Poniedziałek, 6 kwietnia 2020

imieniny: Izoldy, Celestyny, Ady

RSS

Nielegalny biznes czy złośliwy urzędnik – w Radlinie kłócą się o śmieci

28.09.2016 07:00 | 2 komentarze | tora

Wydział Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego twierdzi, że firma bez żadnych zezwoleń gromadzi tony odpadów. Właściciel firmy zapewnia, że ma wszystkie zezwolenia i pozywa naczelnika wydziału do sądu o działanie na jego szkodę.

Nielegalny biznes czy złośliwy urzędnik – w Radlinie kłócą się o śmieci
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Na prawie 27 arach rozciągają się połacie różnego rodzaju odpadów: sprasowany plastik, kartony, części samochodowe. Wszystko należy do firmy AMH Recykling Piotr Sproski, zajmującej się zbiórką odpadów. Urzędnicy uważają, że firma prowadzi działalność bez żadnych pozwoleń, zabezpieczeń.

Przepychanki od 2015 roku

Od 2015 r., kiedy przedsiębiorca kupił działkę w strefie gospodarczej przy ul. Rybnickiej w Radlinie wojują z nim Urząd Miejski w Radlinie i tamtejsza straż miejska oraz Starostwo Powiatowe w Wodzisławiu Śl. Urzędnicy twierdzą, że bez powodzenia. – On z nas kpi, a my jesteśmy bezsilni – mówi Janusz Wyleżych, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Wodzisławiu Śl. – To jest prywatna wojenka pana naczelnika – odbija pałeczkę Piotr Sproski. – Prowadzę dużą firmę, mam wszystkie potrzebne zezwolenia, od gmin na prowadzenie usług komunalnych oraz pozwolenia na transport odpadów! Mam ponad 200 kontenerów, zbieramy odpady sortowane i przewozimy do recyklerów – dodaje biznesmen.

Nie spełnia wymogów

Naczelnik pokazuje nam obszerną dokumentację, w tym zdjęcia pokazujące całe sektory wypełnione odpadami. Zresztą sami też to widzieliśmy. – I firma gromadzi to bez żadnych zezwoleń, bez spełnienia wymogów w postaci zabezpieczenia terenu, utwardzenia gruntu, uregulowania stosunków wodnych – mówi naczelnik ochrony środowiska. Twierdzi, że przedsiębiorca dopiero zwraca się do wydziału o wydanie pozwoleń, na co on nie może przystać, bo firma nie zamierza dopełnić wymogów. Na zdjęciach sprzed kilku miesięcy widać, że za ogrodzenie służyły płachty materiału rozciągnięte między słupkami. – Gdybym wydał decyzję, a wymogi dalej nie byłyby spełnione, to ja bym się musiał tłumaczyć, na jakiej podstawie dałem zezwolenie – mówi naczelnik. Wzywał przedsiębiorcę do usunięcia nieprawidłowości, które blokują przyznanie zezwolenia. Właściciel firmy wysypał gruz a ogrodzenie ze szmat zastąpił siatką. W opinii nadzoru ciężko uważać takie rozwiązanie za wystarczające zabezpieczenie przed przedostawaniem się śmieci na zewnątrz i przenikaniem do gleby. Dlatego wciąż zezwolenia nie zostały wydane. – Przecież nie każę mu hali stawiać. Ma tylko w sposób prawidłowy utwardzić teren – zapewnia Janusz Wyleżych. – Czasem robi się aferę z powodu wyrzuconej kupki śmieci, a tutaj facet zatrudnia ludzi, prowadzi nielegalną, szkodzącą środowisku, glebie, wodom. Takiej działalności to chyba nikt w całej Polsce nie prowadzi – dodaje naczelnik.

Nic szkodliwego

Piotr Sproski tłumaczy z kolei, że o żadnym szkodzeniu środowisku nie może być mowy. Odpady nie leżą w bezładzie, są posortowane, poukładane w kontenerach, workach. – Poza tym to makulatura i plastiki pochodzące z segregacji, nic szkodliwego – mówi przedsiębiorca. Tłumaczy, że posiadane przez niego dokumenty pozwalają mu na taką działalność. Natomiast do wydziału ochrony środowiska występuje o wydanie pozwolenia na poszerzenie działalności, m.in. o recykling odpadów. – Chcę tam postawić halę, doprowadzić plac do porządku. Ale nie będę inwestował, póki nie mam zezwoleń – tłumaczy przedsiębiorca. Uważa, że upór naczelnika szkodzi jego interesom, dlatego wytacza proces cywilny starostwu.

Radlin też ma problem

Okazuje się jednak, że nie tylko wydział ochrony środowiska starostwa twierdzi, iż działalność przedsiębiorcy jest nielegalna. Podobnie uważają władze Radlina. Urząd miasta wszczął postępowanie administracyjne już w 2015 roku, kiedy firma zameldowała się na działce przy Rybnickiej (wcześniej prowadziła działalność w Wodzisławiu). – Problemem był brak wymaganych dokumentów uprawniających do gromadzenia odpadów na terenie działki. Postępowanie zakończono decyzją z 11 stycznia 2016, nakazującą firmie uprzątnięcie odpadów. Wówczas odpady uprzątnięto i doprowadzono działkę do poprawnego stanu. Niestety przedsiębiorca ponownie zgromadził odpady na tym terenie, pomimo braku posiadania odpowiednich dokumentów. Rozpoczęliśmy dokładnie taką samą procedurę postępowania administracyjnego. 9 września zakończyło się postępowanie dowodowe, podczas którego nie wpłynęły do urzędu żadne wyjaśnienia ze strony przedsiębiorcy. Wszystko zmierza więc do tego, że ponownie zostanie wydana decyzja nakazująca uprzątnięcie odpadów – informuje Marek Gajda, rzecznik prasowy UM Radlin.

Wykreślić z rejestru

Równolegle miasto prowadzi w sprawie firmy odrębne postępowanie. Tym razem stara się o wykreślenie jej z tzw. rejestru działalności regulowanej w zakresie odbierania odpadów komunalnych. Mówiąc wprost to rejestr firm, które spełniają warunki wykonywania działalności w zakresie odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości, określone w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Miasto wystąpiło także z wnioskiem o podjęcie działań w tej sprawie do Państwowej Inspekcji Pracy, Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska oraz Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Jednocześnie swoje czynności prowadzi Straż Miejska w Radlinie w sprawach wykroczeń.

Wkracza WIOŚ

Być może wyjaśnią coś postępowania prowadzone przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska i policję. WIOŚ po zawiadomieniach z Radlina i powiatu wszczął we wrześniu postępowanie w celu wymierzenia kary pieniężnej za zbieranie odpadów bez zezwolenia. – Miałem już z pięć kontroli WIOŚ, niczego nieprawidłowego nie stwierdziły. Tak naprawdę to żałuję, że kupiłem działkę w Radlinie. Mogłem uruchomić działalność w innym mieście, gdzie normalnie podchodzi się do tematu – puentuje przedsiębiorca.

Tomasz Raudner