tego, czy ktoś woli rozmarzony, mglisty debiut „Spooky” czy dynamiczne, radosne piosenki z „Lovelife”.

GZA - Chętnie gościmy na OFF Festivalu artystów, którzy poszerzają granice gatunków, buntują się przeciwko nim – ale równie chętnie tych, co owe gatunki wymyślali. Amerykański raper GZA, członek legendarnego składu Wu-Tang Clan, to właściwie przedstawiciel obu tych stronnictw. Dzisiaj słusznie uważany za klasykę Wu-Tang w swoim czasie zrewolucjonizował tę grę, ale GZA solo nie zajmuje się odcinaniem kuponów od raz wypracowanego statusu, lecz wciąż poszukuje nowych dróg i środków wyrazu. Tym mniej cierpliwie czekamy na jego wizytę na OFF-ie oraz zapowiadany na ten rok nowy album „Dark Matter”, nad którym pracował m.in. z… Vangelisem.

Mudhoney
Przyznajemy, że ich nieobecność na naszym festiwalu kładła się cieniem na długoletniej przyjaźni i współpracy pomiędzy OFF Festivalem a kultową amerykańską wytwórnią Sub Pop, ale w tym roku nadrabiamy zaległości, z radością i dumą zapowiadając wizytę formacji Mudhoney. Od wydanej w 1988 roku, legendarnej epki „Superfuzz Bigmuff” po ich ostatni póki co album „Vanishing Point” (2013), wszystko w ich muzyce głośno krzyczy, wibruje i tańczy. W końcu mamy do czynienia z czołowymi przedstawicielami tej punkowej rewolucji z Seattle, którą fani i dziennikarze zwą grungem. Zapraszamy pod scenę wszystkich, co nie boją się trochę ubrudzić…

Napalm Death - Pionierzy grindcore’a, od 36 lat w awangardzie muzycznej ekstremy! Ostatnie albumy grupy – choćby znakomity, wydany w 2015 roku „Apex Predator - Easy Meat” czy poprzedni, „Utilitarian”, na którym gościł John Zorn – świadczą o tym, że zespół jest w szczycie artystycznej formy. Ale też paliwa dla swojej wściekłości ma niemało: brutalna, bezkompromisowa muzyka Napalm Death to przecież nie przypadek, to narzędzie ich walki z nierównościami społecznymi, skorumpowanym światem polityki czy grabieżczej działalności wielkich korporacji. Cieszymy się, że jedną ze swoich bitew Brytyjczycy stoczą w Katowicach.

Sleaford Mods
Muzyka zapomnianych przez Boga i władzę najpodlejszych dzielnic angielskich miast? Czterdziestolatek powie: punk. Jego o pokolenie młodszy kolega: hip-hop. Obaj spotkają się na koncercie Sleaford Mods. Duet z Nottingham zachwyca eklektyzmem – można połączyć wpływy Wu-Tang Clan, Guns N’Roses, rave’u i black metalu na jednej płycie?! Można! – bo gra przez nich duch czasów: dzisiaj tak się słucha muzyki i tak ją tworzy. Wartością dodaną są tu ostrość spojrzenia, frustracja i gniew – chropowaty minimalizm Sleaford Mods robi taką furorę, bo to po prostu 100% prawdy.

Lightning Bolt
Często słyszymy komentarze, że ktoś pasuje lub nie pasuje do OFF Festivalu – ba, sami czasem, w gronie organizatorów, się o to spieramy ;) Ale są też artyści, którzy nie tylko nie budzą wątpliwości, ale którzy zdają się być dla nas – a my dla nich! – stworzeni. Lightning Bolt – i wszystko jasne!
Amerykański duet od ponad 15 lat przyzwyczaił nas już do tego, że nie powinniśmy się do niczego przyzwyczajać. Że muzyka to przygoda, zaskoczenie, wyzwanie. Hałaśliwe, funkcjonujące poza gatunkami i schematami dźwięki, koncerty w najdziwniejszych miejscach i o trudnym do przewidzenia przebiegu, abstrakcyjne poczucie humoru – to wszystko, co kochamy. Panowie, czekaliśmy na was.

Kiasmos - Niepoprawnego marzyciela Ólafura Arnaldsa znamy doskonale z pięknych, neoklasycznych i ambientowych muzycznych krajobrazów – ale też z reinterpretacji Chopina czy ścieżki dźwiękowej do serialu „Broadchurch” – z kolei Janus Rasmussen to filar znakomitej electropopowej formacji Bloodgroup. Poznali się gdy Arnalds realizował nagrania Bloodgroup, ale doszli do wniosku, że ich wspólne pomysły wymagają zupełnie nowej formuły. Tak narodził się Kiasmos, islandzki duet, który serca fanów elektroniki podbił unikalną wizją emocjonalnego minimal techno. Jak tak muzyka wybrzmi pod pogodnym, sierpniowym niebem Katowic – sami tylko możecie się domyślić…

GusGus - Pochodzą z Reykjaviku i potrafią się zabawić. Wiedzą też, jak do zabawy wciągnąć innych, bo koncerty GusGus to połączenie house’u, trip-hopu, techno i nu-jazzu w wybuchową, electropopową całość, doprawione dbałością o oprawę sceniczną godną tych muzycznych fajerwerków. „Wychodzi na to, że ten Meksyk jest miejscem, które z całą pewnością chciałbyś odwiedzić i w którym może nawet zechciałbyś zostać na zawsze” – pisał o „Mexico”, ostatnim albumie Islandczyków, recenzent PopMatters. Ale nie ma co zapuszczać korzeni, skoro sami GusGus uwielbiają się zmieniać i zaskakiwać: prawdopodobniej jeszcze przed wizytą w Katowicach zaproponują nam kolejny, już dziesiąty album. Jednego i drugiego nie możemy się doczekać.



Jaga Jazzist
Na przełomie XX i XXI wieku odrodzenie europejskiego jazzu dokonało się przede wszystkim za sprawą sceny skandynawskiej, muzyków którzy twórczo korzystali z klasyki gatunku, ale umieli przy tym połączyć go z nowymi brzmieniami. Norweski kolektyw, dowodzony przez braci Horntveth, jest tego najlepszym przykładem, bo korzeni ich brzmienia można się słusznie doszukiwać zarówno u Johna Coltrane’a, jak i Aphex Twina. Muzyka Jaga Jazzist równie dobrze funkcjonuje w kontekście nowej elektroniki, jak i z orkiestrą kameralną za plecami (współpraca z Britten Sinfonia najlepszym dowodem), a naturalnym środowiskiem grupy są koncerty – żywiołowe, porywające, znoszące bariery nie tylko pomiędzy gatunkami, ale przede wszystkim między sceną a publicznością.

Thundercat - Stephen Bruner muzyką oddycha od urodzenia – jego ojciec, Ronald Bruner, Sr., grał na perkusji m.in. z Temptations i Dianą Ross, a brat, również bębniarz, współpracował m.in. z Waynem Shorterem. Przez jakiś czas bracia tworzyli sekcję rytmiczną… Suicidal Tendencies, legendy muzyki hardcore. Ale największa miłość Stephena niewiele ma wspólnego z ciężkimi brzmieniami – to jazz i gatunki pokrewne, to soul, funk i hip-hop, to wreszcie oryginalna mieszanka wszystkich tych gatunków, którą Thundercat zachwyca zarówno na własnych płytach, jak i gościnnie użyczając swojego talentu takim artystom jak Kendrick Lamar, Flying Lotus, Erykah Badu czy Kamasi Washington. Jesteśmy dumni, że możemy gościć na OFF Festivalu artystę tego formatu.

Minor Victories - Określenie „supergrupa” bywa często nadużywane do sprzedawania nowych pomysłów starych wyjadaczy, ale jak inaczej nazwać skład, w którym spotkali się Rachel Goswell (wokalistka Slowdive), Stuart Braithwaite (gitarzysta Mogwai), Justin Lockey (gitarzysta Editors) i jego brat James Lockey, basista, z którym współtworzą kolektyw wideo Hand Held Cine Club? Minor Victories upierają się, by nazywać to po prostu zespołem, bowiem mamy do czynienia nie z chwilowym kaprysem, nie projektem, ale formacją, która powstała na solidnym fundamencie wspólnych fascynacji muzycznych i będzie trwać latami. Póki co czekamy na premierę albumu, zatytułowanego po prostu „Minor Victories” i zapowiadanego przez Play It Again Sam na czerwiec. Usłyszymy na nim m.in. duet Goswell z Markiem Kozelkiem. A od czerwca do sierpnia będziemy mieli wystarczająco dużo czasu, by nauczyć się na pamięć płyty, promowanej znakomitym singlem „A Hundred Ropes”.

DJ Koze - DJ i producent Stefan Kozalla, lepiej znany jako DJ Koze, to jedna z najważniejszych postaci niemieckiej sceny. Związany z kultową wytwórnią Kompakt, ale też z powodzeniem prowadzący swój własny label Pampa, zaczynał od undergroundowego hip-hopu, by z porywającymi, tanecznymi produkcjami dotrzeć do najlepszych klubów świata. Nic dziwnego, że to właśnie jemu przypadł zaszczyt skompilowania jubileuszowej, 50. odsłony DJ-Kicks dla !K7 – niewielu jest we współczesnej elektronice producentów równie wszechstronnych, co wyrazistych.

Yung Lean
Przyjeżdża do Polski. Tak, w kwietniu. Wiemy, że wiecie – ale jego koncert w 1500m2 już się wyprzedał! Nic dziwnego, bo szwedzki raper od trzech lat – od wydania „Unknown Death 2002” – jest na fali wznoszącej. Amerykanie widzą w nim krzywe zwierciadło, w którym przeglądają się z fascynacją i niedowierzaniem, Europejczycy natomiast potwierdzenie faktu, że charyzmatyczny i oryginalny rap o globalnym zasięgu można tworzyć również po tej stronie oceanu. Jonatan Leandoer Håstad odwiedzi nas więc również latem, w Katowicach, bo czas najwyższy, by z klubów wyszedł na większe sceny.

Andrew Weatherall b2b Roman Flügel

Weatherall to brytyjski DJ i producent, który wyrósł ze środowiska postpunkowego (zresztą muzyczną karierę zaczynał od remiksów takich grup jak Happy Mondays, New Order czy Primal Scream), ale równie swobodnie czuje się na bardziej tanecznym terytorium, w produkcjach techno czy house. Równie wszechstronny Roman Flügel to z kolei jedna z najważniejszych postaci niemieckiej sceny elektronicznej. DJ, producent i współwłaściciel labeli Ongaku/Klang/Playhouse – znają go zarówno bywalcy Ibizy, jak i berlińskiego Berghaina. Wspólnego setu Weatheralla i Flügela zachwalać więc nie trzeba – już wiecie, jak spędzicie część jednej z gorących, OFF-owych nocy.

I wielu innych: SBB gra „Nowy Horyzont”, Zomby, Brodka, Kaliber 44, Orlando Julius & the Heliocentrics, Liima, Daniel Avery, Clutch, Mutoid Man, Powell, Zimpel/Ziołek, Basia Bulat, Janusz Prusinowski Kompania, Syny, Beach Slang, Willis Earl Beal, Jenny Hval, Flatbush Zombies, Machinedrum, Yung Lean, Mass Gothic, Jambinai, Islam Chipsy, Show Me The Body, Ata Kak, Goat, Fidlar, Odpoczno, Rosa Vertov…